sobota, 31 lipca 2010
1944

(Ponieważ jeszcze nie ma oficjalnego video, dałem półoficjalny)

Inspirujący kawałek w weekendowej "Rz" : "Janusz Brochwicz-Lewiński, pseudonim Gryf, to legendarny dowódca obrony pałacyku „Michla” na Woli. Odparł pięć szturmów doborowych jednostek SS wspomaganych czołgami.

– Na początku atakowała nas kompania dirlewangerowców złożona ze zwolnionych z więzień morderców. Aleśmy ich nasiekli! Pamiętam do dziś, jak pokotem leżeli na ulicy zmasakrowani naszymi cekaemami. Część była ranna, jęczała i błagała nas o pomoc. Stanowczo zabroniłem jednak moim ludziom, aby do nich poszli. Wolałem patrzeć, jak zdychają. Dlaczego? Te same bydlaki wcześniej dokonały na Woli rzezi cywilów. Miotaczami ognia palili żywe dzieci – relacjonuje „Gryf”."

17:26, foxmulder2 , Historia
Link Komentarze (12) »
Incepcja

Obejrzałem "Incepcję". Ten film mogę określic jednym słowem: GENIALNY. Christopher Nolan (reżyser i scenarzysta) zawsze daje gwarancję, że to co zobaczymy będzie ucztą dla oczu i umysłu. I tak było tym razem. Akcja trzyma w napięciu - a toczy się czasem aż na czterech płaszczyznach (na każdej z nich czas biegnie w innym tempie!). Dobra gra Di Caprio a do tego klimatyczna muzyka Hansa Zimmera. Co ciekawe, mimo mrocznego posmaku (typowego dla Nolana), film ma bardzo pozytywne przesłanie. Nie będziecie żałowac tych ponad dwóch godzin spędzonych na jego oglądaniu...
17:10, foxmulder2 , Misc
Link Dodaj komentarz »
Na co się szykują?
Hamas trafia rakietą Grad w Aszkelon. Na odpowiedź długo nie czeka. Wkrótce izraelskie rakiety niszczą mu wybudowane przez Iran nowe centrum dowodzenia. Ginie w nim Issa al-Batran, szycha z Hamasu, która przetrwała pięc izraelskich prób zamachów. Co ciekawe, tuż przed tym Hamas rozpoczął pobór do swojej nowej milicji organizowanej na wzór Hezbollahu przez Iran. Na co się szykują?

A w Bejrucie Assad mówi, żeby międzynarodowy trybunał nawet nie próbował oskarżac Hezbollahu (czyli agentów Syrii i Iranu) o zabójstwo premiera Harririego. Jeśli to zrobi, Hezbollah znowu zdestabilizuje Liban. 

piątek, 30 lipca 2010
Wyborcza kontra Sabaton

Kolejny odlot "Gazowni". Po obsrywaniu dra Targalskiego, prof. Wolniewicza, prof. Wieczorkiewicza, IPN, CBA, buddystów z Diamentowej Drogi, przeciwników budowy meczetu na Ochocie, kibiców Lecha Poznań, portalu nasza-klasa i grup rekonstrukcji historycznych główny organ Sralonu zajął się zespołem Sabaton. Jak wszyscy wiemy, Szwedzi z tej kapeli są autorami znakomitego kawałka "40:1" poświęconego bitwie pod Wizną a ostatnio wyszła ich nowa płyta, m.in. z utworami o Powstaniu Warszawskim i Dywizjonie 303. "Gazownia" zarzuca Szwedom, że fascynują się Wehrmachtem, SS i nazizmem. "GazWyb" pyta: czy to wypada więc, by płytę Sabatonu promowały Muzeum Powstania Warszawskiego, "Rzeczpospolita" i TVP?

No cóż, Sabaton ma na swoim koncie mocno antynazistowskie kawałki, utwory sławiące izraelską armię, przypominające o Holokauście, ale "Wyborcza" widocznie wolałaby, żeby Szwedzi robili tylko i wyłącznie utwory gloryfikujące działalność Jarucwelskiego i Kiszczaka. "GazWyb" przytoczył cytat jakiegoś anonimowego forumowicza mówiący, że "Sabaton" to panna, która idzie za każdym mundurem. No cóż, pisze to gazeta, która ma na koncie takie kwiatki jak "Dajmy Hamasowi szansę"  czy "Ubecka lista krąży po Polsce".

Poniżej: utwór Sabatona "Counterstrike" poświęcony wojnie sześciodniowej.



10:38, foxmulder2 , Misc
Link Komentarze (8) »
Co Izrael ćwiczy w Rumunii?


