środa, 30 czerwca 2010
Anna Chapman oraz inni agenci

W USA furorę robi "Anna Chapman" (fotka powyżej), 28-mioletnia Rosjanka udająca Amerykankę, działająca wśród nowojorskiej elity jako szpieg-nielegał rosyjskiego SWR. Jak już pewnie wiecie, FBI rozbiło ostatnio siatkę nielegałów. Aresztowano 11 rosyjskich szpiegów. (Płk Oleg Gordijewski, dezerter z KGB twierdzi, że w USA jest około setki nielegałów. Ciekawe ilu w Polsce?). Co to oznacza?

Służby działają przeciwko nadmiernemu resetowi a Obama miał tu niewiele do gadania, bo sam jest ze służb. Wielu komentatorów sugeruje, że siatka została rozbita dzięki temu, że Amerykanie mają wysoko uplasowanego agenta (agentów w SWR). Niekoniecznie. Największe szkody sowieckim szpiegom w USA w XX w. wyrządził program Venona - czyli odczytywanie depesz sowieckich placówek dyplomatycznych. Dzięki niemu zidentyfikowano m.in. sowieckich agentów w administracji Roosevelta i w Los Alamos (chociaż sprawę zatuszowano decydując się jedynie na publiczne odstrzelenie Rosenbergów i Algera Hissa.).

"Rozhulała się w USA policja. Ludzi wsadzają do więzień..."
                     Płk Władimir Władimirowicz Putin

Ps. Powtarzam pytanie: ciekawe ilu agentów SWR/GRU ma w Polsce? Ilu nielegałów? Co tym wiedzą Amerykanie?
wtorek, 29 czerwca 2010
Wyrok śmierci na Tu-154


Cytacik na dzisiaj:

"Wieża w Smoleńsku podała pilotom Tu-154, gdy dolatywał do lotniska: „zejdźcie do 50 metrów”. Tak wynika z zeznań pilota Jaka-40, porucznika Artura Wosztyla, złożonych w prokuraturze  (karta 1165), do których dotarli informatorzy „Gazety Polskiej”. Był to wyrok śmierci dla prezydenckiej maszyny. Porucznik Wosztyl słyszał słowa kontrolera wieży wydawane po rosyjsku pilotom Tu-154 w radiostacji pokładowej Jaka-40, który wylądował w Smoleńsku 10 kwietnia o godz. 7.22. Rosyjski kontroler wypowiedział je, gdy drugi pilot Tu-154, Robert Grzywna, podał na wysokości 80–70 metrów komendę: "odchodzimy". To dowodzi, że wieża kontrolna w Smoleńsku kierowała prezydencką maszynę do zderzenia z ziemią. Kontrolerzy na lotnisku Smoleńsk-Siewiernyj wiedzieli, że polski samolot był na fałszywej ścieżce schodzenia – był kierowany wprost w dolinę, głęboką na 60 metrów.
 
Jak zeznał Wosztyl, rosyjski kontroler powiedział do pilotów prezydenckiego tupolewa: „jak na wysokości 50 metrów nie zobaczycie pasa, odlatujcie”. Wieża wiedziała, że widoczność w pionie w rejonie lotniska wynosiła wówczas zaledwie 30 metrów. Zejście polskiego Tu-154 do poziomu 50 metrów oznaczało nieuchronne zderzenie ze zboczem kończącej się doliny. Gdy piloci dojrzeli przez gęstą mgłę wyłaniające się zbocze, byli bez szans. Tylko znakomite umiejętności pierwszego pilota Arkadiusza Protasiuka spowodowały, że maszyna nie rozbiła się od razu o zbocze, lecz udało mu się poderwać samolot na kilkanaście metrów."

