niedziela, 30 stycznia 2011
Egipt: w co gra gen. Suleiman + Hamas włączył się do zamieszek

Powyżej: gen. Suleiman (w środku) - prawdziwy rozgrywający?

Mianowanie generała Omara Suleimana na egipskiego wiceprezydenta to ważny sygnał. Wcześniej typowano go na następcę Mubaraka, ale zramolały prezydent namaścił na tę funkcję swojego syna Dżamala. Moja teoria jest więc następująca: gen. Suleiman, stary wyjadacz, który niejedną intrygę wywiadowczą zmontował, postanowił odebrac, "to co się mu należy". Więc albo on pociąga za sznurki w egipskich zamieszkach za pomocą kontrolowanej opozycji (jako egipski Kiszczak mający na swe usługi miejscowych Maleszków), albo wiedział, że opozycja przygotowuje się do zamieszek (skoro od trzech lat o tym paplała Amerykanom, to mogła wypaplac jego agentom) i pozwolił im wyjśc na ulicę. Dodatkowo zaognił sytuację za pomocą swoich agentów-prowokatorów i wypuszczonej z więzień agentury celnej. Pytanie tylko, czy nie przedobrzył i czy nie wymyka mu się to spod kontroli?

Niebezpiecznie robi się na Synaju - Hamas z Gazy atakuje egipską policję. Przypominam - Hamas jest (przynajmniej formalnie) częścią egipskiego Bractwa Muzułmańskiego. Iran więc liczy  na to, że Bractwo obejmie władzę w Egipcie. Wówczas granica między Strefą Gazy a Egiptem zniknie. Na północy Izrael będzie miał Liban wchonięty przez Hezbollah. Za Libanem sprzymierzona z Iranem Syria, dalej przejmowany przez irańską agenturę Irak, a później już tylko Iran. Pozostaje jeszcze tylko uruchomic Bractwo w Jordanii i spróbowac przejąc władzę na Zachodnim Brzegu. Netanjahu pewnie teraz nie śpi po nocach...
sobota, 29 stycznia 2011
Egipt: Amerykański zamach stanu

Moja ulubiona brytyjska gazeta, czyli "The Daily Telegraph" odpaliła dzisiaj prawdziwą bombę: zamieściła dokument z WikiLeaks sugerujący, że USA wiedziały o szykowanej rebelii w Egipcie. 

Sprawa wygląda w skrócie tak: w 2008 r., a więc jeszcze za kadencji Busha, amerykańskie służby pomogły dostac się do Waszyngtonu jednemu z liderów egipskiego ruchu studenckiego. On tam im wypaplał, że koalicja opozycyjnych sił przygotowuje się do tego, by obalic Mubaraka w 2011 r. Inne dokumenty z WikiLeaks wskazują, że USA wspierały finansowo egipską opozycję. To wszystko sprawia, że dobrze poinformowani ludzie z Bliskiego Wschodu sugerują, że za zamieszkami w Egipcie stoją USA.

Zwrócmy uwagę na postawę armii egipskiej: to nie ona strzela do tłumu. To robi MSW. Armia najczęściej się fraternizuje z demonstrantami (tak jak w Tunezji). A mogliby bez żadnego problemu posłac kilka seryjek z czołgowych kaemów i byłoby po zamieszkach... A gdzie teraz przebywają dowódcy tej armii? Na dorocznych konsultacjach w Pentagonie!

Prawdopodnie więc: administracja Obamy postanowił załatwic sprawę sukcesji po chorym na raka Mubaraku organizując lipną kolorową rewolucję i wsadzając wspólnie z armią do pałacu prezydenckiego EL Baradeia. 


Problemem jest jednak to, że ten granat może im wybuchnąc w rękach. Co będzie jak się okaże, że motłoch nie będzie chciał El Baradeia jako swojego nowego dyktatora, ale zamiast niego wybierze jakiegoś szejka Jassina? Dlatego Iran już się cieszy z egipskiej rewolucji a Izrael niepokoi. 

