wtorek, 09 lutego 2010
Kubańska pomoc dla Wenezueli
![]() Chavez wynajął kubańskiego generała Ramiro Valdesa jako "konsultanta ds. kryzysu energetycznego". To wiele mówiąca nominacja. Valdes to jeden z towarzyszy Castro z lat '50-tych. Swego czasu pełnił funkcję ministra spraw wewnętrznych (czyli zwierzchnika bezpieki) a ostatnio urzędnika odpowiedzialnego za Internet na Kubie. Na sieciach energetycznych gostek się nie zna. Dobry jest jedynie w represjach politycznych. Ta nominacja to więc koniec boliwariańskiego snu Chaveza. Ropa staniała, gospodarka zaczęła kuleć, ludzie protestują, trzeba więc przykręcić śrubę - z pomocą Kubańczyków. A czym się kubańska pomoc kończy można się przekonać w Angoli, Mozambiku, Etiopii, Kongo, Chile, Nikaraguii i na Grenadzie.
poniedziałek, 08 lutego 2010
Janukowycz - zwycięstwo w klęsce?
![]() Nowy ukraiński prezydent ma kryminalną przeszłość i fizis typową dla postsowieckich aparatczyków, ale to jeszcze nie powód, by się do niego odwracać plecami i lamentować nad zgniłymi pomarańczami. Przypominam: na Ukrainie większą władzę od prezydenta ma parlament, a tam walka dopiero się odbędzie. Niewykluczone nawet, że Partia Regionów będzie musiała porozumieć się z Blokiem Julii Tymoszenko. Możemy się spodziewać, że Janukowycz werbalnie będzie prorosyjski, nie należy jednak uważać go za rosyjską marionetkę. To przede wszystkim człowiek oligarchów z Doniecka, a ci przecież konkurują z rosyjskimi oligarchami i są silnie osadzeni na zachodnich rynkach. Gazprom może więc liczyć na Ukrainie na ulgowe traktowanie, ale Ewraz już nie. Na miejscu lewactwa i endectwa nie biadoliłbym też o "krachu polskiej prometejskiej polityki". To dzięki tej polityce i naszemu poparciu dla Pomarańczowej Rewolucji Ukraina oddaliła się od Rosji tak bardzo, że nawet zwycięstwo pięciu Janukowyczów jej tam nie przybliży. Można tylko narzekać, że nasza polityka na Ukrainie była za mało aktywna.
sobota, 06 lutego 2010
Izraelskie Rules of Engagement
![]() Często lewactwo i endectwo oskarża Izrael o dokonanie ludobójstwa w Strefie Gazy podczas operacji "Płynny Ołów" na przełomie 2008 i 2009 r. Atakując Gazę IDF chciała zaś tylko i wyłącznie dokonac ludobójstwa. Jeżeli to prawda, to armia izraelska jest wyjątkowo niefektywna - w gęsto zaludnionym terenie, podczas trzech tygodni walk i bombardowań zabiła tylko 926 cywilów (i to według zawyżonych źródeł palestyńskich). Od 2000 r., podczas całej Drugiej Intifady zginęło 4900 Palestyńczyków - zarówno terrorystów jak i cywilów (co czasem trudno odróżnic). Porównajmy te liczby chocby ze stratami ludzkimi podczas rosyjskiej interwencji w Czeczenii (30-40 tys. w latach 1994-96 oraz 25-50 tys. od 1999 r.) Ze statystyk wynika więc, że o żadnym celowym ludobójstwie w Strefie Gazy nie może byc mowy. Ale przecież IDF atakował cele cywilne - odpowiedziecie i zasugerujecie, że robiono to w ramach programu niszczenia palestyńskiej infrastruktury. Rzeczywiście Izrael atakował cele cywilne. Nie kierował się jednak jakąś ludobójczą polityką, ale zwykłym strachem. Przy okazji śledztw w sprawie wojny w Gazie wychodzą na jaw nowe fakty (ciekawy artykuł na ten temat - ale trzeba uważac, brytyjska lewicowa prasa nigdy nie przepadała za Izraelem). Po blamażu w Południowym Libanie w 2006 r., izraelscy dowódcy dostali obsesji na punkcie chronienia życia własnych żołnierzy - za wszelką cenę. Bali się podejmowac ryzyko więc stali się "trigger happy". Strzelano więc nie tylko do realnych celów, ale również domniemanych. A na wojnie o błąd łatwo - zwłaszcza, że Hamas zasłaniał się cywilami. Stąd np. zrzucenie białego fosforu na magazyny ONZ.