Jeśli zeznania Wosztyla są prawdziwe to:

a) kontrolerzy z lotniska Smoleńsk-Siewiernyj są winni morderstwa. Wspólnie z nadzorującym ich oficerem GRU/FSB. Wina obciąża też ośrodek "Logika" oraz inne nadzorujące ich osoby.

b) polscy piloci złamali procedury. Przyczynili się tym samym do katastrofy. Bez komunikatu z wieży, raczej by tego jednak nie zrobili.

c) stenogramy MAK zostały odpowiednio obrobione, tak aby oczyścić kontrolerów.

d) polska prokuratura wie o tragedii w Smoleńsku znacznie więcej, niż się spodziewamy i może ten materiał wykorzystać w najmniej oczekiwanym momencie.
Spieprzona akcja

Pamiętacie jeszcze zabójstwo w Dubaju dokonane przez Mossad na wysokiej randze hamasowcu al-Mabhouhu (i zatrzymanie z tej okazji agenta Mossadu na Okęciu?)? Amerykańskie służby podejrzewają, że Izraelczycy wcale nie chcieli hamasowca zabić. Im zależało jedynie na porwaniu. Gdyby go w ten sposób ściągnęli do swojego tajnego więzienia, mogliby go później wymienić na Gileada Shalita, żołnierza przetrzymywanego już cztery lata przez Hamas. Niestety albo przesadzili z drugami, którymi nafaszerowali hamasowca, albo hamasowiec był w gorszej kondycji zdrowotnej niż się spodziewali (pił?). W efekcie - niespodziewany zgon i międzynarodowa afera.
sobota, 26 czerwca 2010
God of War
My się ekscytujemy Jarkiem i Komorem, a za Oceanem już się przygotowują do wyborów w 2012 r. Dużo się obecnie spekuluje, czy kontrkandydatem Baracka Barakowicza Obamy będzie gen. David Petraeus - gostek aspirujący obecnie do stania się nowym amerykańskim Bogiem Wojny. Osobiście nie sądzę, że tak się stanie, chociaż Petraeus byłby zbawcą dla Republikanów. "Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu." Petraeus ma realną kontrolę nad wojskiem i nie pozbędzie się jej rzucając w niepewny wir kampanii. Ale... Może zamiast niego kandydowac jego kumpel gen. Stanley McChrystal, człowiek, który nie ma nic do stracenia. 


Czy rządy wojskowego byłyby dobre dla Ameryki? Warto przypomniec, że ani Petraeus ani McChrystal nie są tępymi trepami. Obaj to ludzie bardzo dobrze wykształceni - "inteligenci w armii". Obaj mają ogromne doświadczenie w polityce zagranicznej. Do tego McChrystal był kiedyś pisarzem-amatorem. Gostek jest inteligentny, odważny, bezpośredni, sympatyczny... Chłopak z ludu i wymarzony prezydent w jednym. 

Poza tym USA już wielokrotnie rządzili generałowie. Niektórzy z nich byli wybitni - np. Washington czy Andrew Jackson, inni słabi - Grant czy Eisenhower. W 1952 r. starał się o republikańską nominację Bóg Wojny gen. Douglas MacArthur. Nieco wcześniej prezydent Truman, dyletant w sprawach zagranicznych, nie pozwolił mu wygrac wojny w Korei (tak jak Obama przeszkodził McChrystalowi). MacArthur, podobnie jak Petraeus, był intelektualistą. Miał też ogromne doświadczenie w rządzeniu państwami. W latach 30-tych był de facto panem Filipin, po 1945 r. Japonii. Filipiny przygotował do niepodległości. W Japonii zbudował nowoczesne społeczeństwo, demokrację i potęgę gospodarczą. Gdyby wygrał wybory w 1952 r. USA wygrałyby Zimną Wojnę już w latach 50-tych. Niestety, uwalono go w wewnątrzpartyjnych gierkach...


Poniżej: bonus, klip z 2008 r. Petreaus na prezydenta. Szkoda, że do tego nie doszło...

piątek, 25 czerwca 2010
Libański patriota kontra flotylla "wolności"


Libański premier Saad Harriri (syn zamordowanego w spektakularny sposób przez syryjskie służby premiera Rafika Harririego) próbuje przeszkodzić "humanitarnej" flotylli Hezbollahu w dotarciu do Strefy Gazy. Prosił przywódców Turcji, Cypru, Grecji i Malty, by nie pozwolili tym statkom cumować i pobierać paliwo w sowich portach. Harriri obawia się, że "pacyfiści" z Hezbollahu wywołają incydent jeszcze gorszy niż ten, do którego doszło na Mavi Marmara, co w konsekwencji doprowadzi do nowej wojny Hezbollahu z Izraelem. Wojny, na której Liban może tylko stracić.
środa, 23 czerwca 2010
Przypadek?
Czekistowscy eksperci (od tuszowania katastrof lotniczych) z MAK oznajmili wszem i wobec, że winni katastrofy smoleńskiej są tylko i wyłącznie piloci. Polaczki im uwierzyły, a medialny mainstream zamknął temat i już go nie drąży. W rosyjską wersję naprawdę wierzyc nie warto. A to dlaczego:

"Po przyjęciu władzy przez Władimira Putina Lebied’ niejednokrotnie ostro krytykował kremlowskie zaplecze. Dla Putina był także niebezpieczny z tego powodu, że od połowy lat 90. blisko związał się z oligarchą Borisem Bierezowskim. Miesiąc przed katastrofą prezydent Rosji odwiedził gubernatora. Na kilka dni przed śmiercią gubernator Lebied’ udzielił wywiadu. Dotyczył on magazynów broni w Naddniestrzu, gdzie znajdowała się wówczas amunicji o wartości ponad półtora miliarda dolarów. Miał powiedzieć: „Niedawno przekazano mi dokumenty, po których przeczytaniu włosy dęba stają. Przyznaję, nie spodziewałem się, że w aferę z bronią wplątanych jest tyle znanych osób, a Naddniestrze przekształca się w tajemną zbrojownię mafii. Będę w Moskwie, obowiązkowo pokażę te papiery” (źródło: www.2003.novayagazeta. ru).

W kwietniu 2002 r. Lebied’ leciał helikopterem na otwarcie wyciągu narciarskiego, jego helikopter z nieznanych przyczyn uderzył w przewody linii elektrycznej i spadł.

Wersja MAK o przyczynach katastrofy była podobna do dzisiejszych wersji o katastrofie smoleńskiej. Błąd pilota, presja Lebiedia na załogę, kiepska orientacja w przestrzeni, obecność na pokładzie wysokich „szych”, które zmusiły załogę, by lecieć w warunkach mgły. Co ciekawe, pilot helikoptera przeżył i został oskarżony o błędy. Nie przyznał się. Skazano go jednak – przesiedział tylko cztery lata w więzieniu, chociaż w wypadku zginęło 8 osób, a wiele straciło zdrowie. Kiedy wyszedł na wolność w 2006 r., w jednym z wywiadów stwierdził, że awarię helikoptera wywołano celowo – to był zamach na życie gubernatora. Jako dowód przytoczył argumenty obrony – wideo, na którym było widać opalone resztki helikoptera. W raporcie MAK nic o tym nie wspomniano.

Podobnie zginęło dwóch gubernatorów obwodu sachalińskiego: Walentin Fiedorow i Igor Farchutolinow. Według MAK, do katastrofy doprowadziły: błąd pilota, kiepska pogoda i presja wywierana na załogę.

Żona Aleksandra Lebiedia po śmierci męża zajmowała się drobnym biznesem. Do dziś jest prześladowana przez nieznanych sprawców. Jej dom był podpalany aż sześć razy.

"Gazeta Polska", 23 VI 2010 r. "Wypracowane metody MAK"

Od siebie dodam, że generał Lebiedź był znajomym mojego znajomego - pisarza i podróżnika. Znajomy był na miejscu katastrofy śmigłowca, wkrótce po tym jak do niej doszło. Bardzo szybko jakaś ekipa postawiła tam prawosławny krzyż i zwiozła kwiaty. Wyciągnęła je z samochodu-chłodni, gdzie leżały od kilku dni. 

MAK twierdzi, że kontrolerzy pracowali bez zarzutu. Tymczasem:

"Jestem pewien, że załoga nie podjęła decyzji o lądowaniu, lecz o odejściu na drugi krąg i że kontrolerzy z wieży w Smoleńsku złamali przepisy międzynarodowego prawa lotniczego. Także dotyczące uruchomienia akcji ratowniczej – mówi kontroler wieży na Okęciu, który prosi o zachowanie anonimowości.

Od wielu lat pracuję na stanowisku kontrolera wieży na Okęciu. Nie mam wątpliwości – informacje kontrolera: 10.40.13–4 na kursie i ścieżce, 10.40.26–3 na kursie i ścieżce (przy założeniu, że stenogram mówi prawdę!) były ewidentnie niezgodne z rzeczywistym położeniem samolotu.