Zacytuję na koniec Alkuda:

"moim skromnym zdaniem obalenie autorytarnych reżimów niczego nie zmieni. Bo to one trzymały islamskich radykałów krótko za twarz i to one nie pieprzyły się jeśli chodzi o zapewnianie porządku. Więc kiedy zniknie autorytarna władza to i tak pozostanie islam, ideologia która równie skutecznie ogranicza wolność jednostki i społeczeństwa. A powstałą pustkę władzy bardzo szybko wypełnią radykalne organizacje islamskie. Przecież i Hamas wygrał demokratyczne wybory, prawda?"


piątek, 28 stycznia 2011
Egipt - armia na ulicach



Skończyły się żarty.

Dzisiaj, w piątek, czyli w muzułmańskim dniu modłów, do protestów w Egipcie przyłączyło się Bractwo Muzułmańskie. Doszło do scen nieco przypominających Grudzień '70 - płonące komitety partii rządzącej i siedziby lokalnych władz, ciało zabitego demonstranta obnoszone ulicami Aleksandrii, brutalne pałowanie i tortury na komisariatach - ale też w niektórych miejscach oznaki fraternizacji policji z ludem.

W końcu jednak zramolały Mubarak się ocknął i wyprowadził wojsko na ulicę, zarządził godzinę policyjną w całym kraju (wcześniej robili to lokalni dowódcy z własnej inicjatywy w poszczególnych miastach), "wyłączył" internet i aresztował El Beradeia. Egipcjanie jednak olewają godzinę policyjną i obrzucają żołnierzy kamieniami. Tylko czekać, aż będzie masakra. I wszyscy (oprócz Egipcjan) odetchną z ulgą, bo zawsze lepszy zramolały autorytaryzm od Bractwa Muzułmańskiego.


czwartek, 27 stycznia 2011
Abu Mazen i Fatah - swoi ludzie


Kolejne rewelacje z palestyńskich dokumentów: prezydent Autonomii Mahmud Abbas namawiał jednego z palestyńskich biznesmenów, by przekazał irańskiej opozycji 50 mln dolarów. Abu Mazen został również zawczasu poinformowany o izraelskiej operacji "Płynny Ołów". Dokumenty ogólnie przedstawiają obraz głębokiej nieufności Fatahu wobec Iranu oraz niektórych państw arabskich. Szokować może również to, że Autonomia Palestyńska chciała blokować raport Goldstone'a. Wynika więc, że Palestyńczycy dużo bardziej boi się Iranu i Hamasu niż Izraela.
Zamach stanu El-Baradei?


Powyżej: Czy tekst na transparencie mówi "Czarne kaski robią laski?"

Protesty się rozlewają, a rząd już traci kontrolę nad miastami położonymi nad Kanałem Sueskim. Oficerowie wywiadu wojskowego strzelają do demonstrantów tak jak policjanci, tysiące ludzi w aresztach, koktajle Mołotowa poszły w ruch - i to wszystko pomimo uaktywnienia przez bezpiekę MILIONA TW (A może do zamieszek doszło dlatego, że tych TW bezpieka uaktywniła?)
Egipski minister obrony, marszałek Mohamed Tanatawi błaga Waszyngton, by przysłał do Egiptu masę sprzętu riot control. Inaczej reżim zgubiony, a nie wiadomo, kto go zastąpi. Na razie El-Baradei deklaruje, że stanie na czele transformacji ustrojowej (zapowiadał to już przed zamieszkami, może więc bezpieka z nim się dogadała, by usunąć zramolałego Mubaraka?). Ale na plecach El-Baradeia mogą wejść do rządu Bracia Muzułmanie. Amerykanie nie mogą więc pozwolić sobie na błędy takie, jak popełnili w 1979 r. Niestety mózgiem Obamy jest Brzeziński, czyli ten sam gostek, który pozwolił Chomeiniemu zdobyć władzę w Iranie.
środa, 26 stycznia 2011
Zamieszki w Egipcie


Dlaczego warto przyglądać się wydarzeniom w Egipcie:

- Bo Hosni Mubarak ma 82 lata i raka. Gdyby w jego kraju nie doszło do największych protestów o 1977 r. to i tak długo by nie porządził a sukcesja wcale nie jest pewna...

- Bo jego syn Dżemal (typowany na następcę) oraz żona Suzzane ponoć już odlecieli do Europy

- Bo Bractwo Muzułmańskie jest w Egipcie potężne i sprzymierzone z Iranem. Na razie siedzi cicho, ale jak protesty się rozleją...

A poza tym już wiele lat temu wskazywano, że to właśnie Egipt ma największe szanse na stanie się drugim Iranem.