2008 - Amerykański atak na Rosję?
![]() Amerykanie rozważali udzielenie wsparcia militarnego Gruzji przeciwko Rosji w 2008 r. - wynika z książki Rona Asmusa. Rozważane było m.in. zbombardowanie tunelu rockiego, przez który przechodziły rosyjskie wojska na teren Osetii Południowej. To nie jedyna perełka z książki Asmusa. Pokazuje on wręcz zadziwiającą krótkowzrocznośc zachodnioeuropejskich polityków, którzy robili wszystko, by ułatwic Rosji zadanie. Na szczególnego wała wygląda w tym towarzystwie szczególnie Sarkozy, który dla własnych ambicji torpedował nawet inicjatywy własnej dyplomacji... Co więc trzeba było zrobic w pamiętnym sierpniu 2008 r.? Ja na miejscu Busha wynająłbym Czeczenów, by wysadzili Ruskim jakiś gazociąg (może nawet Jamalski). Po wojnie w Gruzji Rosja nieźle oberwała po kieszeni, a w ten sposób dostałaby jeszcze mocniej. A zachodnioeuropejscy politycy musieliby się poważnie zastanowic, czy Rosja jest dla nich rzeczywiście poważnym partnerem gwarantującym dostawy surowców energetycznych...
środa, 03 lutego 2010
Irański żółw w Kosmosie
![]() Iran wystrzelił w Kosmos swoją nową (starą?) rakietę. Na jej pokładzie znalazł się żółw. Czyli Ahmadinedżad ma swoją łajkę. Specjaliści od wyścigu zbrojeń mają jednoznaczne skojarzenia. 13
![]() Hamas ostrzegł 13 swoich dowódców średniego szczebla, że znaleźli się na celowniku Izraela. Oto ich lista.
poniedziałek, 01 lutego 2010
Hezbollah ma nowy plan
![]() Hezbollah ma nowy pomysł na konfrontację z Izraelem. Piszą o tym zarówno Debka, jak i propalestyński brytyjski dziennikarz Robert Fisk. Plan sprowadza się do tego, by przez granicę z Izraelem przeszły do Galilei silne oddziały Hezbollahu i zajęły przygraniczne miasteczka biorąc zakładników. Towarzyszyć temu będzie arabska rewolta w kilku miejscach Galilei oraz huraganowy ostrzał rakietowy z Libanu. Jeśli plan się uda, Izrael będzie zmuszony do bombardowania własnego terytorium. Plany te, jak się okazuje są dobrze znane Izraelowi i nie tylko. Hezbollah będzie więc musiał je zmodyfikować, by nie dać się wystrzelać przy przekraczaniu granicy. Czy zostaną one wdrożone, w największym stopniu będzie zależeć od Syrii i sojuszniczego Iranu. Najprawdopodobniej więc, taki spektakularny atak będzie albo odwetem za uderzenie Izraela (np. zabicie Nasrallaha) lub atakiem prewencyjnym mającym pokrzyżować plany wojenne Izraela.