Kontroler (jeśli to był kontroler, a nie osoba podstawiona), który był przekonany o właściwym działaniu radaru, powinien zacząć się niepokoić, kiedy na dwóch kilometrach od progu pasa nie widział samolotu. Nie mógł go widzieć z powodu mgły, ale powinien już dostrzegać przedzierające się przez nią światła. I tak zareagował. Poprosił załogę o włączenie reflektorów (10.40.32).

Reflektory były już włączone (zostały najprawdopodobniej uruchomione wraz z wypuszczeniem podwozia). Kontroler nadal nie widzi samolotu, wie, że nieuchronnie i szybko zbliża się moment decyzji. Informuje: 10.40.38–2 na kursie i ścieżce.

> Absurdalna informacja wieży

To oznacza, że jest przekonany o właściwym położeniu samolotu albo ktoś go zmusza do takiej wypowiedzi, albo ktoś odtworzył nagraną wcześniej sekwencję z taśmy. Charakterystyczne, że informacje o dystansie podawane są w odstępie 13 i 12 sekund, czyli prawidłowo i za około 11 sekund (10.40.49) samolot powinien być 1100 metrów od pasa, czyli nad bliższą radiolatarnią. Wówczas powinna paść co najmniej informacja, a właściwie komenda: 1 na kursie i ścieżce, wysokość decyzji!

Kontroler powinien też podać w tym momencie warunki lądowania, to znaczy aktualną widzialność wzdłuż pasa, siłę i kierunek wiatru, ewentualne zmiany, jakie zaszły od ostatniej informacji pogodowej (podstawę chmur, stan nawierzchni, ciśnienie), i wydać zgodę na lądowanie. Taka zgoda, jakkolwiek do niczego niezobowiązująca załogi, ma o tyle istotne znaczenie, że mówi jej o dostępności drogi startowej i o tym, że jest wolna od innych statków powietrznych, pojazdów, pieszych itd. Między innymi na jej podstawie załoga podejmuje decyzję o dalszych działaniach. Jest to jedna z kilku składowych takiej decyzji. I załoga musi mieć te informacje, by właściwie i odpowiedzialnie ją podjąć. Taka informacja się nie pojawiła.

Żadna już się nie pojawiła aż do absurdalnej informacji: Horyzont, 101."

ibidem. "Kontroler z Okęcia: wieża naprowadzała samolot do zderzenia z ziemią"

Kontrolerzy nie byli jednak sami. Razem z nimi był przecież gostek ze służb a swoje decyzje uzgadniali z tajemniczym moskiewskim centrum "Logika". A jednak, mimo takiej kontroli zdołali popełnic co najmniej rażący błąd.

Czym jest ten cały MAK? Quasi-państwowym ciałem działającym niezgodnie z rosyjskim prawem, przeżartym korupcją i kieorwanym przez gen. Tatianę Anodinę, "przyjaciółkę" gen. Jewgienija Primakowa. MAK nigdy w swoich raportach nie napisał, że do katastrofy lotniczej doszło z powodu awarii rosyjskiego samolotu czy błędów obsługi rosyjskiego lotniska.

Stengoramy, które nam przekazali i nagrania z czarnej skrzynki są już odpowiednio obrobione: 

"W stenogramie rozmów zarejestrowanych na urządzeniu MARS-BM zainstalowanym w prezydenckim tupolewie, sporządzonym przez moskiewski MAK, roi się od błędów. W transkrypcji brakuje kluczowych fragmentów rozmów i komend, które powinny padać w kabinie. Całość nagrania trwa aż 38 minut, przekracza to możliwości techniczne taśmy magnetycznej 70A-11 umieszczonej w rejestratorze CVR znajdującym się w pomarańczowym zasobniku OL4.