17:54, foxmulder2
Link Komentarze (2) »
wtorek, 25 stycznia 2011
Libański rząd made in Iran

Przy bierności USA oraz Izraela, Iran stworzył w Libanie koalicję rządową. Premierem zostanie Najib Mikati, sunnicki biznesmen, który zawdzięcza swoją ogromną fortunę bliskim związkom z syryjskimi oraz irańskimi służbami, czyli totalny figurant. Pierwsze skrzypce w rządzie będzie grał Hezbollah, który szukając poparcia dla koalicji cwiczył na ulicach Bejrutu zamach stanu (co bardzo żartobliwie opisali libańscy falangiści). Dodatkowo w rządzie znajdzie się stara agentura z Amalu, sprzedawczyk Aoun oraz Druzowie Jumblatta zawsze trzymającego z silniejszym, z obawy by nie podzielic losu ojca.

jumblatt 


Taki piękny znowu znalazł się w d... a Saudowie zostali wyd... na cacy. 
Domodiedowo - rosyjska teoria spisku



Jak czytamy w polskich totalnie mainstreamowych mediach:

"Niezależni dziennikarze coraz głośniej mówią o biznesowej wojnie pomiędzy moskiewskimi lotniskami. Spekulacje nasiliły się po tym , jak rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew zażądał ukarania szefów lotniska, za naruszenie przepisów bezpieczeństwa. Za kontrolę na Domodiedowie odpowiada resort spraw wewnętrznych a nie władze lotniska. Wczoraj w eksplozji zginęło tam 35 osób.

Hipotezę o tym, że samobójczy atak mógł być efektem wojny o pieniądze lansują niezależni dziennikarze oraz część portali internetowych. Nad prywatnym, podmoskiewskim lotniskiem zawisło dziwne fatum. Pod koniec roku doszło tam do niespodziewanej awarii zasilania, która sparaliżowała Domodiedowo. Głównym konkurentem lotniska, jest zależne od państwa Szeremietiewo z którym biznesowo związani są przedstawiciele władzy. Z lotniska rezygnuje jednak coraz więcej linii lotniczych. W najbliższym czasie ma zapaść decyzja na którym z lotnisk, za budżetowe środki, zostanie zbudowany dodatkowy pas startowy."

Dziwne, taka teoria spiskowa, a jeszcze nikt się nie oburza, że "jacyś szaleńcy" chcą popsuć ocieplenie z Rosją.

***

Przypominam, że na tym lotnisku dochodziło już w przeszłości do poważnych naruszeń zasad bezpieczeństwa. W wyniku tego, w 2004 r. weszły z tego lotniska, na pokład rosyjskich Tupolewów dwie zamachowczynie, które wysadziły się tam zabijając kilkudziesięciu ludzi.

***

Zastanawiam się jak wyglądała wczoraj rozmowa Putina z Miedwiediewem. Może tak:

- Miśkow, to twoi czy moi zrobili...

- Ch... wie Władymirze Władymirowiczu, straciłem rachubę, początkowo myślałem, że to wasi ludzie, ale teraz nie wiem...

- K...wa! Nie kontrolujecie GRU? Zrobią mi znowu taki numer jak w kwietniu z Polaczkami!

- To popieprzeni weterani z Afganistanu ich się nie da kontrolować.

- Ja ich rozp...!!! Nikt nie bedzie się pier... z Putinem!

- Jeden pięciolatek się pier... i ta gimnastyczka...

- To był wypadek... Ten chłopiec się przewrócił na mojego...

- Spokojnie Władymirze Władymirowiczu, może to nie GRU, ani nie FSB, może to Czeczeńcy...

- Czeczeńcy z FSB czy GRU?

- Np. z al-Kaidy...

- Amerykanie by nam taki numer zrobili?

- Nie, mam na myśli islamskich fanatyków, czarne wdowy z Kaukazu, jihad... W samej Moskwie jest mnóstwo radykalnych islamistów

- Ja pier...Prawdziwi islamiści, ten świat robi się poje....

- Święta prawda Władymirze Władymirowiczu, nawet analityczny umysł Roberta Larkowskiego nie jest w stanie tego pojąć...