Matan Vilnai, izraelski wiceminister obrony tłumaczy, że ćwiczenia w Rumunii pozwalają IAF na przygotowanie się do ewentualnej walki na terytorium sąsiadów, przy podobnej rzeźbie terenu jaka jest na ich terytorium. Nie tylko na terytorium sąsiadów. Rumunia leży w podobnej odległości od Izraela jak Iran. Można poćwiczyć długodystansowe misje lotnictwa i sił specjalnych w terenie podobnym jak wokół irańskich ośrodków nuklearnych. Ostatnie, tragiczne manewry w Rumunii wskazują jednak, że takie misje są trudne - już samo manewrowanie w takim terenie przy kiepskiej pogodzie może doprowadzić do fiaska misji. (Choć mogło również dojść do awarii śmigłowca, izraelska flota powietrzna się starzeje).

Ponadto: ciekawy incydent, dwóch izraelskich żołnierzy zmyliło drogę na Zachodnim Brzegu. Natknęli się na palestyńską policję. Policjanci eskortowali ich do bazy IDF. Dziesięć lat temu, by pewnie izraelczyków zlinczowali. Zauważalny postęp.

Tymczasem międzynarodowy trybunał ws. zabójstwa Haririego może oskarżyć wielką szychę z Hezbollahu, kuzyna Imada Mugniyeh.
środa, 28 lipca 2010
Chiny na Białorusi


Powyżej: Plakat nacboli: "Oni oddali im dwie wyspy. A co Ty zrobiłeś dla Chin?"

Dr. Targalski jakiś czas temu pisał o cichym wchodzeniu ChRL do naszego regionu i "podkradaniu strefy wpływów" Rosji. Oczywiście o poważnym zagraniu Chińczyków w Europie Środkowo-Wschodniej można będzie mówić dopiero za jakieś kilkanaście lat. Ale już Pekin sobie nieźle pogrywa. "Rz" donosi:

"Chiny mogą rozmieścić pod Mińskiem systemy nasłuchu radioelektronicznego, za pomocą których będą mogły gromadzić dane wywiadowcze z Europy Środkowej oraz europejskiej części Rosji

O perspektywie takiej współpracy powiedział agencji prasowej Regnum ekspert Instytutu Strategii Narodowej z Moskwy Jurij Sołozobow. Według niego Rosja uważnie śledzi przebieg wizyty chińskich wojskowych – z dowódcą wojsk rakietowo-strategicznych ChRL na czele – na Białorusi.

Analizując podpisane podczas wizyty porozumienia białorusko-chińskie, Sołozobow doszedł do wniosku, że białoruscy wojskowi mogą przekazać swoim chińskim kolegom np. dokumentację techniczną baterii rakiet S-300, na podstawie której Chińczycy zaczną produkować kopie tej broni.

Zdaniem eksperta największym zmartwieniem dla Moskwy nie jest jednak perspektywa pojawienia się chińskich klonów S-300.

Sołozobow zwraca bowiem uwagę, że w podmińskim Łogojsku ma powstać centrum bezpieczeństwa informacyjnego, które może się stać forpocztą chińskiego wywiadu radioelektronicznego w Europie.

Jak donoszą białoruskie media, oficjalnie centrum będzie sztabem kierowania lotami kosmicznymi. Nie wiadomo jednak, po co Białorusi, która dotychczas nie wysłała na orbitę okołoziemską żadnego satelity, taka placówka. Prezydent Aleksander Łukaszenko zapewnia, że ta inwestycja przyniesie krajowi wielomiliardowe zyski."

No to chyba Amerykanie pomogą Ruskim obalić Łukaszenkę...

I tutaj mała dygresja: ostatnio prosowieccy monarchiści od Adama Wielomskiego strasznie ekscytują się tym, że konkurencyjni monarchiści z Falangi (od Adama Danka i Ronalda Laseckiego) sprzymierzyli się z maoistami. Zdaniem Wielomskiego to nie przystoi monarchiście (a oralne zadowalanie Jaruzelskiego jak najbardziej przystoi:). Myślę jednak, że Danek i Lasecki myślą bardziej przyszłościowo od Wielomskiego. Siła Rosji spada w długim terminie a Chin rośnie. ChRL wchodzi do naszego regionu więc może warto się przygotować i zawczasu już jakieś prochińskie stronnictwo budować...

Ps. Ja jestem jak na razie jeszcze w dawnej siatce sojuszów - a więc z amerykańskimi oraz izraelskimi militarystami. Ale może jak się ustatkuje i zestarzeje będę zmieniał sojusz. Jakie wschodzące mocarstwo mi podpowiadacie: Indie, Turcję, Brazylię? A może mam jak Falanga skumać się z Chińczykami?

wtorek, 27 lipca 2010
IDF w Rumunii


Powyżej: CH 53 - takiego typu śmigłowiec IAF rozbił się w Rumunii.