Po każdej katastrofie samolotu Tu-154M z fabrycznym rejestratorem CVR typu MARS-BM odtwarzanie nagrania trwa 30 minut. Pojemność zasobnika OL4 praktycznie wyklucza możliwość przedłużenia taśmy. Długość nagrania na taśmie magnetycznej w powyższym rejestratorze jest równa 30 minut. Głowica kasuje poprzednie treści, nagrywając kolejne, a taśma obraca się w zamkniętym obwodzie. Jeden obrót trwa dokładnie 30 minut. Długość taśmy nie powinna trwać 38:16,8 minuty. Początek zapisu: 10:02:48,6 czasu rosyjskiego, koniec zapisu: 10:41:05,4 czasu rosyjskiego. Czas o prawie jedną trzecią dłuższy niż możliwości techniczne taśmy stawia pod znakiem zapytania wiarygodność dokumentu. System zapisuje rozmowy w kokpicie na podstawie 4 mikrofonów. Dodatkowo rejestruje rozmowy z pokładowego interkomu i rozmowy z wieżą kontroli. Warto wspomnieć, że raport MAK nie zawiera informacji ani o stanie taśmy, ani o stanie czarnych skrzynek. Takie dane znalazły się natomiast w oficjalnym raporcie z wypadku samolotu Aerofłotu w Barcelonie w 2005 roku. Maszyna miała identyczny rejestrator jak prezydencki tupolew. Co prawda istnieje możliwość wydłużenia nagrania dzięki zamontowaniu w pojemniku cieńszej taśmy, przez co może się jej zmieścić więcej w urządzeniu, ale informacji o wydłużeniu taśmy lub też konserwacji bądź wymianie urządzenia nagrywającego na nowszy nie ma w żadnym raporcie odnoszącym się do stanu technicznego Tu-154M o numerze taktycznym 101. Nie ma takiej wzmianki także w dokumentach sporządzonych po remoncie tupolewa w Samarze. Tymczasem każda, nawet najdrobniejsza naprawa lub wymiana musi być uwzględniona w szczegółowych dokumentach maszyny. "

"Nasz Dziennik", 17 VI 2010 r., "Piloci rozprawiają się ze stenogramem"

Tego mataczenia jest więcej. Wycinane są drzewa z okolic lotniska Smoleńsk Siwiernyj, buldożery przewalają tam ziemię, Ruscy chcą nawet przetopic w hucie kluczowy dowód - wrak samolotu. Co ukrywają, jeśli nie było zamachu ani awarii (kilka miesięcy po kapitalnym remoncie w Samarze)?

A może to wszystko tylko przypadek? No cóż, niepokojące te przypadki. W wypadku samochodowym zginął niedawno prof. Marek Dulinicz, szef ekipy archeologów, która miała pojechac do Smoleńska.
Gen. Stanley McChrystal - amerykański Skrzypczak?
Generał sił specjalnych Stanley McChrystal został pozbawiony dowództwa w Afganistanie. Za wojnę będzie teraz odpowiadał jego przyjaciel, generał David Petraeus.

Tutaj macie artykuł w "Rolling Stone", który kosztował McChrystala stanowisko. Naprawdę warto to przeczytac, bo pokazuje prawdę o amerykańskiej armii i dyplomacji. Niezwykle barwnie kreśli też obraz McChrystala - generała, który stał się już legendą. Dowiecie się z tego tekstu m.in., że amerykańscy G.I.'s rozwijają jako "I Suck at Fighitng" :)
wtorek, 22 czerwca 2010
Nasrallah się przestraszył
Ciekawostka: Nasrallah odwołał wizytę w Turcji i spotkanie z Erdoganem. Został w swoim bunkrze w Bejrucie. Po prostu bał się, że Mosad go zabije. Nie uspokoiło go nawet to, że będą go tam chroniły służby: tureckie (profesjonaliści w każdym calu), irańskiej (również profesjonaliści), syryjskie (40 lat praktyki w organizowaniu zamachów) oraz służby Hezbollahu (uczone przez Irańczyków i Syryjczyków). No cóż, nie uchronili Imada Mugniyeh, ani go nie pomścili. 

Flotylla Hezbollahu utknęła w porcie w Bejrucie, Irańczycy sobie narazie odpuścili, podobnie Turcy, Cypr wycofuje się z imprezy. Czemu? Czy ktoś pobrzdąkał szabelką? Oczywiście, że tak. Amerykanie wspólnie z Izraelczykami cwiczyli na morzu hipotetyczne bombardowanie Iranu. I oczywiście o tym wszystkich powiadomili poprzez Debkę i inne zaprzyjaźnione media. Poza tym coś ostatnio Kurdowie jakoś więcej bomb w Turcji odpalają (Przypomnę: ci sami Kurdowie z PKK, którzy współpracowali swego czasu z CIA i Mosadem). 