***

A jako bonus ciekawy wywiad z tajemniczym autorem Alefem Sternem, m.in. o zamach w Rosji, 10 kwietnia oraz o zagrożeniu dla życia Komorowskiego i Kaczyńskiego. Odjechany, ale dobrze się czyta.

poniedziałek, 24 stycznia 2011
Zamach na lotnisku Domodiedowie
Wybuch przy taśmie bagażowej na lotnisku Domodiedowo, największym porcie lotniczym w Rosji. 10-35 zabitych, około 130 rannych. Eksplodował ponoć ładunek o mocy 7 kg ekwiwalentu trotylu. Sprzeczne doniesienia: albo zamachowiec-samobójca, albo bomba w bagażu (obstawiam to drugie). Jeszcze trudniej powiedzieć kto zrobił, ale MAK już obstawia błąd pilotów.
Palestyńskie WikiLeaks: uderzenie w Fatah


Assange ma arabskich naśladowców: al-Jazeera i Guardian opublikowały tajne palestyńskie dokumenty z negocjacji z rządem Olmerta prowadzonych pod egidą Amerykanów w 2008 r.

Wyłania się tych papierów obraz na pierwszy rzut oka szokujący dla Palestyńczyków. Okazuje się bowiem, że ludzie Abbasa szli wówczas na duże ustępstwa wobec Izraelczyków. Saeb Earkat mówił nawet, że daje Izraelowi możliwość stworzenia największej w historii Yerushalaim. Gdy się jednak wgłębimy, widzimy, że zachowanie palestyńskich negocjatorów było dosyć realistyczne. Chcieli zostawić po stronie izraelskiej wszystkie osiedla w Jerozolimie Wschodniej poza Har Homą. Już od dawna byli przecież przekonani, że tych terenów nie mają szans nigdy zyskać. To nie były żadne "nielegalne osiedla", ale zwykłe miejskie osiedla powstałe w ramach naturalnego rozrostu Jerozolimy. To, że Fatah chciał oddać Wzgórze Świątynne w ręce międzynarodowego komitetu też nie jest niczym nowym - wszak nad tym naradzano się całe lata '90-te. Peres jeździł do Jana Pawła II, pokazując mu plany umiędzynarodowienia jerozolimskiego Starego Miasta i oddania go we współrządzenie ONZ, ze szczególnym statusem Stolicy Apostolskiej. Już w 1994 r. Rabin porozumiał się z jordańskim królem Husajnem, że to ammański władca będzie strażnikiem miejsc świętych w Jerozolimie.

Zaskoczeniem jest jednak dokument mówiący o tym, że rząd Olmerta proponował Palestyńczykom wymianę ludności. Bez czego pewnie się nie obejdzie...

Bardziej szokujące mogą się okazać dokumenty, które zostaną opublikowane w nadchodzących dniach, a więc o tym, jak brytyjskie służby pomagały Fatahowi niszczyć Hamas na Zachodnim Brzegu oraz tym, że władze Izraela poinformowały Abbasa o planowanej operacji "Płynny Ołów". Teraz naród uzna ludzi Abu Mazena za zdrajców (dlatego twierdzą oni, że dokumenty zostały sfałszowane). Ale czy powtórzy się tunezyjski scenariusz? Chyba nie. Na Zachodnim Brzegu jest przecież boom gospodarczy a bezpieka Fatahu jest naprawdę dobra w swojej robocie.

A tymczasem: Iran wysyła okręty wojenne na Morze Śródziemne.
17:35, foxmulder2
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 stycznia 2011
Irańskie służby: heroinowi baronowie

WikiLeaks donosi: irańskie służby to jeden z największych na świecie handlarzy heroiną. Towar kupują w Afganistanie (ale pewnie też w kontrolowanej przez Hezbollah libańskiej dolinie Beeka), a następnie przerzucają go do Azerbejdżanu i Turcji.

Spodziewałem się, że kiedyś coś takiego wyjdzie na jaw. Drugami przecież handlowały bądź handlują na całym świecie służby z pierwszej ligii CIA (Cocaine In America - złośliwie tak nazywana z powodu pewnego wątku afery Iran-Contra, ale wcześniej zaangażowana też w narkotykowe deale w Laosie i Afganistanie), francuski wywiad (w czasie wojny Indochińskiej, później ich z rynku brutalnie wyrzucili Amerykanie), Ruscy (zgadnijcie czym się zajmują mirotworcy w Tadżykistanie oraz czemu w 1999 r. tak GRU zależało na zajęciu lotniska w Prisztinie), Turcy, Chińczycy (odwrócenie sytuacji z czasów wojen opiumowych...), pakistańskie ISI. Można się więc było spodziewac, że również irańskie służby są zaangażowane w narkotyki, zwłaszcza, że Iran leży na ogromnym szmuglerskim szlaku...

