czwartek, 31 marca 2011
Libia: Mad Max i gaz dla Hezbollahu

libya

Izraelskie służby donoszą, że libijscy rebelianci sprzedali Hezbollahowi amunicję chemiczną rozszabrowaną z magazynów Kaddafiego. O obecności przedstawicieli Hezbollahu w Bengazi mówił ostatnio adm. James Stavridis, jeden z natowskich dowódców obecnej operacji. O tym, że około 1000 "jihadystów-freelancerów" walczy w szeregach rebelii mówił natomiast ostatnio były szef libijskiej komórki al-Kaidy. Spójrzmy na to optymistycznie - pozostałe 9 tys. rebeliantów to idealistyczni lewicowcy i monarchiści. :)

A poza tym - mówiono nam, że Kaddafi pozbył się już swojej broni chemicznej...

A tutaj quasi-oficjalna,facebookowa stronka z update'ami z Syrii.

syria

poniedziałek, 28 marca 2011
Libia: Skład libijskiej opozycji + Przyczyna inwazji?

libya

Libijscy rebelianci wyzwalają kolejne miejscowości - są już w Syrcie. Ale ich "blitzkrieg" jest wyłącznie efektem tego, że wojska Kaddafiego spieprzają przed bombami Koalicji. Kaddafi być może już pogodził się ze stratą Cyrenajki i chce tylko wyjść w jednym kawałku i ze swoim majątkiem z całej tej awantury. W ostateczności może uruchomić swoje siatki na Zachodzie i zbiec na Saharę, tam jednak będą próbowali go dorwać nie tylko zachodni komandosi, ale również al-Kaida.

Trzeba więc zadać sobie pytanie: czym jest libijska opozycja? Dosyć dobrą odpowiedź na to pytanie daje tutaj prof. Scott. Wygląda na to, że w większości są to różne grupy wspierane od dawna przez Amerykanów, z wyjątkiem miejscowej komórki al-Kaidy, wspieranej wcześniej przez brytyjskie służby (przy okazaji próby zamachu na Kaddafiego w 1996 r.).

Pewne wskazówki co do przyczyn interwencji i zaangażowania w niej Amerykanów daje w tym mocno spiskowym i paranoicznym tekście była agentka amerykańskich służb odpowiedzialna za Libię. Wskazuje on, że w październiku 2010 r. duże amerykańskie koncerny naftowe wycofały się z Libii. Dlaczego? Bo Kaddafi czuł się pokrzywdzony w sprawie Lockerbie i wymuszał na nich duże "odszkodowania", czyli zwyczajny haracz. To oczywiście za mało, ale można się domyśleć, że Kaddafi był bardzo nieprzewidywalnym i trudnym "partnerem". A czego się spodziewać po gostku, który pieprzy podczas swoich przemówień o zabiciu JFK za "inspekcje w Dimonie", związku Jezusa i Marii Magdaleny czy o bułgarskich pielęgniarkach zarażających libijskie dzieci AIDS?

TYMCZASEM w Syrii nadal niespokojnie, choć Assad cofnął stan wyjątkowy. Tutaj macie najświeższe wiadomości. I dobry komentarz o postawie al-Jazeery, która maksymalnie nagłaśniała rewolucje w Tunezji i Egipcie a maksymalnie wyciszyła rewolucję w Syrii.

Komorowski odznaczył palestyńskiego "działacza"

bronek


Prezydent Bronisław hr. Komorowski prowadzi politykę historyczną bardziej chorą od swojej ortografii. Najpierw historia z bolszewickim pomnikiem w Ossowie, później odznaczenia dla prokuratorów zwalczających w PRL opozycję (rozdzielnik orderów Orła Białego łaskawie pominę...), potem jego Kancelaria robi problemy przy wmurowaniu tablicy poświęconej węgierskiej pomocy dla Polski w 1920 r. twierdząc, że... Rosjanie się na nas obrażą.

Teraz prezydent odznaczył Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi RP Abdallaha Hijaziego, byłego ambasadora OWP w Warszawie. Pan Hijazi pewnie się zasłużył, bo był u nas ambasadorem w 1976 r. oraz w latach 1983 - 1994 r., czyli za głębokiego Jaruzela i Kiszczaka, kiedy koledzy prezydenta Komorowskiego noszący zielone mundury robili niezłe deale z OWP oraz innymi palestyńskimi "bojownikami o wolność i socjalizm".

