niedziela, 31 stycznia 2010
Mit ukraińskiego nacjonalizmu
a

Powyżej: teledysk z fajną muzą poświęcony UPA. Dowód na popularnośc nacjonalizmu na Ukrainie, czy też próba ożywienia banderowskiego trupa?

Ziemkiewicz, ks. Isakowicz-Zaleskian i inni prawicowi publicyści bardzo często straszą nas widmem ukraińskiego nacjonalizmu. Ich zdaniem na Ukrainie odradza się nazizm i źli upowcy biegają tam z nożami w zębach szukając okazji by zabijac "Lachiw i Żidiw". Naprawdę jednak ukraiński nacjonalizm przedstawia sobą tak żałosny obraz jak polska endecja. Ołeh Tiahnybok, szef antypolskiej partii Swoboda zdobył w ostatnich wyborach mniej niż 2 proc. głosów. Juszczenko, liberał, który dla celów wyborczych zaczął udawac nacjonalistę, uciułał jedynie 5 proc. Czasem nacjonalistom udaje się wprowadzic gdzieś swoich radnych i tyle. Poza tym to środowisko skłócone, biedne i pozbawione jakiejkolwiek strategii działania. Wielu endeków odpowie: "Ale przecież Juszczenko stawia pomniki Banderze!". I co z tego?! Niech sobie stawia nawet kanibalowi z Rothenburga. Liczy się realna polityka, którą prowadził. Wbrew biadoleniom Ziemkiewicza, to za rządów Juszczenki szczęśliwie została rozwiązana sprawa Cmentarza Orląt. Nawet gdyby jednak Juszczenko był antypolski, to i tak robił dla nas dobrą robotę odsuwając Ukrainę od Rosji. Nie przypadkowo Gazprom mu co roku kurki zakręcał. 

Ps. Nieporozumieniem jest robienie z Bandery drugiego Hitlera. To raczej "bohater z przypadku". Przed wojną powiatowy bandyta (napad na pocztę - jego największe dokonanie), który wziął na siebie zabójstwo ministra Pierackiego (prawdziwym zabójcą był zazdrosny mąż a nie Ukraińcy). W czasie wojny szybko trafił do konclagra więc nie kierował UPA. Po wojnie nie mógł się porozumiec z demokratycznymi przywódcami ukraińskiej emigracji. Był już wówczas politycznym trupem, ale KGB, zabijając go fizycznie, zrobiła z niego bohatera...

Ps. 2. Endectwo oburza się na gloryfikowanie Bandery na Ukrainie. A tymczasem Czesi czczą innego antypolskiego polityka - Edwarda Benesza, obrzydliwego typa, który wsławił się skrajną prosowiecką służalczością. 

sobota, 30 stycznia 2010
Co się dzieje z Osamą?
Osama bin Laden (lub osoba podająca się za niego) oskarżył USA o wywołanie globalnego ocieplenia. Gostkowie, którzy produkują te taśmy muszą miec niezłe poczucie humoru...

Co się właściwie dzieje z Osamą? Od 2001 r. "zniknął z radarów" i pojawia się tylko na taśmach puszczanych w necie. Czy on wciąż żyje, czy też od dawna leży gdzieś w jakimś grobie na pustyni? Jeśli żyje to kto go ukrywa? Jakie służby mu w tym pomagają? I czemu go jak dotąd nie złapano. Trzy moim zdaniem najbardziej intrygujące teorie:

1. Debka (czyli izraelskie służby): bin Laden ukrywa się w pakistańskim Beludżystanie wśród przesiedlanych 20 lat temu do tej prowincji Pasztunów, weteranów wojny afgańskiej. Nikt go tam nie szuka (bo wszyscy patrzą na Afganistan i pogranicze afgańsko-pakistańskie). Prowincja, w której przebywa ma dostęp do morza, więc w razie czego może sobie gdzieś popłynąc. A nad jego bezpieczeństwem czuwają pakistańskie służby ISI. Zwróccie uwagę na jeden fakt związany z takimi teoriami: bezpieczeństwo bin Ladena zależy głównie od ISI. Czy ISI zależałoby jednak na jego przeżyciu?

2. Prof. David Ray Griffin napisał książkę, w której przedstawia poszlaki wskazujące, że Osama zmarł (na niewydolnośc nerek, na którą cierpiał od lat) 13 XII 2001 r. w afgańskich górach Tora Bora. Został tam pochowany, zgodnie z wahabicką tradycją, w nieoznaczonym grobie. Zwolennicy tej teorii nie wykluczają również, że bin Ladena zabiła amerykańska bomba. 