Narkotykowa polityka tajnego państwa irańskiego z pewnością wpływa na działania Iranu w Afganistanie (chęc destabilizacji sytuacji, dostawy broni dla talibskich dostawców opium), ale też zapewne miała wpływ na zbliżenie między irańskim tajnym państwem a jego tureckim odpowiednikiem.

18:03, foxmulder2
Link Dodaj komentarz »
Smoleńsk - kompendium
1. Smoleńsk Siewiernyj nie był zwykłym, zaniedbanym, rozpadającym się lotniskiem wojskowym na rosyjskiej prowincji. Jak wykazuje Witold Gadowski, był ważnym punktem na mapie światowego, nielegalnego handlu bronią. Stamtąd szły transporty lotnicze w ramach "białoruskiego powiązania" organizowane przez szefa rosyjskich siłowików, wicepremiera Igora Sieczina i jego wspólnika Wiktora Buta. Smoleńsk Siewiernyj był z tego powodu pod stałą obserwacją amerykańskich satelit szpiegoskich. Zdjęcia satelitarne z dnia katastrofy są w NRO. I jeśli w Smoleńsku doszło do zwykłego wypadku, to administracja Obamy, w ramach resetu z Rosją mogłaby je ujawnic. No chyba, że ktoś w Waszyngtonie uważa, że Rosję można nimi szantażowac...

Bonus: Jak polski wywiad zdobył nagrania z "Korsarza"

Amerykanie podsłuchali rozmowę prezydenta?

2. Ił-76, rzekomo wiozący limuzyny (które według relacji Grzegorza Wierzchowskiego z kancelarii prezydenta już były na miejscu), był samolotem ściągniętym specjalnie z gwardyjskiego pułku z Taganrogu na głębokim południu Rosji. Ten pułk wykonywał w czasie Zimnej Wojny tajne zadania w Wietnamie i w Arktyce. Według stenogramów MAK Ił-76 odlatując do Tweru melduje drogą radiową: zrzut zakończony. Zrzut czego? Przecież nie limuzyn, raczej nie paliwa...

3. MAK zapisywał w stengromach, co innego niż było w nagraniach. Z sufitu wziął np. frazę "Wkurzy się". 3 s. zdanie o automatyzacji skrzydła czyta kpt. Ziętek, a nie gen. Błasik. Nie ma więc ŻADNEGO DOWODU na obecnośc gen. Błasika w kokpicie. Po co takie manipulacje, skoro to był zwykły wypadek?

4. Ruscy tłumaczą się teraz, że źle im działał radar na Siewiernym, bo zakłócał jego działanie grzejnik. Pseudoprofesor Kuźniar mówi, że kontrolerzy z "Korsarza" mieli więcej wyobraźni od załogi Tupolewa. Ja sądzę, jednak, że Ryżenko i Krasnokucki byli największymi wałami w rosyjskiej armii. Powinni ponieśc odpowiedzialną karną za to co zrobili. Inna sprawa, kto tych wałów wysunął na tak ważny odcinek...

Bonus: dobra relacja, kto i co robił na "Korsarzu"

5. Od konferencji Komisji Millera media zastanawiają się, czemu mimo komendy "Odchodzimy" wydanej na 100 m przez mjra Protasiuka, samolot schodził nadal - i to z prędkością trzech pięter bloku na sekundę. Jedyną w pełni logiczną hipotezą jest niesterownośc samolotu - za taką hipotezą od kilku miesięcy obstają eksperci. Np. kpt. Więckowski czy zespół ppłka Augustynowicza. Doszło do awarii steru wysokości, który szwankował już w styczniu na Haiti (od grudnia 2009 r., powrotu z Samary, z zakładów Olega Deripaski, doszło do 11 awarii Tupolewa). Przypominam analizę ppłka dra Augustynowicza. Jest nadal aktualna. Pozostaje jednak pytanie: co spowodowało awarię steru wysokości? Czemu Tupolew był tak awaryjny?