Tymczasem sowiecka agentura straszy po raz kolejny, że zły Izrael chciał wykorzystac swoją tajną bazę w Gruzji by napaśc na proletariat Iranu. Oczywiście dzielni czekiści wspólnie z ludem pracującym Turcji (i Bronkiem) powstrzymali te niecne knowania imperialistów. Prof. Kuźniar może odetchnąc...
poniedziałek, 21 czerwca 2010
Lili Marlen jakiej nie znacie

Japońska wersja "Lili Marlene"! W tym wykonaniu ta pieśń jest taka ciepła... 
20:23, foxmulder2 , Historia
Link Dodaj komentarz »
Refleksje na 22 czerwca: Narodowy Socjalizm jako prawdziwy socjalizm

Wielu Rosjan (głównie byłych enkawudzistów i obwieszonych medalami weteranów-półdebili) twierdzi, że nie wolno stawiac równości między nazizmem i komunizmem. Zgadzam się z nimi, stawianie znaku równości między tymi ustrojami to fałszowanie historii. Zanim oburzeni wywalicie mojego bloga z ulubionych, pozwólcie mi, że wyjaśnię, dlaczego tak myślę.

Racja, na pierwszy rzut oka narodowy socjalizm i komunizm to bardzo podobne ustroje. W jednym Fuehrer, w drugim Wódz, tu lagry, tam łagry, w jednym plany czeteroletnie, w drugim pięcioletnie, i tu i tam czerwone flagi, u jednych święta 1 maja oraz 8 i 9 listopada, u drugich 1 maja oraz 7 i 8 listopada... (Polecam prolog do "Klęski" Suworowa, wyśmienite wyliczenie podobieństw obu totalitaryzmów). 

Nazim był jednak czymś jakościowo różnym od komunizmu. Nie chodzi mi tu o liczbę ofiar. Chodzi mi o to, kogo zabijano. Niemieckie SS popełniło mnóstwo zbrodni. Nigdy jednak nie dopuściło się masowych mordów na Niemcach. NKWD zajmowało się zaś głównie popełnianiem masowych zbrodni na obywatelach ZSRR. Hitler, w odróżnieniu od Stalina nie zagłodził 6 mln swoich obywateli. Niemieckich żołnierzy nie przykuwano łańcuchami do karabinów maszynowych, ani SS nie strzelało im w plecy. Niemcy w czasie wojny (i nie tylko oni, bo również Francuzi czy Czesi) żyli we względnym spokoju i dobrobycie. Sowieci, zarówno podczas wojny jak i pokoju żyli w strachu, nędzy i ciemnocie. Narodowy Socjalizm zapewniał w tym czasie Niemcom socjał na szwedzkim poziomie, autostrady, Volkswageny i wakacje na Azorach. Narodowy Socjalizm oznaczał również modernizację kraju, rozwój przemysłu, rewolucję naukowo-technologiczną (polecam serię "Supertajne bronie Hitlera" Igora Witkowskiego), wyrafinowaną propagandę. Niemcy autentycznie kochali za to Hitlera. Ekstaza tłumów na stadionach nie była udawana. Fanatyzm dzieciaków z Hitlerjugend czających się na sowieckie czołgi w ruinach Berlina wypływał z głebi serca. Do dziś wielu Niemców z rozrzewnieniem wspomina NS-owskie czasy. Co więcej, uczucia takie można spotkac wśród narodów, które były sojusznikami III Rzeszy - np. Ukraińców, Chorwatów, Bośniaków.
 
Czemu Niemcom dobrze się żyło za nazimu, a Rosjanom źle za komunizmu? Komuniści pilnie tropili wszelkie odchylenia od linii partii. Naziści robili to samo. Narodowi socjaliści twierdzili jednak, że to ich socjalizm jest prawdziwym socjalizmem, a nie międzynarodowy socjalizm budowany przez Komintern. I chyba mieli rację. Hitler dokonał rewizji marksizmu o podobnej skali jak Bernstein. Zrozumiał błąd jaki popełnił Marks. Komuniści trzymali się marksistowskiego przekonania, o konieczności budowy socjalizmu na całym świecie. Chcieli uszczęśliwiac socjalizmem trudno uchwytne pojęcie jakim jest ludzkośc. Chcieli podbic cały świat. Narodowi socjaliści nie chcieli podbijac całego świata. Chcieli tylko uszczęściliwic socjalizmem własny naród, później własną rasę a na końcu Europę. Bardzo szybko - w ciągu 12 lat przeszli od tępego nacjonalizmu, do paneuropeizmu. To oni budowali prawdziwy socjalizm. 