Tutaj macie ciekawy artykuł o pomocy jaką służby "ludzi honoru" udzielały palestyńskim terrorystom w czasie, gdy ambasadorem OWP był u nas Pan Hijazi. Co ciekawe wielu fedainów szkoliło się u nas korzystając ze studenckiej przykrywki, a Pan Hijazi jest prezesem stowarzyszenia Palestyńczyków absolwentów polskich uczelni.

Poniżej: Jaruzelski niestety nie zmieścił się w kadrze

arafat

17:21, foxmulder2 , Historia
Link Komentarze (6) »
sobota, 26 marca 2011
Witold Gadowski: kto skłóca Polaków i Żydów

Witold Gadowski, dziennikarz śledczy, były szef TVP1, fragment wypowiedzi dla portalu izrael.org.il:

Od dawna zbierałem się, aby napisać o tej cholernej chorobie – antysemityźmie – którą przemyślnie wszczepiła nam Rosja.

Nie będę sięgał do osławionej fałszywki wypichconej przez carską ochranę i Matwieja Gołowincewa, znanej jako „Protokoly sijonskich mudrecow”, bo to tylko część starorosyjskiej strategii dzielenia i rządzenia.

Zauważcie, że antysemityzm zawsze był wykorzystywany, najpierw przez carat, a potem przez sowieckich kremlińców dla oddalenia perspektywy racjonalnej współpracy narodów Polskiego i Żydowskiego. Pierwszy rzut sowieckiej bezpieki, która kolonizowała w 1945 roku Rzeczpospolitą, to, jak pamiętacie, starannie wyselekcjonowany przez Stalina korpus bezpieczników pochodzenia żydowskiego. Przypadek?

Nie. Zimno zaplanowana socjotechnika, obliczona na trwałe wzbudzenie w polskim społeczeństwie nienawiści do semitów. Potem heca Moczara, Gomułki i Jaruzelskiego związana z tropieniem syjonistycznej agentury wewnątrz PZPR i bezpieki.

Podział ról w ramach Układu Warszawskiego, gdzie Polsce przydzielono wspieranie wszelkich antyizraelskich ruchów. To PRL – owskie służby przodowały w podkrzepianiu OWP (w PRL – owskiej Warszawie była nawet ambasada OWP), wszelkiej maści antyizraelskich terrorystów. PRL szkodziła jak mogła państwu Izrael. Polscy komuniści ochraniali antysemickich terrorystów z grupy Baader Meinchof, wspierali Abu Nidala, „Carlosa”, Wadi Haddada, George Habbasza – to fakty.

Mało kto wie o tym, że 100 tysięcy nakładu antysemickiej "Rzeczywistości" na pniu wykupowała ambasada Syrii Było to w czasach gdy Breżniew kochał Asada. Jest na to ślad w papierach po SB.

Antysemickie ukorzenienie Polaków miało służyć uniemożliwieniu porozumienia się pomiędzy polskim żywiołem niepodległościowym i syjonistycznymi budowniczymi państwa Izrael.

Nietrudno zauważyć, że od wielu lat i Polska i Izrael maja wspólnego przeciwnika – różne mutacje wielkoruskiego imperializmu.

Dziś również usiłuje się idiotycznie skojarzyć polskie środowiska niepodległościowe i patriotyczne z chorobliwym antysemityzmem. Warto zauważyć przy tym, że towarzystwo „Gazety Wyborczej” w żaden sposób nie jest reprezentatywne dla państwowotwórczych elit syjonizmu. Jeśli szukać paranteli tego grona, to raczej wśród wrogich idei państwa Izrael grup wywodzących się z ZSRR.

reszta tutaj

kaczynski

Libia i Syria: Zmyłka z Kansas City
libia
Brytyjskie Tornada zmasakrowały z powietrza podrzynaczy gardeł Kaddafiego i dzięki temu libijscy rebelianci mogli wkroczyć do Adżabiji. Kaddafi nagle awansował całą swoją armię. Nie ochroni to jej przed bombami. Tymczasem Abdel a-Hakim al-Hasidi, jeden z przywódców rebeliantów przyznał, że w szeregach powstańczej armii walczą terroryści z al-Kaidy, którzy zabijali Amerykanów w Iraku i Afganistanie. Dodał, że "w al-Kaidzie też są dobrzy ludzie". Gostek wie o czym mówi, bo sam walczył w Afganistanie i trafił do Guantanamo, skąd go przesłano do libijskiego więzienia i w 2008 r. wypuszczono na wolność. 