Bonus: Kłopotliwy rewers silnika

Nikołaj Wasylenka: Przeraża mnie, to co zrobiono w Samarze

Michaił Makarow o katastrofach Tupolewów, MAK i Deripasce

TU-154, FSB i pranie brudnych pieniędzy

Spółki specjalnego zaufania

6. Według zeznań świadków TU-154M próbował się poderwac używając pełnej mocy silników. Nad szosą w pobliżu Siewiernego zaczął się wznosic (mimo, że wcześniej ściął brzozę). Przypomnę zeznania jednego ze świadków:

Anatolij Żujew jest z zawodu dozorcą. Około 10.35–10.40 przyszedł do swojego garażu przy lotnisku Siewiernyj. Po 5–10 minutach usłyszał szum silników samolotu. Ponieważ zalegała gęsta mgła, nie widział maszyny. Nagle – jak zeznał – ryknęły silniki i w odległości 150 m Żujew zobaczył sylwetkę samolotu. Leciał na wysokości 10 m, ale próbował wzbijać się, bo był nachylony do góry pod kątem 40 stopni do horyzontu. – Po tym, jak samolot wyłonił się na chwilę z mgły, to był to moment, kiedy zaryczały silniki, powstał silny oślepiający błysk. Po tym błysku obserwowałem samolot przez 1–2 sekundy, próbował nabrać wysokości – zeznał Żujew.

Silny, oślepiający błysk

7. Wasilij Wasilenko, rosyjski pilot oraz inżynier sugeruje:

"Broń, którą tworzyliśmy, nie miała być bombą - nad takimi pracowali np. Amerykanie, a w Związku Sowieckim znacznie silniejsze bomby były już testowane - ale czymś groźniejszym, rakietą. Potem była ona dalej rozwijana. W latach 80. wprowadzono głowice termobaryczne do rakietowych miotaczy ognia Ryś i Trzmiel używanych przez piechotę, do tego doszły znacznie mocniejsze ładunki dla SpecNaz i OsNaz, eksperymentalne głowice do rakiet Kub i Wega, do strącania samolotów bronią termobaryczną i ładunki ręczne w formie nowych głowic do rakiet Strzała. Były próby odpalania broni termobarycznej z myśliwców MiG-31 przeciw bombowcom strategicznym i samolotom rozpoznawczym wroga.

(...)

Jeśli na radar, to należy spodziewać się uszkodzeń w przedniej i środkowej części samolotu, przy założeniu, że pocisk wybuchł, powiedzmy, 15 m nad celem, i przy tym założeniu dokonać zwykłych, wizualnych oględzin wraku. W tym wypadku niestety kompletnie bezużyteczna byłaby analiza ciał, ponieważ trudno będzie odróżnić obrażenia pochodzące od ogromnych przeciążeń, a od takich się najczęściej ginie w katastrofach, od obrażeń powstałych w wyniku działań broni wolumetrycznej. Były u nas przeprowadzone analizy na psach, tzw. kukłach, jak to roboczo nazywali w wydziale, który przeprowadzał te próby. Pies poddany działaniu broni wolumetrycznej jest z pozoru nieuszkodzony, wygląda, jakby spał, ale gdy się go dotknie, czuć, że zamiast narządów wewnętrznych ma papkę. Można by się spodziewać, że taki pies będzie miał obrażenia takie, jak po pobycie w komorze niskiego ciśnienia bliskiego próżni. A jednak obrażenia były inne, takie jak przy przeciążeniach, rzędu ponad 100 g czy nawet 500 g.

(...)

W odległości 2 tys. m powiodła się próba trafienia w cel symulowany o prędkości około 300 km/h. Pocisk wybuchł 1,5 m nad celem symulowanym i trochę przed nim, tak że cel wykonał kilka obrotów wokół własnej osi i spadł pionowo niemalże w dół. (...) Wszędzie mnóstwo małych, zielonych porozrywanych części, bo ten samolot był właśnie zielony, po to, by na tle ziemi nie widziały go amerykańskie satelity. Szczątków było wiele. Zbierali je żołnierze z zabezpieczenia, ale to ja osobiście znalazłem statecznik, skrzydła także były w kilku dużych kawałkach. Potem dokonaliśmy modyfikacji ładunku zapalającego i zamówiliśmy nowy silnik marszowy. Nowa rakieta była testowana w strzelaniach do bardzo nowoczesnych tupolewów: Tu-141 i Tu-123

(...)