W Rumunii, pod Brasovem rozbił się... izraelski śmigłowiec wojskowy. Zginęło 6 żołnierzy IDF i jeden żołnierz rumuńskich sił powietrznych. Co Izraelczycy robili w Rumunii? Byli tam na dwustronnych manewrach. Przed Mavi Marmara i rządami AKP, IDF chętnie ćwiczyła z tureckimi siłami zbrojnymi. Obecnie jej partnerami są siły zbrojne: Grecji, Bułgarii i Rumunii.
TF 373 w Nangar Khel

Wczytałem się w raporty z Afganistanu. Ciekawie się czyta, oddaje klimat walki. Ale jest mało prawdziwych niespodzianek (no może, poza doniesieniami o starciach armii Afganistanu i Pakistanu). Wiadomo przecież od dawna, że ISI stoi za talibami, w terenie działają jednostki specjalne likwidujące przywódców al-Kaidy a od czasu do czasu zdarzają się przypadki pomyłkowych bombardowań.

Najciekawszy dla mnie okazał się jednak raport o incydencie w Nangar Kehl. Ale nie ostrzale wioski przez polskich żołnierzy, ale przez amerykańskie TF 373. Ta jednostka została tam wysłana, by zabić al-Libiego, jednego z dowódców al-Qaedy. Wystrzeliła kilka rakiet w medressę. Zabiła jednak tylko cywilów. Rapot jest dostępny tutaj. Do incydentu doszło na trzy miesiące przed głośną "polską zbrodnią".

UPDATE: Sprawdziłem współrzędne z incydentu w Nagar Khel oraz z incydentu z udziałem TF 373. Współrzędne nieco się różnią. Do obu incydentów doszło jednak w tym samym rejonie, choć nie ma pewności, czy TF 373 zaatakowała akurat wioskę Nangar Khel.

Raport o incydencie z Polakami tutaj.
poniedziałek, 26 lipca 2010
Afgański megaprzeciek


Serwery Wikileaks zapchane. Ale mainstreamowe media zdołały już się dorwać do afgańskich dokumentów. Tutaj macie ich obszerne omówienia w "New York Timesie", "Guardianie"  i niemieckim "Der Spiegel" (czyli pismach o lewicowym przechyle). Czego się dowiadujemy z dokumentów:

Za talibami stoi pakistański wywiad ISI. Pisałem to już od dawna, ale teraz mamy nowe, szokujące szczegóły tego morderczego sojuszu. Okazuje się, że wysokiej rangi oficerowie ISI odbywają strategiczne narady z wysokiej rangi talibami. Narady dotyczące tego jak prowadzić wojnę przeciwko NATO i rządowi Afganistanu. ISI pomaga talibom organizować zamachy samobójcze i zaangażowane było nawet w próbę zabójstwa prezydenta Hamida Karzaia.

CIA w latach 2001-2008 wpłacała całą kasę do budżetu afgańskich służb specjalnych. Te służby były ich filią.

CIA wysłała na pole walki jednostkę specjalną Task Force 373 mającą tropić i zabijać przywódców talibów. Działania jednostki często przynosiły sukcesy, ale też prowadziły do tego, że ofiary ponosili przypadkowi cywile.

Zdarzało się, że drony przeznaczone do likwidacji terrorystów rozbijały się. Wówczas trzeba było je odzyskać.

Niemcy nie chcąc walczyć wybrali jako miejsce stacjonowania swoich wojsk "bezpieczną" północ Afganistanu. Okazuje się, że wcale nie jest ona "bezpieczna".

sobota, 24 lipca 2010
Smoleńsk - co podpowiada Logika

Remont rządowego Tu-154M Lux (nr 101) zaczął się w maju 2009 r. Skończył w grudniu 2009 r. Już 22 stycznia 2010 r. podczas lotu Tupolewa na Haiti doszło do poważnej awarii - zepsuł się układ sterowania klapami. Jak natomiast zeznał w prokuraturze (czyli pod groźbą sankcji karnej za składanie fałszywych zeznań) kpt. Grzegorz Pietruczuk z 36 pułku specjalnego, pilot Tupolewa podczas wizyty premiera Tuska do Katynia 7 kwietnia 2010 r., w ciągu tych kilku miesięcy od remontu w Samarze Tupolew psuł się co i rusz. Szwankowały m.in. jego układy nawigacyjne, które podczas remontu w Samarze zostały całkowicie wymienione na nowocześniejsze. W ostatniej "Gazecie Polskiej" (nie mam niestety linka) wymieniono długą listę tych awarii. 