I tu się rysuje ciekawa sytuacja. Nazwałbym ją nawet "Zmyłką z Kansas City". Patrzymy w lewo... a tymczasem w prawo :) Na Bliskim Wschodzie powstał teraz kuriozalny sojusz. Zachód i al-Kaida są po jednej stronie przeciw Kaddafiemu. W sąsiednim Egipcie USA wraz z miejscową armią obaliły prezydenta ostro walczącego z islamskimi fundamentalistami. Zaraz potem socjalistyczna i świecka armia zaczęła romans z fundamentalistami z Bractwa Muzułmańskiego i ściągnęła do kraju Qardawiego. Teraz Qardawi wzywa syryjskich sunnitów do powstania przeciw Assadowi.

Baszarowi (gostek mi przypomina "kota Sylwestra") grunt zaczyna się palić pod nogami. Głównym jego zmartwieniem jest jak zachowa się w większości sunnicka armia. 19 tajnych służb powinno ją kontrolować. Ale... Może się stać,  że Assad użyje do tłumienia rewolucji palestyńskich terrorystów, Hezbollahu,irackich sadrystów albo irańskich wojsk. 

Ps. Powstający sojusz to nie dzieło Obamy. Jak już tutaj pisałem, amerykańskie służby zaczęły przygotowywać rewolucję w Egipcie przewidzianą na 2011 r. w 2008 r., a więc za kadencji G.W. Busha. Wcześniej do sojuszów taktycznych al-Kaidy i Zachodu dochodziło w Bośni i w Kosowie. Przypominam również o incydencie z Abu Umarem al-Amrikim, czyli sierżantem Alim Mohammedem w 1997 r. 
piątek, 25 marca 2011
Libya: wątki poboczne + Syria: Hama 2

libya

W Libii cele stacjonarne ponoć się kończą, a rebelianci mimo to średnio sobie radzą, więc lotnictwo koalicji przenosi akcent bombardowań na ruchome cele opancerzone, ale tylko takie, które znajdują się poza obszarami zabudowanymi. Jest też lądowy komponent operacji: w Libii operuje 350 żołnierzy SAS. Mimo to Biały Dom twierdzi, że nie mamy w Libii do czynienia z wojną, tylko z "kinetyczną operacją militarną".

Dość tej nowomowy. Zainteresowanych wątkiem współpracy al-Kaidy i zachodnich służb w Libii (przy okazji obecnego konfliktu, ale nie tylko - również w ramach działań przeciwko Kaddafiemu w latach '90-tych) polecam ten spiskowy artykuł.

Zainteresowanym poznaniem odpowiedzi, dlaczego różni "eksperci", których widzimy różnych TVN-ach i SLD Info (np. generał Dukaczewski), mają smutne mordki, gdy mówią o Libii, polecam ten krótki, acz treściwy tekst Witolda Gadowskiego. (Według mnie MUST READ!!!)

TYMCZASEM BARDZO CIEKAWE RZECZY DZIEJĄ SIĘ W SYRII

W Derze wojsko i bezpieka zabiły ponad setkę ludzi. Ale protestu nie zdołały stłumić. Runął pomnik Hafeza Assada. Zamieszki rozszerzają się na inne miasta - w tym Damaszek i Hamę. To w Hama w 1982 r. starszy Assad utopił we krwi (używając czołgów i gazów bojowych) sunnickie powstanie, zabijając nawet 40 tys. ludzi. Reżim przebąkuje już o reformach...