Należy spytać świadków, czy czuli zapach nafty i czy tylko w tej części samolotu, która była zniszczona, samoloty nie wykazują tendencji do zapalania się w wyniku tej broni, w przeciwieństwie do czołgów. Coś, co może być charakterystyczne, to niewielkie zniszczenia ciał i to, że ciała mogły być nagie, podciśnienie zrywa ubrania, ale słabo je uszkadza. Poza tym drobiazgowa analiza wraku. I mówię szczerze, że badania sekcyjne nie wykażą nic, bo lekarz przygotowany na to, że zobaczy ofiarę katastrofy, dostrzeże uszkodzenia narządów wewnętrznych charakterystyczne dla przeciążeń i nie będzie się zastanawiał, czy były tak duże, czy nie.

poniedziałek, 17 stycznia 2011
Nowa partia Baraka, syryjski przeciek, irański kickbokser

Dzisiaj dla odmiany trochę newsów z Bliskiego Wschodu:



- Barak (Ehud, nie Obama) robi rozłam w Partii Pracy i tworzy nową partię Atzmaut czyli "Niepodległość". Zdecydował się na ten krok oficjalnie dlatego, że męczyło go użeranie się z lewackimi frakcjami wewnątrz Partii Pracy, postanowił więc budować zdrową, patriotyczną lewicę. Tak naprawdę jednak robi to dla swojego kumpla - premiera Netanjahu. Razem działali w wywiadzie wojskowym, razem (no może jeszcze z Liebermanem) tworzą rząd, który w innym przypadku byłby totalnie nijaki.

- Assad chyba poprze irańskie plany wobec Iranu. Syryjskie służby dały już przeciek - taśmę video na której widać jak premier Saad Harriri spotyka się w Szwajcarii z dezerterami z syryjskich służb, którzy oskarżali Syrię o współudział w zabójstwie premiera Rafika Harririego. To w syryjskiej odmianie arabskiego oznacza jedno: "pracujesz dla syjonistów i powinieneś zginąć!".

- Irańskie służby zaliczyły dużą wpadkę. Pokazały w telewizji "agenta Mossadu" przyznającego się do zabójstw irańskich naukowców. Irańczycy rozpoznali jednak w tym agencie znanego kickboksera, członka bojówek Gwardii Rewolucyjnego uczestniczącego w rozbijaniu demonstracji oraz napadach na opozycjonistów.


niedziela, 16 stycznia 2011
Honor generała

Powyżej: kopia szabli gen. Sikorskiego należąca do gen. Błasika

Niektórzy zarzucają mi, że w sprawie Smoleńska zbyt dużo cytuje "NDz" i "GP", więc teraz dla odmiany zacytuję arcypoprawną "GW". Donosi ona bowiem, że według polskich uwag do raportu MAK mjr. Protasiuk na wyskości 100 m nakazał przerwac podejście do lądowania rzucając słowo: "Odchodzimy". Później na 80 m to samo powtórzył nawigator, mimo to załodze nie udało się przerwac podejścia a samolot nadal zmierzał w dół. Słowa mjra Protasiuka burzące wersję o łamaniu procedur oraz o lądowaniu za wszelką cenę zostały odczytane przez polskich specjalistów od fonoskopii. Pominął je MAK. 

Sypie się też teza o naciskach. Przeczy jej bowiem... sam raport MAK. Czytamy w nim:  "Nieuczestniczenie dowódcy SP Rzeczypospolitej Polskiej w rozwiązaniu powstałej skrajnie niebezpiecznej sytuacji wpłynęło na podjęcie decyzji przez dowódcę statku powietrznego o zniżeniu poniżej wysokości podjęcia decyzji bez nawiązania kontaktu z obiektami naziemnymi".

Podreślam słowo NIEUCZESTNICZENIE. Skoro gen. Błasik nie uczestniczył w procesie decyzyjnym w kokpicie, to jak miał naciskac na pilotów? Co więcej, MAK robi gen. Błasikowi zarzut, że nie pouczał załogi jak należy kierowac Tupolewem...