niedziela, 31 stycznia 2010
Mit ukraińskiego nacjonalizmu
a
Powyżej: teledysk z fajną muzą poświęcony UPA. Dowód na popularnośc nacjonalizmu na Ukrainie, czy też próba ożywienia banderowskiego trupa? Ziemkiewicz, ks. Isakowicz-Zaleskian i inni prawicowi publicyści bardzo często straszą nas widmem ukraińskiego nacjonalizmu. Ich zdaniem na Ukrainie odradza się nazizm i źli upowcy biegają tam z nożami w zębach szukając okazji by zabijac "Lachiw i Żidiw". Naprawdę jednak ukraiński nacjonalizm przedstawia sobą tak żałosny obraz jak polska endecja. Ołeh Tiahnybok, szef antypolskiej partii Swoboda zdobył w ostatnich wyborach mniej niż 2 proc. głosów. Juszczenko, liberał, który dla celów wyborczych zaczął udawac nacjonalistę, uciułał jedynie 5 proc. Czasem nacjonalistom udaje się wprowadzic gdzieś swoich radnych i tyle. Poza tym to środowisko skłócone, biedne i pozbawione jakiejkolwiek strategii działania. Wielu endeków odpowie: "Ale przecież Juszczenko stawia pomniki Banderze!". I co z tego?! Niech sobie stawia nawet kanibalowi z Rothenburga. Liczy się realna polityka, którą prowadził. Wbrew biadoleniom Ziemkiewicza, to za rządów Juszczenki szczęśliwie została rozwiązana sprawa Cmentarza Orląt. Nawet gdyby jednak Juszczenko był antypolski, to i tak robił dla nas dobrą robotę odsuwając Ukrainę od Rosji. Nie przypadkowo Gazprom mu co roku kurki zakręcał. Ps. Nieporozumieniem jest robienie z Bandery drugiego Hitlera. To raczej "bohater z przypadku". Przed wojną powiatowy bandyta (napad na pocztę - jego największe dokonanie), który wziął na siebie zabójstwo ministra Pierackiego (prawdziwym zabójcą był zazdrosny mąż a nie Ukraińcy). W czasie wojny szybko trafił do konclagra więc nie kierował UPA. Po wojnie nie mógł się porozumiec z demokratycznymi przywódcami ukraińskiej emigracji. Był już wówczas politycznym trupem, ale KGB, zabijając go fizycznie, zrobiła z niego bohatera... Ps. 2. Endectwo oburza się na gloryfikowanie Bandery na Ukrainie. A tymczasem Czesi czczą innego antypolskiego polityka - Edwarda Benesza, obrzydliwego typa, który wsławił się skrajną prosowiecką służalczością.
sobota, 30 stycznia 2010
Co się dzieje z Osamą?
Osama bin Laden (lub osoba podająca się za niego) oskarżył USA o wywołanie globalnego ocieplenia. Gostkowie, którzy produkują te taśmy muszą miec niezłe poczucie humoru... Co się właściwie dzieje z Osamą? Od 2001 r. "zniknął z radarów" i pojawia się tylko na taśmach puszczanych w necie. Czy on wciąż żyje, czy też od dawna leży gdzieś w jakimś grobie na pustyni? Jeśli żyje to kto go ukrywa? Jakie służby mu w tym pomagają? I czemu go jak dotąd nie złapano. Trzy moim zdaniem najbardziej intrygujące teorie: 1. Debka (czyli izraelskie służby): bin Laden ukrywa się w pakistańskim Beludżystanie wśród przesiedlanych 20 lat temu do tej prowincji Pasztunów, weteranów wojny afgańskiej. Nikt go tam nie szuka (bo wszyscy patrzą na Afganistan i pogranicze afgańsko-pakistańskie). Prowincja, w której przebywa ma dostęp do morza, więc w razie czego może sobie gdzieś popłynąc. A nad jego bezpieczeństwem czuwają pakistańskie służby ISI. Zwróccie uwagę na jeden fakt związany z takimi teoriami: bezpieczeństwo bin Ladena zależy głównie od ISI. Czy ISI zależałoby jednak na jego przeżyciu? 