Sytuacja pod pewnymi względami może być ostrzejsza niż w Libii. Syria jest bowiem sunnickim krajem rządzonym przez alawitów (z dodatkiem druzów i kilku chrześcijan) - a dokładnie przez alawicki klan w socjalistycznej partii Baas. Alawici, niegdyś najbiedniejsi i najbardziej pogardzani mieszkańcy Syrii są jej właścicielami. Przez ponad 40 lat udawało im się utrzymywać lud w ryzach za pomocą kilkunastu tajnych służb oraz konfliktu z Izraelem. Arabskie rewolucje sprawiły, że Izrael nagle przestał być numerem jeden w hierarchii gniewu arabskiej ulicy. Osunął się jeden z filarów władzy Assadów.

Niewiele wiemy jednak o syryjskiej opozycji. Z prostej przyczyny: została wcześniej w większości eksterminowana. Syria stanowi pod tym względem podobną tabula rasa jak Albania w 1989 r. Wiemy, że Bractwo Muzułmańskie jest tam ponoć silne w Allepo. Ale, rewolucja wybuchła w Dera i okolicach Kunejtry, czyli regionie, w którym rzekomo reżim miał duże poparcie. Liderami emigranckiej opozycji są były wiceprezydent Chadam oraz ... Rifaat Assad, brat Hafeza.

Jak to widzą w regionie? Tutaj macie fajny komentarz libańskiego chrześcijanina-falangisty.

środa, 23 marca 2011
Libia: w poszukiwaniu celów
libya
Na froncie niewiele się zmieniło, choć spadł jeden amerykański F-15, a ekipa ratunkowa ostrzelała libijskich rebeliantów pomagających pilotom, bo myślała, że to ludzie Kaddafiego. Przypominają mi się wspomnienia pewnego marines z Pustynnej Burzy. Gostek chwalił się tym, że kierował ogień artyleryjski na sojuszniczych Syryjczyków, bo wyglądali podobnie jak Irakijczycy. No cóż, mylą się nawet mistrzowie - więc powinniśmy docenić humanitarny gest brytyjskiej załogi, która oszczędziła cel, bo wokół niego kręciło się za dużo cywilów.

W każdym bądź razie ta operacja jest jakoś dziwna. Siły w nią zaangażowane są bardzo małe. Libijskie niebo patroluje tylko sześć zachodnich samolotów! Mimo to, jak donosi kanadyjska prasa: alianckie samoloty często wracają do baz bez zrzucania bomb. Albo brakuje celów, albo ktoś bombardowania zbytnio ogranicza.

Oficjalne cele operacji nie zostały jeszcze ustalone, nieoficjalne nie są podawane do wiadomości. W każdym bądź razie Amerykanie postawili na totalną rozwałkę na Bliskim Wschodzie. Ostatnio toczyłem dyskusję, w której zostałem potępiony, za to że zaproponowałem, by alianci pieprznęli pociskiem cruise w Kaddafiego w trakcie jednego z licznych wieców. Moje rozumowanie: będzie go wtedy łatwo namierzyć, a rozwalenie go przed kamerami da do myślenia wielu złym ludziom. Argumenty mojego dyskutanta: "przecież byłaby to zbrodnia wojenna!!! świat arabski obróciłby się przeciw Ameryce! Doszłoby do fali zamachów terrorystycznych!" A kto byłby na takim wiecu jak publika starannie dobrana przez bezpiekę? A dzisiaj arabska ulica kocha USA? Czy znienawidziłaby Amerykanów bardziej, za to, że rozwaliliby gostka, którego szczerze nienawidzą? Czy może nabraliby respektu i uznali, że Barack Obama to pieprzony Kaiser Soeze współczesnych stosunków międzynarodowych i lepiej mu nie podskakiwać?

Krytycy operacji wskazują, że libijska opozycja to w dużej mierze al-Kaida. Pamiętajmy, że Libijczycy stanowili dużą część terrorystów, z którymi Amerykanie walczyli w Iraku. Amerykańskie służby ostrzegają zaś, że interwencja może zaaktywizować al-Kaidę, jeśli konflikt będzie się przedłużał. Czy mamy się bać?  Jak twierdzi w tym arcyciekawym wywiadzie włoski profesor Vittorio Emanuele Parsi:

Wszyscy próbują zrozumieć, kim są i czego chcą libijscy rebelianci. Czy mają związki z al Kaidą, czy to walka o wolność i demokrację, a może chodzi o wojnę plemienną?