Czemu więc wielu fagasów i młodych idiotek nosi Che Guevarę i Mao na koszulkach zamiast Horsta Wessela czy Rudolfa Hessa? Bo nazizm przegrał. Dlaczego przegrał? Bo budowali go niemieccy, zakompleksieni drobnomieszczanie. Hitler i inne durne Szwaby nie rozumiały, że międzynarodowy socjalizm mogą pokonac przekonując do narodowego socjalizmu Polaków, Ukraińców, Rosjan, Żydów, Murzynów... Zamiast tego brutalnie wepchnęli te narody w łapy Churchilla, Roosevelta i Stalina. Przegrali przez tępy rasizm i własną głupotę. Gdyby był postnazistą, może by mu się udało...


20:09, foxmulder2 , Historia
Link Komentarze (5) »
niedziela, 20 czerwca 2010
Katrina Obamy
Czy Obama nie stara się rządzic, dlatego że jest tylko figurantem?
Kolejny incydent?

Incydent na Mavi Marmara grozi uaktywnieniem uśpionego konfliktu w Libanie. Do Strefy Gazy wybiera się bowiem libańska flotylla "humanitarna" zorganizowana przez Hezbollah, który organizuje tę imprezę przy współpracy z infiltrowaną przez syryjskich agentów libańską armią. Potencjalna możliwośc wywołania incydentu, który doprowadzi do wojny: bardzo duża. Miejmy nadzieję, że Hezbollah chce jedynie w ten sposób testowac reakcję IDF.
sobota, 19 czerwca 2010
Podwójne standardy

Czeczeńska kolaboracyjna milicja (podległa znanemu przestępcy Kadyrowowi) skłania kobiety do noszenia muzułmańskich chust strzelając do nich kulkami paintballowymi. Ostrzega przy tym, że jak nadal będą się ubierac "wyzywająco", sięgnie po ostrzejsze środki. 11 lat drugiej wojny w Czeczenii i Rosja oddała pola islamskim fundamentalistom, tym którzy ponoc wysadzali bloki w Moskwie. No cóż, teraz to ich fundamentaliści, którzy uznają władzę FSB i dzielą się z Moskwą , tym co ukradną. Ale jak to się ma do skomleń rosyjskich nacjonalistów o islamizacji "istinno ruskich ziemliej"?

Tymczasem w "NDz" dosyc dobry, choc krótki, artykuł o prześladowaniach Koptów w Egipcie. Prześladowaniach, które dokonują się z czynnym udziałem państwa będącego od lat '70-tych sojusznikiem Zachodu. Co ciekawe śmiertelnym wrogiem socjalistycznego państwa egipskiego są islamscy fundamentaliści. Jeśli chodzi jednak o Koptów, państwo przymyka na działania fundamentalistów oczy. No cóż, nie tylko Rosja podcina gałąź, na której siedzi.


Ps. Na końcu artykułu w "NDz" samkowity neokonserwatywny akapit. Po prostu piękna ewolucja tej gazety!

"Czy w obliczu przedstawionych faktów dotyczących prześladowań chrześcijan przez muzułmanów (a dotknąłem jedynie problemu wiernych w Egipcie) może dziwić wynik referendum przeprowadzonego w 2009 r. w Szwajcarii na temat budowy minaretów przy meczetach? Czy może dziwić protest zorganizowany w Warszawie przeciwko budowie meczetu nieopodal ronda Zesłańców Syberyjskich? Te protesty nie są podyktowane nienawiścią, ale strachem, który dopóty będzie się tlił w Europie, dopóki muzułmanie we wszystkich zakątkach świata nie zrozumieją prawdziwego znaczenia terminów "tolerancja" i "wolność wyznania", oraz tego, że tolerancja działa w obie strony. 

piątek, 18 czerwca 2010
Na wyborach pokażmy im...