2. Prof. David Ray Griffin napisał książkę, w której przedstawia poszlaki wskazujące, że Osama zmarł (na niewydolnośc nerek, na którą cierpiał od lat) 13 XII 2001 r. w afgańskich górach Tora Bora. Został tam pochowany, zgodnie z wahabicką tradycją, w nieoznaczonym grobie. Zwolennicy tej teorii nie wykluczają również, że bin Ladena zabiła amerykańska bomba. 3. Benazir Bhutto w swoim przedśmiertnym wywiadzie (klip poniżej) powiedziała "Ahmed Omar Szejk, człowiek, który również zamordował Osamę bin Ladena". Przejęzyczenie, czy szczere wyznanie? Wspomniany przez nią Ahmed Omar Szejk vel Szejk Saed to wysokiej rangi terrorysta z al-Kaidy, zabójca Daniela Pearla, agent ISI, powiązany również rzekomo z CIA oraz MI6. Człowiek idealny do misji takiej jak ciche zgładzenie bin Ladena. Czy za to "przejęzyczenie" zginęła Bhutto? Powyżej: prezydent Pakistanu Zardari (wdowiec po Benazir Bhutto) twierdzi, że według niego bin Laden nie żyje od 2001/2002 r. Co więcej, "przyjaciele z amerykańskich służb" mówią mu, że stracili ślad Osamy właśnie w tym czasie. A teraz moja teoria: bin Laden od lat chorował na nerki. W lipcu 2001 r. przeszedł ich operację w Dubaju. 11 IX 2001 r. według ABC News przebywał w ciężkim stanie, w szpitalu wojskowym (ISI) w Peszawarze. Poźniej wrócił do Afganistanie. Ostatni raz tam był widziany w grudniu, w górach Tora Bora. Później pojawiają się tylko kiepskie filmy i taśmy audio z kimś go przypominającym. Wszechmocne CIA i inne agencje wywiadowcze Zachodu i Wschodu tracą go z pola widzenia i gubią się w domysłach. Jeżeli bin Ladena zabił Szejk Saed (ISI - na pewno, CIA? MI6?), to zrobił to zanim w 2002 r. został aresztowany w Pakistanie. Mógł więc np. unikając rozgłosu i podejrzeń innych terrorystów otruc bin Ladena w grudniu 2001 r. (np. złymi tabletkami). Taka śmierc wyglądałaby na naturalną. Nikt autopsji by nie zrobił (bo jak znaleźc na niebezpiecznym, górskim zadupiu nieoznaczony grób?). ISI wyeliminowałaby zaś niebezpiecznego świadka swoich działań. Świadka, na którego śmierci zależałoby również wielu innym służbom wywiadowczym z całego świata (w tym służbom irańskim, FSB i CIA). Od czasu do czasu puszczano by w świat jedynie mylne tropy i lipne filmy: a to bin Laden jest w Wazaristanie, a to w Kaszmirze, a to w Somalii... Jednego mniej
Izrael zlikwidował w Dubaju ważną szychę z Hamasu Mahmouda al-Mabouha. Metoda egzekucji była nietypowa: silny paralizator przystawiony do głowy i później uduszenie szmatą wepchniętą do gardła. Islamscy radykałowie dostają zresztą ostatnio również od Arabów. W Jemenie, "w tajemniczej eksplozji" zginęło trzech ważnych terrorystów z al-Kaidy. Podejrzanymi są saudyjskie służby. Egipskie służby ujawniły zaś korespondencję kompromitującą Khaleeda Maashala, szefa Politbiura Hamasu. Król Arabii Saudyjskiej pytał go listowanie, czy jest Arabem czy Irańczykiem i czyim interesom służy. Mashaal potulnie zapewniał go, że nie jest Irańczykiem, nie żadnych związków z Iranem ani z Syrią :) Islamscy radykałowie nie pozostają jednak bezczynni. Iran rozważa ponoc zajęcie i okupację ambasady brytyjskiej w Teheranie. Czyli powtórkę kryzysu z zakładnikami z 1979 r.