Vittorio Emanuele Parsi: To jest anarchiczna rewolucja, w której można znaleźć wszystkie te elementy. Z jednej strony rebelianci domagają się demokracji, z drugiej to jest też walka Cyrenajki o uniezależnienie od Trypolitanii. Trudno również lekceważyć wpływy islamskich integrystów, ale proszę zwrócić uwagę, że w Bengazi nikt na razie nie pali flag Izraela czy USA. Jeśli natomiast Kaddafi utrzyma się przy władzy, wówczas rebelianci – w poczuciu własnej klęski i zdrady Zachodu – mogą faktycznie dać się wciągnąć w orbitę al Kaidy i z tych pozycji atakować i Kaddafiego, i Zachód. W tym konflikcie al Kaida byłaby prawdziwym zagrożeniem, gdyby Kaddafi pozostał przy władzy, a nie odwrotnie.

A tymczasem:

SYRIA - maskary w Derra (albo Darra, różnie piszą), ciąg dalszy. Tym razem wojsko strzela do ludzi wychodzących z meczetu. Niepokoje rozlewają się na resztę kraju.

syria 

JEMEN - Saudowie szykują się na porzucenie Saleha.

IZRAEL - ciąg dalszy palestyńskiej ofensywy terrorystycznej, tym razem standardowy zamach na autobus. Dziwne, że tylko jedna ofiara śmiertelna.

EGIPT- demonstranci znowu sfajczyli siedzibę kairskiej bezpieki. Breaking the law! Breaking the law!

WŁOCHY - prokuratura zrobiła przeciek w postaci fotek z bunga bunga.

18:20, foxmulder2
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2011
Libia: szok i zajeb*stość
libya
Putin próbuje sprowokować muzułamanów do działania przeciwko Zachodowi porównując interwencję w Libii do wypraw krzyżowych. Porównanie kuriozalne, zwłaszcza, że inicjatorem wyprawy jest laicka Francja, a w takiej Serbii Putin uchodzi za obrońcę prawosławia przed islamem.

Koalicja rozpieprzyła Kaddafiemu pałac. Zrobiła to raczej w celach propagandowych, bo gostek przecież i tak śpi w namiocie a centrum dowodzenia ma pewnie w jakimś bunkrze. Jak na razie operacja idzie według kosowskiego schematu. Metodyczne rozpieprzanie celów z powietrza. (Tutaj i tutaj relacje ze zgrillowania części Brygady Chamisa pod Bengazi). Lotnictwo Kaddafiego już ponoć zamienione w dymiący złom. Amerykanie chwalą się też, że rozwalili mu obronę przeciwlotniczą, ale wiele wskazuje, że Kaddafi mógł schować nowocześniejsze rakiety na wypadek walki partyzanckiej. Pewnie się do niej przygotował tak dobrze jak Saddam i ma już obmyśloną drogę ucieczki do wiernych plemion z Sahary - a tam trudno go będzie znaleźć. Jeśli chcą go zabić to niech się spieszą...

SYRIA: zaczyna się robić ciekawie. Od trzech dni trwa powstanie w mieści Darra, 100 km na południe od Damaszku. Tłum spalił miejscowy komitet partii Baas. Do akcji wkroczyła 4-ta Dywizja Pancerna, otaczając miasto i odcinając cały region od Damaszku. Wygląda na to, że będzie taka rzeź jak w Hama.

JEMEN: Po piątkowej masakrze, wysocy rangą dowódcy przechodzą na stronę opozycji.



niedziela, 20 marca 2011
Libia: Świt Odysei
libya

Zaczyna się podobnie jak w przypadku Kosowa. Francuzi rozwalili Kaddafiemu kolumnę pancerną pod Bengazi. Amerykanie i Brytyjczycy posłali Libijczykom piękną salwę rakietową. RAF też wkroczył do akcji. Odpowiedzią Kaddafiego jest ściągnięcie w rejon bombardowań dobrowolnych i mniej dobrowolnych żywych tarcz. Brygada Chamisa jest już w Bengazi, więc Kaddafi liczy, że jak ją zbombardują to będzie dużo cywilnych trupów w mieście. Całością dowodzi amerykańskie AfCom. 

