|
Blog > Komentarze do wpisu
Krótka historia sabotażu lotniczego - cz. 5 : Lockerbie
![]() Kaddafi ma mnóstwo rzeczy na sumieniu, ale akurat w zamach nad Lockerbie został wrobiony. Prawdziwymi sprawcami tej masakry były irańskie służby specjalne i wynajęci przez nie terroryści Ahmeda Jibrila. Poniżej wklejam jeden z moich artykułów, który zniknął ze stron Polskiego Radia po "odzyskaniu" tej instytucji przez koalicję SLD-PO-Samoobrona-LPR-Prawica Rzeczpospolitej. Tekst ten został napisany w 2007 r.: Cień nad Lockerbie Zbrodnie na międzynarodowa skalę spotykają się zwykle z karą, wtedy gdy istnieje wola polityczna ich ścigania. W przypadku zamachu bombowego nad Lockerbie taka wola społeczności międzynarodowej znalazła się. Szybko wskazano winnego i za pomocą sankcji zmuszono libijskiego dyktatora do wydania sprawców, których skazano przed ,,międzynarodowym” sądem. Dzisiaj jednak, w związku z powtórnym przyznaniem głównemu oskarżonemu prawa do apelacji, w zachodniej i izraelskiej prasie pojawiają się wątpliwości, co do rzetelności śledztwa. Powraca też sprawa ,,syryjsko- irańskiego ogniwa” w zamachu. 21 grudnia 1988 r. potężna eksplozja wstrząsnęła szkocką miejscowością Lockerbie i zmieniła w kulę ognia amerykański samolot pasażerski linii Pan Am. Zginęło 259 pasażerów i członków załogi lotu 103 jak również 11 osób na ziemi. Dwa tygodnie wcześniej do amerykańskiej ambasady w Helsinkach zadzwonił niezidentyfikowany mężczyzna mówiący z arabskim akcentem i ostrzegł, że niedługo terroryści związani z organizacją Abu Nidala wysadzą w powietrze amerykański samolot lecący z Frankfurtu do Nowego Jorku. Na miejscu katastrofy śledczy szybko znaleźli rozerwaną walizkę Samsonite ze śladami semteksu. Znaleziono również szczątki radia Toshiba, w którym ukryty był detonator i resztki ubrań wyprodukowanych na Malcie. Ubrania zostały sprzedane przez maltańskiego handlarza Tony'ego Gauciego, który stał się głównym świadkiem oskarżenia. Zeznał on, że ubrania sprzedał arabsko wyglądającemu osobnikowi, w którym rozpoznał Abdelbaseta Ali Mohameda al-Megrahi – oficera libijskiego wywiadu i szefa ochrony libijskich linii lotniczych. Śledczy przedstawili teorię, że walizka z bombą dostała się na pokład lotu 103 z samolotu linii Air Malta. Wkrótce do zachodnich agencji wywiadowczych zgłosił się libijski dezerter, który zeznał, że zamachu nad Lockerbie dokonał a-Megrahi oraz inny oficer libijskiego wywiadu al-Amin Khalifa Fahimah. Dezerter opierał swe twierdzenia na dzienniku Fahimaha. Wiarygodność informatora była bardzo niska, choćby z tego względu, że doświadczeni szpiedzy nigdy nie zapisują wszystkich swoich poczynań w swych prywatnych dziennikach. Mimo to amerykańscy i brytyjscy śledczy przyjęli wersję dezertera za dobrą monetę. Doprowadziło to do oficjalnego oskarżenia libijskich agentów i skazania al-Megrahiego (Fahimah z braku dowodów został uniewinniony). Niedawno w związku z drugą apelacją al-Megrahiego jego adwokaci przedstawili jednak dokumenty procesowe, które burzą oficjalną wersję. Okazuje się, że główny świadek – Tony Gauci początkowo nie rozpoznawał w libijskim agencie osoby, która zakupiła od niego ubrania. Na wskazywanych mu zdjęciach wskazywał egipskiego terrorystę Mohammeda Abu Talba – członka związanego z Syrią Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny. Ponadto ważne dowody przedstawione w sądzie były w odmiennym stanie niż w chwili ich znalezienia na miejscu zbrodni. Zniszczono w ten sposób koszule kupione rzekomo przez Libijczyka. Pojawiło się poważne podejrzenie manipulowania śledztwem. Adwokaci al-Megrahiego twierdzą, że amerykańskie i brytyjskie służby specjalne zatuszowały udział w zamachu Syrii i Iranu i wrobiły Libię. Czy rzeczywiście istnieją ślady wskazujące na Teheran i Damaszek? A jeśli istnieją, to jaki interes miały rządy państw Zachodu w ich zacieraniu? Niezależne śledztwo w sprawie zamachu prowadziły również linie lotnicze Pan Am. Wynajęta przez nie firma detektywistyczna Interfor (kierowana przez rzekomego eks-agenta Mosadu Juwala Aviva) w raporcie z dochodzenia doszła do wniosku, że zamach został zlecony przez Iran i wykonany z syryjską pomocą przez Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny – Dowództwo Generalne Ahmeda Jibrilla. Motywem miała być zemsta za omyłkowe zestrzelenie irańskiego samolotu pasażerskiego przez krążownik USS Vincennes w lipcu 1988 r. Motywem współuczestnictwa Syrii miała być obecność na pokładzie lotu Pan Am 103 dwóch ważnych amerykańskich agentów : mjra Charlesa McKee i porucznika Mathew Gannona z DIA (amerykański wywiad wojskowy). Wracali oni z Bejrutu, gdzie kierowali dochodzeniem w sprawie