3. Benazir Bhutto w swoim przedśmiertnym wywiadzie (klip poniżej) powiedziała "Ahmed Omar Szejk, człowiek, który również zamordował Osamę bin Ladena". Przejęzyczenie, czy szczere wyznanie? Wspomniany przez nią Ahmed Omar Szejk vel Szejk Saed to wysokiej rangi terrorysta z al-Kaidy, zabójca Daniela Pearla, agent ISI, powiązany również rzekomo z CIA oraz MI6. Człowiek idealny do misji takiej jak ciche zgładzenie bin Ladena. Czy za to "przejęzyczenie" zginęła Bhutto?


a
Powyżej: prezydent Pakistanu Zardari (wdowiec po Benazir Bhutto) twierdzi, że według niego bin Laden nie żyje od 2001/2002 r. Co więcej, "przyjaciele z amerykańskich służb" mówią mu, że stracili ślad Osamy właśnie w tym czasie. 

A teraz moja teoria: bin Laden od lat chorował na nerki. W lipcu 2001 r. przeszedł ich operację w Dubaju. 11 IX 2001 r. według ABC News przebywał w ciężkim stanie, w szpitalu wojskowym (ISI) w Peszawarze. Poźniej wrócił do Afganistanie. Ostatni raz tam był widziany w grudniu, w górach Tora Bora. Później pojawiają się tylko kiepskie filmy i taśmy audio z kimś go przypominającym. Wszechmocne CIA i inne agencje wywiadowcze Zachodu i Wschodu tracą go z pola widzenia i gubią się w domysłach. Jeżeli bin Ladena zabił Szejk Saed (ISI - na pewno, CIA? MI6?), to zrobił to zanim w 2002 r. został aresztowany w Pakistanie. Mógł więc np. unikając rozgłosu i podejrzeń innych terrorystów otruc bin Ladena w grudniu 2001 r. (np. złymi tabletkami). Taka śmierc wyglądałaby na naturalną. Nikt autopsji by nie zrobił (bo jak znaleźc na niebezpiecznym, górskim zadupiu nieoznaczony grób?). ISI wyeliminowałaby zaś niebezpiecznego świadka swoich działań. Świadka, na którego śmierci zależałoby również wielu innym służbom wywiadowczym z całego świata (w tym służbom irańskim, FSB i CIA). Od czasu do czasu puszczano by w świat jedynie mylne tropy i lipne filmy: a to bin Laden jest w Wazaristanie, a to w Kaszmirze, a to w Somalii...

Poniżej: Spiskolodzy lubią liczyc, ilu Żydów nie przyszło do pracy w WTC i dowodzic, że nic nie uderzyło w Pentagon. Gdyby jednak poszli tym tropem co autor poniższego filmiku (ostrzegam, też spiskowego), doszliby do prawdziwego sekretu 911 - roli ISI w tej operacji. A kto stał za ISI? To już pytanie fundamentalne, na które ja nie znam odpowiedzi. I nie sądzę nawet, bym kiedykolwiek ją poznał.
Jednego mniej

Izrael zlikwidował w Dubaju ważną szychę z Hamasu Mahmouda al-Mabouha. Metoda egzekucji była nietypowa: silny paralizator przystawiony do głowy i później uduszenie szmatą wepchniętą do gardła. 

Islamscy radykałowie dostają zresztą ostatnio również od Arabów. W Jemenie, "w tajemniczej eksplozji" zginęło trzech ważnych terrorystów z al-Kaidy. Podejrzanymi są saudyjskie służby. 

Egipskie służby ujawniły zaś korespondencję kompromitującą Khaleeda Maashala, szefa Politbiura Hamasu. Król Arabii Saudyjskiej pytał go listowanie, czy jest Arabem czy Irańczykiem i czyim interesom służy. Mashaal potulnie zapewniał go, że nie jest Irańczykiem, nie żadnych związków z Iranem ani z Syrią :)