Tutaj macie fajną mapkę ataków. 

Tymczasem zaczyna się w Syrii.
sobota, 19 marca 2011
Libia: A więc wojna!
libya

A więc wojna! Francuskie myśliwce pojawiły się już nad Bengazi. Jeden z nich zniszczył libijski transporter opancerzony. Do akcji włączą się zaraz Brytyjczycy, Kanadyjczycy, Włosi, Hiszpanie i jako arabski komponent koalicji Katar i Emiraty. Egipt wspiera rebeliantów potajemnie, wysyłając im broń. USA zostawiają na razie sprawę Europejczykom - sami nie mają pomysłu co robić, uważają rebeliantów za zwyczajną zbieraninę. Większą motywację do walki mają Brytyjczycy - albo Cameron chce mieć swoje Falklandy, albo BP dostał od Kaddafiego zbyt mało ropy. Sarkozy'emu zwycięska wojna przyda się przed wyborami, zwłaszcza, że Saif miele ozorem,  Libia finansowała Sarko kampanię wyborczą. Czeka nas zapewne scenariusz kosowski -  niszczące bombardowania, przeciwko infrastrukturze wojskowej i transportowej. Kaddafi łatwo się nie podda - kupił trochę zestawów AA przed wybuchem rebelii - to nie będzie bułka z masłem. Może też podpalić szyby naftowe i dokonać ataków terrorystycznych na francuskie cele.

Czy interwencja jest słuszna? Niektórzy już, nie bez racji, wskazują, że wśród rebeliantów są terroryści z al-Kaidy i to oni będą później współrządzić Libią. Mimo to popieram bombardowania Libii. Skoro Zachód powiedział A (zamrażając konta Kaddafiemu i brużdżąc mu na różne inne sposoby) powinien powiedzie. Najgroźniejszy jest zawsze zraniony dzik. Nie możemy pozwolić, by takim dużym, zasobnym w ropę i leżącym u granic UE krajem rządził szaleniec, który otwartym tekstem mówi, że będzie zestrzeliwał zachodnie samoloty pasażerskie i przyłączy się do al-Kaidy. Zwłaszcza, że ten gostek ma już ogromne doświadczenie we wspieraniu międzynarodowego terroryzmu. Trzeba go jak najszybciej zlikwidować. Zlokalizować jego namiot i puścić tam rakietę. Znacznie skróci to wojnę.

Za interwencją przemawia również konieczność zachowania twarzy przez Zachód - stworzyli strefę zakazu lotów, to nie mogą się skompromitować jak ONZ w Bośni. Muszą, jak powiedział Michael Ledeen "trzeba czasem rzucić jakimś gównianym kraikiem o ścianę". Interwencję Reagana w Libii i Grenadzie mocno podniosły prestiż USA na świecie. Tak samo interwencje Clintona na Bałkanach i operacja "Pustynna Burza". Przez prestiż rozumiem oczywiście, to że USA zaczęły być traktowane z większym respektem. 

 A co będzie dalej? No cóż, al-Kaida walczyła też w Bośni przeciwko serbskim postkomunistom. I Bośnia nie stała się jakoś krajem rządzonym przez fundamentalistów. Kwestia przyszłych władz Libii jest nadal otwarta - wszystko może się tam zdarzyć. Jeśli nawet Libia się pogrąży w irackim chaosie, będzie to mniej groźne niż zostawienie u władzy wściekłego na Zachód i gotowego na wszystko Kaddafiego.


Ps. Ciekawie się przedstawia polski wątek libijskiej interwencji. Jarosław Kaczyński ją popiera mówiąc: "Nie można dopuścić do drugiej Srebrenicy". Kaczyński kumpluje się z Cameronem, który jest obok Sarko i Hillary spiritus movens interwencji. Tymczasem Donald Tusk, człowiek przez którego nasze życie społeczno-polityczne wygląda jak teutoński szajs pornos, nagle odwołuje wizytę w Londynie, bo nie chce rozmawiać z Cameronem o Libii. Tak się składa, że akurat Frau Merkel, Guido, kochanek Guida, Putin oraz sześciolatek, którego Putin poznał na dworcu są przeciwko interwencji w Libii. Wszystko więc jasne...