Powyżej: 65-cio metrowy penis namalowany na moście zwodzonym przed petersburską siedzibą FSB przez grupę artystyczną "Voina".

Niech w niedzielę (a również dwa tygodnie później) coś takiego zobaczą polscy przyjaciele FSB.
środa, 16 czerwca 2010
Borat Komorajew - zbuduje nam Kazachstan

"Komorowski wybrany to internet cenzurowany" - ostrzega nas znany libertarianin i czytelnik tego blogu Jacek Sierpiński. Przypomnijmy: rząd Tuska stworzył projekt ustawy wprowadzającej prewencyjną cenzurę internetu. Coś takiego jest w Chinach, Iranie i Birmie. Wycofał się z tego rzekomo "w wyniku konsultacji społecznych". Tak naprawdę obawiając się weta Kaczyńskiego, które mogłaby poprzec np. Lewica. Prace nad tymi rozwiązaniami nie zostały jednak zakończone. Rząd czeka na właściwy moment. Chwila taka nastąpi, jeśli Borat Komorajew zostanie prezydentem. Wtedy raczej na pewno podpiszę taką ustawę i wówczas, po "odzyskaniu" TVP, jedynym medium elektronicznym nastawionym krytycznie do rządu zostanie TV TRWAM. Chcecie tego?

Borat Komorajew i jego partia mogą nam tu zrobic Kazachstan. Ich stosunek do wolności słowa jest iście środkowoazjatycki. Pamiętacie kampanię nienawiści wobec IPN rozkręcaną przez tych ludzi, po publikacji książki o TW "Bolku"? Albo bezprecedensowe ataki na Pawła Zyzaka, gostka który tylko (a może aż?) napisał magisterkę o Wałęsie? Albo słowa Rafała Grupińskiego "Pan Filip Rdesiński już za kilka miesięcy nie będzie w radiu pracował"? Jakie to standardy? Zachodnich  demokracji czy też Kazachstanu?

Borata Kamorajewa otacza wianuszek panów w zielonych mundurach mających nieciekawą przeszłośc, a czasem nawet prokuratorskie zarzuty. Generał Dukaczewski mówi, że otworzy szampana, jeśli wygra Borat Komorajew. Przypominam: WSI to ludzie za którymi na setki kilometrów ciągnie się sowiecko-aferalny smród. Ludzie oskarżeni o sprzedawanie broni terrorystom, handel narkotykami, gigantyczne oszustwa finansowe (FOZZ), rozkręcenie mafii paliwowej, inwigilację demokratycznych polityków (np. Radka Sikorskiego). Borat Komorajew kumpluje się z tymi ludźmi od co najmniej 20 lat. Dzielnie ich wspiera oraz wspólnie z nimi buduje nam Kazachstan.

Borat Komorajew i jego ekipa pozwolili kagiebistom Putina mataczyc w sprawie tajemniczego "wypadku", w którym zginął poprzedni prezydent, szefowie IPN i NBP, rzecznik praw obywatelskich, ważni posłowie, generalicja... Dają do zrozumienia, że to śledztwo ich nie obchodzi. Jeśli tak traktują najważniejszy zgon polityczny ostatnich 20 lat, to jak będą traktowac zgony ludzi "mniej ważnych"? Jeśli np. panowie w zielonych mundurach zoroganizują jakiemuś dziennikarzowi, co o nich źle pisze, wypadek (np. taki jak się ostatnio przydarzył Wojciechowi Sumlińskiemu)?

No chyba, że Wam takie klimaty się podobają. "Liczy się pojednanie z Rosją i ciepła woda w kranach". Wówczas śmiało głosujcie na Borata Komorajewa. Tutaj macie fajną stronkę o Waszym kandydacie a poniżej unikalny film z posiedzenia honorowego komitetu poparcia Borata Komorajewa:) Ta baci z mieczem to chyba Zachwatowicz-Wajda :)


 
1 , 2 , 3
Zakładki:
Ciekawe strony - moje i moich przyjaciół
FAJNE BLOGI - wybór należy do Ciebie
Geostrategia, globalna polityka etc.
Katolicyzm
Konspiracjonizm, millenaryzm, ufologia (LINKI WYŁACZNIE W CELACH EDUKACYJNYCH!)
Polskie Radio
X
Y