czwartek, 28 stycznia 2010
środa, 27 stycznia 2010
Nikt nie wyzwalał Auschwitz-Birkenau
![]() Parafrazując bpa Pieronka: wyzwolenie Auschwitz to sowiecki wymysł. Przypomnę kilka niezaprzeczalnych faktów historycznych. Ostatni esesmani uciekli z Auschwitz 18 I 1945 r. (według innej wersji 21 I). Zwiadowcy 100. Lwowskiej Dywizji Strzeleckiej RKKA wkroczyli na teren obozu dopiero 27 I. Gdy tam wchodzili, Auschwitz był już od 6-9 dni wolny! Co więcej od kilku dni przychodzili do obozu mieszkańcy Oświęcimia, którzy szybko zoorganizowali tam doraźną pomoc dla więźniów. Przeczytajcie list napisany przez byłego więźnia Auschwitz oraz artykuł dra Baliszewskiego. Może was to zszokuje, ale Sowieci wcale nie chcieli wyzwalac Auschwitz. Nie chcieli, bo nie mieli pojęcia o jego istnieniu! Sowieccy wojskowi byli naprawdę zszokowani tym, że znaleźli coś takiego na swoim kierunku natarcia. Wyobraźcie sobie: to był ogromny obóz rozciągający się na wielu hektarach. Sowiecka armia tego nie zauważa. A gdyby tam był rejon umocniony w stylu Wału Pomorskiego? Historia "wyzwolenia" Auschwitz staje się później jeszcze dziwniejsza. Zwiadowcy wchodzący do obozu meldowali o wymianie strzałów. Do kogo oni strzelali? Na cmentarzu w Oświęcimiu leżą czerwonoarmiści "polegli przy wyzwalaniu miasta i obozu". Częśc z tych sołdatów została w 2005 r. pośmiertnie odznaczona przez prezydenta Kwaśniewskiego. Kto ich zabił, skoro od tygodnia Niemców w okolicy nie było? Czy wogóle zginęli w okolicach Oświęcimia? Oficjalne dane sowieckie dotyczące strat RKKA są przecież zafałszowane. Podczas ofensywy styczniowej 1945 r. miało zginąc 200 tys. krasnoarmiejców? Czemu tak dużo, skoro Niemcy stawiali wtedy symboliczny opór? Czy na cmentarzu w Oświęcimiu leżą więc żołnierze polegli w walkach o Berlin, Królewiec i Wrocław? A może enkawudziści zabici przez "polskich faszystów z AK i NSZ"? Ps. Rusofile zarzucą mi na pewno: "Kozieł! Ty piłsudczykowski neokonserwatysto-syjonisto! Najpierw zarzucasz naszemu ukochanemu wodzowi Putinowi pedofilię, a teraz szargasz pamięc żołnierzy bohaterskiej i niezwyciężonej Armii Czerwonej! Przecież, SS uciekało z Auschwitz przed sowiecką ofensywą!!!". Absolutna racja. Ale bez pomocy Sowietów Auschwitz nigdy by nie powstał. To polityka ZSRR z lat 1938-41 doprowadziła do podbicia przez Hitlera niemal całej Europy. I to funkcjonariusze NKWD na konferencjach w Zakopanem doradzali esesmanom jak budowac obozy koncentracyjne.
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Podziękuj kanclerzowi za cenzurę
![]()
Powyżej: plakaty miłościwie nam panującego kanclerza Donalda Tuska z wyborów w 2005 r. Wówczas jakieś nieodpowiedzialne, propisowskie siły ośmieliły się podnieśc swe brudne, sterowane przez wiadome ośrodki ręce na święty wizerunek naszego ukochanego kanclerza. Miejmy nadzieję, że w 2010, 2015, 2020, 2025 i 2030 roku takie incydenty się nie powtórzą. Tutaj możecie podziękowac naszemu kanclerzowi, za to, że wprowadza cenzurę w polskim internecie. Nasz premier naprawdę nie chce, by nam przychodziły do głów jakieś głupie myśli, które odrywają nas od pracy na rzecz dobra kraju. Okażmy mu swą wdzięcznośc! Siła przez pracę i kapitał! Razem zbudujemy cud!