Ps. 2. Wielkodupski publicznie poparł Kaddafiego. Argumenty, które zastosował: Kaddafi jest przystojny, maluje się, fajnie ubiera a atakują go jedynie wstrętne homofoby. Czekam na stanowisko Larkowskiego. 

piątek, 18 marca 2011
Libia: Hillary w butach Reagana?
l


Najpierw zramolała i skorumpowana ONZ zaskoczyła świat. RB (przy milczeniu ChRL, Rosji, Niemiec, Indii i Brazylii) uchwaliła zawiłą, ale zarazem zadziwiająco konkretną rezolucję o zakazie lotów. To osobisty sukces Hillary, która wzięła sprawy w swoje ręce korzystając z tego, że Barak Barakowicz Obama zajęty jest ważnymi państwowymi sprawami takimi jak gra w golfa. (Jakież podobieństwo do Tuska:)  Hillaria od paru dni lobbowała w Kairze, by tamtejsza junta pozwoliła Amerykanom na skorzystanie ze swoich lotnisk. Lotnisk ostatecznie użyczą "imperialistom" Włochy. Przyjaźń Boskiego Silvio na pstrym, ale za to wielkim koniu jeździ - miejmy nadzieję, że kiedyś tak potraktuje Putina. :)

Metroseksualny fashionista Kaddafi początkowo groził, że zrobi najeźdźcom piekło i będzie starym zwyczajem rozwalał cywilne samoloty pasażerskie. Mina mu zrzedła, gdy dowiedział się, że brytyjskie myśliwce już lecą, by mu dopieprzyć. Zgodził się więc na rozejm. Mimo to armia libijska jeszcze po południu ostrzeliwała Misratę a chodziły słuchy, że siły NATO dopieprzą Kaddafiemu mimo wszystko. W sumie wystarczyłoby pacnąć mu w namiot Hellfirem z Predatora. Jego reżim  zaraz by się posypał. Ale tutaj pojawia się pytanie: kto by go zastąpił?

Szkoda, że Reagan nie dożył tej chwili...


środa, 16 marca 2011
Libia, Bahrajn, Egipt: bratnie interwencje


Wojska Kaddafiego są już u bram Bengazi. Brega już padła. Przywódcy kiepsko zorganizowanej rebelii skarżą się, że Zachód ich opuścił. A jak wysłannicy Camerona do nich przybyli z ofertą pomocy to ich aresztowali twierdząc, że sami dadzą sobie radę...

Kaddafiemu z "bratnią pomocą" przybyła Syria - gwiżdżąc sobie na to, że administracja Baracka Barakowicza Obamy od wielu miesięcy prowadzi z nią "dialog strategiczny".

Natomiast władcy Bahrajnu z "bratnią pomocą" przybyło 3,5 tys. saudyjskich żołnierzy, którzy sprawnie obsadzili Manamę, od czasu do czasu strzelając do szyickich rebeliantów. Ciekawe, czy teraz Iran rozpocznie terrorystyczną wojnę w Arabii Saudyjskiej?



Warto dodać, że interwencja w Bahrajnie odbyła się wbrew opinii administracji Obamy. Wszyscy na Bliskim Wschodzie, oprócz Izraela i Egiptu, mają jak widać tę lamerską administrację głęboko w d... Ot cały reset. Bush co prawda atakował nie te kraje, co potrzeba (Irak pomylił z Syrią, co się jednak zdarza nawet ekspertom), ale przynajmniej wzbudzał strach. Obama tylko uśmieszki politowania.

Iran szykuje już coś w Egipcie. Dlaczego tak sądzę? Bo izraelscy komandosi przechwycili wielki ładunek irańskiej broni idący drogą morską na niemieckim statku, z tureckiego portu do Aleksandrii.
poniedziałek, 14 marca 2011
Bahrajn: Saudyjska "bratnia pomoc"

Zwijania arabskich rewolucji ciąg dalszy: saudyjskie wojska wkroczyły do Bahrajnu. Oczywiście "przywracać porządek". Opozycja z Bahrajnu jest "zdezorientowana". 
sobota, 12 marca 2011
Libia: rebelianci przegrywają + Izrael: rzeźnia w Samarii


Prezydent Obama wspomina, że się z niego śmieli w szkole, bo miał odstające uszy, i będzie walczył z tego typu przypadkami. A może zająłby się swoją robotą np. Libią?