Sama obecnośc gen. Błasika w kokpicie jest również mocno wątpliwa - według raportu MAK, jego ciało znaleziono przecież w głębi samolotu a nie w kokpicie. Potwierdzona jego obecnośc w kabinie pilotów trwała jedynie 3 sekundy! W tym czasie ponoc czytał kartę pokładową - co jest moim zdaniem działaniem nieco bez sensu. Jak wchodzi do kokpitu nie mówi "Nie przeszkadzajcie sobie Panowie", załoga się z nim nie wita, tak jakoś ani be, ani me, ani kukuryku... Możliwe więc, że głos gen. Błasika został błędnie zidentyfikowany lub... doklejony (np. z nagrań jakiegoś szkolenia). 

Zwrócmy jednak uwagę na następującą rzecz: kłamliwa teza o lądowaniu za wszelką cenę, pod naciskiem przełożonych była kolportowana przez Rosjan już w pierwszych godzinach po katastrofie. Tymczasem, gdy zmarł prezydent Jelcyn - rosyjskie media milczały cały dzień, za nim o tym doniosły. Po prostu nie mieli wówczas instrukcji jak to komentowac. A 10 kwietnia - szok absolutny, polski prezydent ginie koło Katynia - i jakoś instrukcję mieli. 

Ruskich może jednak zgubic arogancja. MAK mógł przecież odpuścic sobie insynuacje o pijanym polskim generale, mógł obarczyc współodpowiedzialnością Plusnina, czy inną marionetkę, ale kazano mu iśc na całośc. Ale cóż, napluli w twarz Tuskowi, a on się do nich uśmiecha i wraca w Dolomity. Olewając śmierc swoich przyjaciół Arama Rybickiego i Sebastiana Karpiniuka.
sobota, 15 stycznia 2011
Liban - szykuje się większa rozgrywka
Raport STL pokaże, że premier Libanu Rafik Harriri został zabity przez Hezbollah oraz irańskie służby, na rozkaz najwyższego przywódcy Iranu ajatollaha Chamenei,który uważał Harririego za saudyjskiego agenta wchodzącego w drogę Iranowi. 


Nic dziwnego więc, że Hezbollah wywołał kryzys rządowy w Libanie, by zasabotowac STL. Cel irańskiej agentury jest jednak również długofalowy. Obecnie Liban jest syryjsko-saudyjskim kondominium. Hezbollah pracuje już jednak nad powołaniem proirańskiego rządu. Może liczyc na swoich satelitów: Amal oraz ugrupowanie gen. Aouna. Będzie potrzebował jeszcze 17 mandatów do większości w parlamencie. Jakiś niezależnych sunnitów na pewno znajdą i któremuś z nich, zgodnie z literą Paktu Narodowego powierzą funkcję premiera (Zgodnie z Paktem prezydentem zawsze jest maronita, premierem sunnita). Kluczowe będzie jednak przeciągnięcie na swoją stronę Druzów. Naciskają na Jumblatta przypominając mu, że gdy w 2008 r. Hezbollah atakował druzyjskie wioski, poradził sobie bez problemu z partyjną milicją Junblatta. Sam Jumblatt zawsze trzymał z silniejszym, więc w Damaszku pytał się Assada, czy go ochroni przed szyitami. Jak pisałem już wcześniej: wszystko zależy od Assada. 

Na razie Waszyngton, Rijad i Jerozolima przegrywają. Jeśli Hezbollah stworzy trwały rząd, Izrael będzie w fatalnej sytuacji. Będzie od północy de facto graniczył z kolonią Iranu. A ta kolonia  sięgnie po nowoodkryte izraelskie złoża gazu na Morzu Śródziemnym. Złoża mogą zrobic z Izraela potęgę energetyczną.

Ciekawe jest w całej tej historii stanowisko Turcji - nieoficjalnie popiera ona Iran. Czy też jej chodzi o złoża Lewiatan, po które sięgają wspólnie Izrael i grecki Cypr?
 
1 , 2
Zakładki:
Ciekawe strony - moje i moich przyjaciół
FAJNE BLOGI - wybór należy do Ciebie
Geostrategia, globalna polityka etc.
Katolicyzm
Konspiracjonizm, millenaryzm, ufologia (LINKI WYŁACZNIE W CELACH EDUKACYJNYCH!)
Polskie Radio
X
Y