Pieronkowi Oi
![]() Jeszcze kilka lat temu antyfaszyści ze stowarzyszenia "Nigdy Więcej!" (tak, tak ci gostkowie, co fetowali Simona Mola:) jako przykład narastającego w polsce faszystowskiego zagrożenia wskazali, to że jakiś żul krzyczał przed krakowską kurią: "Biskupie Pieronku!!! Zbrodniarzu żydowski!!!". Teraz zarówno antyfaszyści jak i endecy będą mieli zagwozdkę - Pieronek nasz czy ICH? Przedstawiciel Episkopatu otwartego czy nowy bp Williamson? Przyznam, że nie lubię Pieronka - bo to modernista i (według niedyskrecji "Faktów i Mitów" czyli Departamentu IV) TW. Nie podoba mi się to co mówi o konflikcie izraelsko-palestyńskim. Słowa "Shoah to żydowski wymysł" są głupie, ale Pieronek ma trochę racji. Rzeczywiście w ostatnich latach powstało coś na co mówię Shoahbizness. A więc móstwo pajaców pasożytujących na Holokauście - jakieś lipne fundacje, kolesie biorący grubą kasę za pieprzenie dyrdymałów o tolerancji, adwokaci walczący o sute prowizje z odszkodowań, te wszystkie J.T. GroSSy, Grynbergi i inni dziadkowie, którzy w książkach opisują jak w getcie warszawskim palili niemieckie czołgi a całą wojnę spędzili na Brooklynie... No cóż, wokół świętości zawsze tworzy się biznes. W średniowieczu mieliśmy handel relikwiami, teraz mamy J.T. GroSSa. Zjawisko to jest jednak dosyc nowe. Ma może 40 lat. Jak powiedziała mi pewna miła przewodniczka w Yad va Shem, w latach '60-tych wycieczki izraelskich żołnierzy w tym muzeum wyglądały następująco: szybko ich przepędzano po ekspozycji przedstawiającej Holokaust i zatrzymywano dopiero w sali poświęconej powstaniu w getcie warszawskim. Izraelczycy nie interesowali się Shoah i czcili to wydarzenie jakby od niechcenia. Po prostu się wstydzili, że europejscy Żydzi tak szybko trafili do pieców.
Ali Hassan al-Madżid (1941-2010)
a
Irackie władze powiesiły Alego Hassana al-Madżida, kuzyna Saddama znanego bardziej jako "Chemiczny Ali". Po nim w Iraku raczej nikt nie będzie płakał - nawet była saddamowska bezpieka. Gostek był znany jako wyjątkowy sukinsyn. Przykład jego typowego zachowania: kiedy służył w wojsku dostał się do kurdyjskiej niewoli. Wydostał się z niej obiecując strażnikowi wielkie bogactwa. Strażnik doprowadził go aż do irackich linii. Gdy Ali dostał do rąk pistolet, pierwszą rzeczą, którą zrobił było strzelenie z bliskiej odległości głowę swojego wybawcy. Taki już był "Chemiczny Ali".
|
Archiwum
Ostatnie notki
Zakładki:
A o mnie
Ciekawe strony - moje i moich przyjaciół
FAJNE BLOGI - wybór należy do Ciebie
Geostrategia, globalna polityka etc.
Katolicyzm
Konspiracjonizm, millenaryzm, ufologia (LINKI WYŁACZNIE W CELACH EDUKACYJNYCH!)
Polskie Radio
X
Y
|