UE też nie podjęła żadnej decyzji w sprawie Libii, choć honoru Europy próbowali bronić Francuzi - co u nich bardzo rzadkie. Co ciekawe, gdy Sarkozy zaczął wzywać do interwencji w Libii, Kaddafi odgryzł się, że ma kwity dotyczące finansowania kampanii wyborczej Sarko.

Za interwencją w Libii opowiada się jednak wiele państw arabskich. Omański minister spraw zagranicznych wezwał do tego, podobnie jak szef Ligii Arabskiej.  Czemu więc Zachód się cyka?


Tymczasem rebelianci przegrywają - doszło ostatnio do ich panicznego odwrotu z Ras Lanuf (o czym więcej w filmie powyżej, warto tam zwrócić uwagę na zdjęcia francuskich flag na demonstracjach w Bengazi). I trudno się dziwić ich klęskom. Raport IISS wskazuje, że Kaddafi wciąż dysponuje dużym arsenałem. Panuje w powietrzu (Migi-23 oraz Mi-24) i ma duże oddziały pancerne złożone z czołgów T-72. Rebelianci mają garstkę T-55... Co ciekawe, rebeliantów bombardują syryjscy doradcy wojskowi - niedawno przybyli do Libii, by tłumić rebelię. Jednego z nich zestrzelono i znaleziono przy nim syryjskie ID.

***

Dzień gniewu w Arabii Saudyjskiej nie udał się. Po prostu zebrało się zbyt dużo bezpieki na miejscu planowanych demonstracji i opozycja wystraszyła się. 

***

W Samarii palestyński terrorysta zarżnął pięcioosobową żydowską rodzinę. Hamas określił to jako "heroiczny czyn", ciekawe jak to określi Ewa Jasiewicz i reszta naszego rodzimego lewactwa? Ten atak miał celowo sprowokować Izrael. Ustalono to niedawno na konferencji terrorystycznej w Chartumie, gdzie irańskie służby spotykały się z przedstawicielami Bractwa Muzułmańskiego z regionu i Wielkiej Brytanii. Teheran ma w planach zaognienie sytuacji na linii Izrael-Palestyńczycy, i dopiero się rozkręca...

czwartek, 10 marca 2011
Libia: tajna dyplomacja

Wspólna Polityka Zagraniczna UE w akcji: Francja jako jedyna uznała władzę tworzoną przez libijskich rebeliantów. 

TYMCZASEM

Egipt i kilka państw Zachodu negocjuje rozejm w Libii. W sprawę zaangażowana jest egipska junta, grecki premier Papandreou oraz grupa dyplomatów z Wiednia. To właśnie dlatego wysłannicy Kaddafiego odwiedzali ostatnio Kair, Ateny i Wiedeń. Plan jest taki: rebelianci złożą broń, wojska Kaddafiego nie wkroczy do Bengazi, ropa będzie płynęła a nad wszystkim czuwali obserwatorzy z egipskiej armii. A co jeśli obserwatorzy będą musieli wycofać się do Kairu, by obserwować starcia muzułmańsko-koptyjskie? Co jeśli Kaddafi złamie rozejm i rzuci czołgi na Bengazi?

Na froncie na razie rebelianci przegrywają, ale mimo to kłócą się, czy pomoc USA będzie dla nich dobra czy zła. Kaddafi za swoje ukryte miliony zapewnił sobie poparcie plemion z Sahary. Krótki bunt w siłach powietrznych został już opanowany, reżim bezkarnie uderza z nieba w rebeliantów. Kilka amerykańskich uderzeń na lotniska zmieniłoby sytuację. Problem w tym, że w Waszyngtonie nie rządzi już Reagan.

 
1 , 2
Zakładki:
Ciekawe strony - moje i moich przyjaciół
FAJNE BLOGI - wybór należy do Ciebie
Geostrategia, globalna polityka etc.
Katolicyzm
Konspiracjonizm, millenaryzm, ufologia (LINKI WYŁACZNIE W CELACH EDUKACYJNYCH!)
Polskie Radio
X
Y