Islamscy radykałowie nie pozostają jednak bezczynni. Iran rozważa ponoc zajęcie i okupację ambasady brytyjskiej w Teheranie. Czyli powtórkę kryzysu z zakładnikami z 1979 r.
czwartek, 28 stycznia 2010
Premier Tusk podjął decyzję
a Od 4:57
środa, 27 stycznia 2010
Nikt nie wyzwalał Auschwitz-Birkenau
Parafrazując bpa Pieronka: wyzwolenie Auschwitz to sowiecki wymysł. Przypomnę kilka niezaprzeczalnych faktów historycznych. Ostatni esesmani uciekli z Auschwitz 18 I 1945 r. (według innej wersji 21 I). Zwiadowcy 100. Lwowskiej Dywizji Strzeleckiej RKKA wkroczyli na teren obozu dopiero 27 I. Gdy tam wchodzili, Auschwitz był już od 6-9 dni wolny! Co więcej od kilku dni przychodzili do obozu mieszkańcy Oświęcimia, którzy szybko zoorganizowali tam doraźną pomoc dla więźniów. Przeczytajcie list napisany przez byłego więźnia Auschwitz oraz artykuł dra Baliszewskiego. 

Może was to zszokuje, ale Sowieci wcale nie chcieli wyzwalac Auschwitz. Nie chcieli, bo  nie mieli pojęcia o jego istnieniu! Sowieccy wojskowi byli naprawdę zszokowani tym, że znaleźli coś takiego na swoim kierunku natarcia. Wyobraźcie sobie: to był ogromny obóz rozciągający się na wielu hektarach. Sowiecka armia tego nie zauważa. A gdyby tam był rejon umocniony w stylu Wału Pomorskiego? Historia "wyzwolenia" Auschwitz staje się później jeszcze dziwniejsza. Zwiadowcy wchodzący do obozu meldowali o wymianie strzałów. Do kogo oni strzelali? Na cmentarzu w Oświęcimiu leżą czerwonoarmiści "polegli przy wyzwalaniu miasta i obozu". Częśc z tych sołdatów została w 2005 r. pośmiertnie odznaczona przez prezydenta Kwaśniewskiego. Kto ich zabił, skoro od tygodnia Niemców w okolicy nie było? Czy wogóle zginęli w okolicach Oświęcimia? Oficjalne dane sowieckie dotyczące strat RKKA są przecież zafałszowane. Podczas ofensywy styczniowej 1945 r. miało zginąc 200 tys. krasnoarmiejców? Czemu tak dużo, skoro Niemcy stawiali wtedy symboliczny opór? Czy na cmentarzu w Oświęcimiu leżą więc żołnierze polegli w walkach o Berlin, Królewiec i Wrocław? A może enkawudziści zabici przez "polskich faszystów z AK i NSZ"?

Ps. Rusofile zarzucą mi na pewno: "Kozieł! Ty piłsudczykowski neokonserwatysto-syjonisto! Najpierw zarzucasz naszemu ukochanemu wodzowi Putinowi pedofilię, a teraz szargasz pamięc żołnierzy bohaterskiej i niezwyciężonej Armii Czerwonej! Przecież, SS uciekało z Auschwitz przed sowiecką ofensywą!!!". Absolutna racja. Ale bez pomocy Sowietów Auschwitz nigdy by nie powstał. To polityka ZSRR z lat 1938-41 doprowadziła do podbicia przez Hitlera niemal całej Europy. I to funkcjonariusze NKWD na konferencjach w Zakopanem doradzali esesmanom jak budowac obozy koncentracyjne. 

20:23, foxmulder2 , Historia
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 25 stycznia 2010
Podziękuj kanclerzowi za cenzurę


Powyżej: plakaty miłościwie nam panującego kanclerza Donalda Tuska z wyborów w 2005 r. Wówczas jakieś nieodpowiedzialne, propisowskie siły ośmieliły się podnieśc swe brudne, sterowane przez wiadome ośrodki ręce na święty wizerunek naszego ukochanego kanclerza. Miejmy nadzieję, że w 2010, 2015, 2020, 2025 i 2030 roku takie incydenty się nie powtórzą. 

Tutaj możecie podziękowac naszemu kanclerzowi, za to, że wprowadza cenzurę w polskim internecie. Nasz premier naprawdę nie chce, by nam przychodziły do głów jakieś głupie myśli, które odrywają nas od pracy na rzecz dobra kraju. Okażmy mu swą wdzięcznośc!