porwanych przez Hezbollah Amerykanów. Przygotowywali też próbę ich odbicia. Na pokład lotu 103 spóźnił się ponadto amerykański ambasador w Bejrucie John McCarthy. Jego zabójstwo było by wielkim zwycięstwem propagandowym dla Syrii i Iranu, gdyż już dwukrotnie wcześniej wspierani przez te państwa terroryści dokonywali zamachów na libańską ambasadę USA. Innym ważnym ,,spóźnialskim” był minister spraw zagranicznych RPA Pik Botha. Według znawcy spraw libańskich Mariusa Deeba operacja w Lockerbie była też odpowiedzią Syrii na oficjalne uznanie Izraela przez Arafata i sabotażem kontaktów między OWP a USA. Syryjski wiceprezydent Khaddam spotkał się wówczas z Ahmedem Jibrillem i innymi przywódcami palestyńskich radykałów. Razem wezwali do zastąpienia Arafata przez nowego przywódcę wiernego Syrii. 20-21 grudnia 1988 r. w hotelu Carlton w Bejrucie odbył się szczyt terrorystów. Omawiali reakcję wobec przyszłych kroków kierownictwa OWP. Juwal Aviv uważa, że bombę na pokładzie lotu 103 umieszczono na lotnisku we Frankfurcie. Istniała tam silna komórka organizacji Jibrilla. Niektórzy z jej członków byli pracownikami lotniska. Grupę rozbił niemiecki Urząd ds. Ochrony Konstytucji. W trakcie przeszukania mieszkania jednego z terrorystów znaleziono bombę taką samą jaka ta, która wybuchła nad Lockerbie. Istnieje film z kamery przemysłowej, na którym widać jak bagażowi na frankfurckim lotnisku podmieniają czarną walizkę Samsonite na identycznie wyglądającą. Vincent Cannistraro, były szef operacji antyterrorystycznych CIA, zaangażowany również w śledztwo w sprawie lotu 103 uważa, że teoria ta jest bardzo prawdopodobna. Twierdzi jednak, że wobec niepowodzeń technicznych ludzi Jibrilla, Irańczycy zlecili zamach Libii. Inni wskazują również na bliskość pawilonu irańskiego i pawilonu linii Pan Am na londyńskim lotnisku Heathrow. W dzień zamachu w jego bagażowni doszło do profesjonalnie wykonanego włamania, którego do dzisiaj nie nie wyjaśniono. Dużo bardziej kontrowersyjne są inne stwierdzenia Aviva. W swym raporcie napisał on, że Gannon i McKee wpadli w Libanie na trop nielegalnych działań CIA związanych z operacją Iran-Contra. Grupka agentów miała zaangażować się w handel bronią i narkotykami z syryjskim biznesmenem Manzurem al-Kassarem (jego nazwisko pojawiło się również w raporcie z likwidacji WSI). Kanałem chronionego przerzutu heroiny z doliny Beekaa miało być lotnisko we Frankfurcie. W dniu zamachu terroryści podmienili walizkę z heroiną na walizkę z bombą. Oskarżenia te potwierdza Lester Coleman – były agent DEA (amerykańska agencja zajmująca się zwalczaniem handlu narkotykami). W swej książce ,,Trail of the Octopus” wskazuje on również na udział tajnych służb Iranu, Syrii i terrorystów Jibrilla w zamachu. Podmieniona walizka z heroiną towarzyszyła Khalidowi Jafarowi – powiązanemu z Hezbollahem heroinowemu kurierowi, który zginął w zamachu nad Lockerbie. Biuro DEA w Nikozji, które miało być rzekomo zamieszane w ochronę tego narkotykowego szlaku wyjaśniło jednak, że operacja przemytu na lotnisku we Frankfurcie była elementem policyjnej prowokacji przeciwko narkotykowym dilerom z Detroit. Czyni to jednak prawdopodobnym scenariusz zamachu przedstawiony przez Aviva i Colemana. Co ciekawe pierwsze oskarżenia o udział w zamachu kierowane były przez zachodnie media głównie przeciwko Syrii i Iranowi. Sytuacja zmieniła się dopiero w listopadzie 1990 r., gdy 9 dni przed spotkaniem prezydenta Busha z syryjskim dyktatorem Hafezem al-Asadem, władze USA wydały międzynarodowe nakazy aresztowania libijskich agentów. Departament Stanu zaczął wówczas podejrzanie często oświadczać, że Syria i Iran nie miały nic wspólnego z zamachem nad Lockerbie. Moment na wydawanie takich oświadczeń był doskonale wybrany, gdyż administracja Busha przygotowywała się do ataku na irackie wojska okupujące Kuwejt. W opinii rządu USA Syria i Iran stały się wtedy ,,ważnym elementem antysaddamowskiej koalicji”. Administracja Busha miała ponadto o wiele bardziej dalekosiężne plany wobec tych krajów. Syria była dyplomatycznie urabiana do udziału w bliskowschodnim procesie pokojowym. We wrześniu sekretarz stanu James Baker wydał syryjskiemu rządowi zgodę na zgniecenie libańskiej rebelii generała Aouna. Jednocześnie Waszyngton stanowczo odradził Izraelowi dokonywanie jakichkolwiek kroków w obronie libańskich chrześcijan. Późniejsze wydarzenia związane z procesem pokojowym na Bliskim Wschodzie potwierdzają, że kolejne amerykańskie administracje uważały porozumienie z Syrią za ,,klucz do pokoju”. By je osiągnąć przymykano oczy na związki Syrii z Iranem i jej wspieranie terroryzmu. sobota, 26 lutego 2011, foxmulder2
|
|