Siła przez pracę i kapitał! Razem zbudujemy cud!
Pieronkowi Oi
Jeszcze kilka lat temu antyfaszyści ze stowarzyszenia "Nigdy Więcej!" (tak, tak ci gostkowie, co fetowali Simona Mola:) jako przykład narastającego w polsce faszystowskiego zagrożenia wskazali, to że jakiś żul krzyczał przed krakowską kurią: "Biskupie Pieronku!!! Zbrodniarzu żydowski!!!". Teraz zarówno antyfaszyści jak i endecy będą mieli zagwozdkę - Pieronek nasz czy ICH? Przedstawiciel Episkopatu otwartego czy nowy bp Williamson?

Przyznam, że nie lubię Pieronka - bo to modernista i (według niedyskrecji "Faktów i Mitów" czyli Departamentu IV) TW. Nie podoba mi się to co mówi o konflikcie izraelsko-palestyńskim. Słowa "Shoah to żydowski wymysł" są głupie, ale Pieronek ma trochę racji. Rzeczywiście w ostatnich latach powstało coś na co mówię Shoahbizness. A więc móstwo pajaców pasożytujących na Holokauście - jakieś lipne fundacje, kolesie biorący grubą kasę za pieprzenie dyrdymałów o tolerancji, adwokaci walczący o sute prowizje z odszkodowań, te wszystkie J.T. GroSSy, Grynbergi i inni dziadkowie, którzy w książkach opisują jak w getcie warszawskim palili niemieckie czołgi a całą wojnę spędzili na Brooklynie... No cóż, wokół świętości zawsze tworzy się biznes. W średniowieczu mieliśmy handel relikwiami, teraz mamy J.T. GroSSa.

Zjawisko to jest jednak dosyc nowe. Ma może 40 lat. Jak powiedziała mi pewna miła przewodniczka w Yad va Shem, w latach '60-tych wycieczki izraelskich żołnierzy w tym muzeum wyglądały następująco: szybko ich przepędzano po ekspozycji przedstawiającej Holokaust i zatrzymywano dopiero w sali poświęconej powstaniu w getcie warszawskim. Izraelczycy nie interesowali się Shoah i czcili to wydarzenie jakby od niechcenia. Po prostu się wstydzili, że europejscy Żydzi tak szybko trafili do pieców. 
Ali Hassan al-Madżid (1941-2010)
a

Irackie władze powiesiły Alego Hassana al-Madżida, kuzyna Saddama znanego bardziej jako "Chemiczny Ali". Po nim w Iraku raczej nikt nie będzie płakał - nawet była saddamowska bezpieka. Gostek był znany jako wyjątkowy sukinsyn. Przykład jego typowego zachowania: kiedy służył w wojsku dostał się do kurdyjskiej niewoli. Wydostał się z niej obiecując strażnikowi wielkie bogactwa. Strażnik doprowadził go aż do irackich linii. Gdy Ali dostał do rąk pistolet, pierwszą rzeczą, którą zrobił było strzelenie z bliskiej odległości głowę swojego wybawcy. Taki już był "Chemiczny Ali".
niedziela, 24 stycznia 2010
Wojna o Morze Czerwone

Powyżej: Rzut oka na mapę i wiemy już o co chodzi na wojnie w Jemenie

Fajna analizka dotycząca wojny w Jemenie. Nie chodzi tam o żadną al-Kaidę ani Nigeryjczyka przemycającego bombę w gaciach. Przyczyną tej wojny jest rozgrywka o panowanie nad wejściem do Morza Czerwonego - co jest marzeniem strategicznym zarówno Iranu jak i Saudów. Wojna toczy się więc po obu stronach tego akwenu - od Sudanu i Somalii po Synaj i Jemen. Związki między poszczególnymi graczami są często dosyc skomplikowane i kuriozalne. Prezydent Jemenu Saleh przyjaźni się z watażką z Puntlandu, który jest protektorem somalijskich piratów. Erytreę wspierają jednocześnie Izrael i Arabia Saudyjska. Egipt skrycie walczy z Etiopią itp. Naprawdę fascynujące. 

Ciekawostka: Prorok Mahomet (pokój niech będzie jego duszy) zakazał "nawracac" na islam Etiopczyków. Dlaczego? Bo król Etiopii udzielił schronienia jego rodzinie i zwolennikom.( Trochę to nielogiczne, bo jeżeli przyjmujemy, że islam jest jedyną religią, religią dającą wejście do raju i wieczne szczęście, to powinniśmy na niego nawracac wszystkich...) Muzułmanie generalnie trzymali się tego zakazu przez stulecia, póki Saudowie w latach 90-tych nie zaczęli "nawracac" za pieniądze Etiopczyków realizując swoje cele geostrategiczne... 
sobota, 23 stycznia 2010
Chavez: USA wywołały trzęsienie ziemi na Haiti
Kilka dni temu śmiałem się, że Chavez oskarży USA o wywołanie trzęsienia ziemi na Haiti... On to jednak naprawdę zrobił. Pytanie dlaczego gada takie głupoty?


a) wciąga do nosa to samo świństwo co Miro i Piesiewicz
b) CIA starym zwyczajem dosypała mu LSD do yerba mate
c) odwraca uwagę od tego, że nie okazał się dla Haiti dobrym wujkiem, który za darmo rozdaje ropę

Ps. Oczywiście sztuczne wywołanie trzęsienia ziemi jest technicznie możliwe. Udawało się to już Nicoli Tesli na początku XX w.! Ponoc Amerykanom daje taką możliwośc legendarny program HAARP. Spiskolodzy wskazują zaś, że na dzień przed trzęsieniem amerykańskie siły zbrojne przeprowadziły na Florydzie manewry, których scenariusz obejmował m.in. udzielanie pomocy Haiti poszkodowanemu przez huragan. 
Po co jednak USA miałyby wywoływac trzęsienie na Haiti? Ten kraj to przecież zapomniana przez Boga i ludzi dziura pozbawiona jakichkolwiek bogactw, mająca niewielkie znaczenie strategiczne i do tego rządzona przez amerykańskiego sojusznika Rene Prevala?
Walcz z cenzurą w internecie. Zanim będzie za późno...

Apel do blogerów chcecie coś zrobic przeciwko rządowym planom wprowadzenia cenzury w internecie? Podpiszcie się pod listem do prezydenta! Może skłonimy go do zawetowania ustawy. Szczegóły akcji tutaj.

Więcej o poronionym projekcie rządu, który nas zbliży do Białorusi, ChRL oraz Iranu - tutaj i tutaj

środa, 20 stycznia 2010
Tajne archiwum Arafata

Jaser Arafat, za namową swego kumpla Nicolae Ceausescu, budował przez lata tajne archiwum brudów na światowe osobistości, z którymi miał kontakt. A brudów znalazło się w nim dużo. Arafat współpracował przecież ze służbami bloku wschodniego i CIA, negocjował z Izraelczykami, Amerykanami, Europejczykami, arabskimi władcami i prezydentami, ajatollahami. Od 1966 r. poznał szereg dyktatorów, demokratycznych polityków, wojskowych, szpiegów, terrorystów, biznesmenów i duchownych. Przetrwał tak długo na światowej scenie głównie dzięki wiedzy, którą zdobył przez lata kontaktów z "możnymi tego świata". Teraz ręce na archiwum Arafata położył tunezyjski prezydent Ben Ali.

Archiwum chce mu odebrać Fatah, ale Ben Ali zastosował niezły fortel. Argumentuje, że jest ono elementem spadku po Arafacie, który dostała jego żona Suha. Suha nie pojedzie do Tunezji po tajne akta. Zgodnie z umową z Fatahem, gdyby opuściła Maltę lub chlapnęła coś o "ekstrawagnackim stylu życia" (czytaj: biseksualizmie) Arafata, straciłaby majątek po mężu. Nie ruszy się więc po archiwum.
wtorek, 19 stycznia 2010
Polityczne Hentai?






a
Po bólu w Kabulu

Andrzej Bobkowski nazwałby wczorajszy atak w Kabulu "dmuchaniem pająków". Talibowie użyli dużego "samobójczego" komanda a zdołali zabić jedynie 5 ludzi. Nie zdołali zdobyć żadnego z atakowanych obiektów. Odparto ich a oni się rozpierzchli po mieście. Efekt propagandowy jest jednak nie do zatarcia.
poniedziałek, 18 stycznia 2010
Inwazja talibów na Kabul

Dziesiątki zamachowców-talibów zaatakowało centrum Kabulu. Celem były ministerstwa, hotele, kina... Atak zbiegał się akurat z zaprzysiężeniem ministrów z rządu Karzaja. Jeszcze wiele roboty przez Amerykanami w Afganistanie...
 
1 , 2
Zakładki:
Ciekawe strony - moje i moich przyjaciół
FAJNE BLOGI - wybór należy do Ciebie
Geostrategia, globalna polityka etc.
Katolicyzm
Konspiracjonizm, millenaryzm, ufologia (LINKI WYŁACZNIE W CELACH EDUKACYJNYCH!)
Polskie Radio
X
Y