Zatrzymajmy się na chwilę: tuż po remoncie generalnym w rosyjskich zakładach w Samarze mamy wysyp awarii rządowego Tupolewa. Źle działa m.in. system nawigacyjny oraz system sterowania. (Czy więc remont w Samarze był remontem, jedną wielką fuszerką czy sabotażem?) Logicznym jest więc zakładac, że teoretycznie te kluczowe systemy mogły się popsuc, gdy Tupolew podchodził do lądowania na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj 10 kwietnia 2010 r. Zwłaszcza, że co i rusz jacyś eksperci dopatrują się śladów awarii bloku sterowania Tupolewa.

Niektórzy z Was się oburzą: to teorie spiskowe! Przecież stenogramy MAK wykluczają awarię! No tak, ale w stenogramach nie ma też zalecenia wieży kontrolnej lotniska Smoleńsk Siewiernyj mówiącego, by Tupolew schodził na 50 m i tam zdecydował, czy ląduje czy odchodzi. Zalecenia wydanego tuż nad 60 m jarem. W tych stenogramach nie ma też wielu innych rzeczy, które powinny się tam znaleźc. 

I nie powinno nas to dziwic. Remont w Samarze, zakończony serią co najmniej fuszerek, nadzorował przecież... MAK. Poza tym nawet mainstreamowa prasa pisze, że MAK to skorumpowana instytucja powiązana z FSB, której głównym zadaniem jest tuszowanie katastrof lotniczych. Logicznym powinno byc więc, że również w przypadku katastrofy Smoleńskiej MAK ukrywa prawdę.

Nadal nie jesteśmy pewni nawet kiedy dokładnie doszło do katastrofy. Oficjalnie o 8:41, choc przez jakieś dwa tygodnie nam wmawiano, że o 8:56. Smoleńska linia energetyczna została przerwana o 8:39 (Amielin uważa, że to prawidłowa godzina katastrofy) - wtedy gdy Tupolew powinien byc kilkasetmetrów dalej i kilkasetmetrów wyżej. W wywiadzie dla "NDz", Ewa Błasik, wdowa po gen. Andrzeju Błasiku mówi, że zegarek jej męża zatrzymał się na 8:38, czyli wtedy gdy według MAK, samolot dopiero przygotowywał się do lądowania. No cóż, zegarek mógł się późnic albo MAK kłamał. To podpowiada logika.

Ps. Jeszcze w osławionej kwestii presji na pilota, gen. Błasika i lotu do Gruzji. 

Ewa Błasik mówi: 

"Był dowódcą z prawdziwego zdarzenia i nigdy nie chował głowy w piasek. Skoro była trudna sytuacja, najprawdopodobniej został tam poproszony, by bronić stanowiska załogi, gdyby ta zdecydowała o lądowaniu na innym lotnisku. Jestem pewna, że mąż tak by postąpił. Dowodem na to jest znana nam wszystkim sprawa lotu do Tbilisi. Doskonale pamiętam, co mąż mówił do pilota, który odmówił wykonania tego lotu. Akurat tego dnia w Białej Podlaskiej w obecności m.in. kilku generałów z dowództwa Sił Powietrznych odbywał się pogrzeb mojej mamy. Stojąc obok męża, słyszałam jego słowa skierowane do któregoś z pilotów, że nikt nie ma prawa niczego nakazywać dowódcy załogi, bo on o wszystkim decyduje i ma prawo odmówić wykonania lotu, jeżeli w jakikolwiek sposób zagraża to bezpieczeństwu. W tej sprawie przy najbliższej okazji rozmawiał ze śp. panem prezydentem Lechem Kaczyńskim, broniąc stanowiska pilotów. Pan prezydent, który bardzo szanował męża i liczył się z jego zdaniem, przyjął jego wyjaśnienia ze zrozumieniem. "

Relacja mjra Michała Fiszera jest niemal identyczna:

"Wiadomo, że w obecności przełożonego starano się wszystko robić w sposób profesjonalny. Załoga miała jednak przede wszystkim świadomość, że ewentualne naciski, jakie często występują w lotach VIP-owskich, będą skierowane na niego, a nie na załogę. Przecież każdy z polityków, dyrektorów departamentów itd., wchodząc do kabiny, nie zwróci się do pilota, ale do jego przełożonego, to naturalne. 

Jak w takich sytuacjach zachowywał się gen. Błasik?
- Znamy przypadek, kiedy bronił pilota, który odmówił lądowania w Tbilisi. Spotykał się w tym celu z prezydentem RP i przekonał go racjonalnymi argumentami, że pilot miał rację i nie zasługuje na naganę.

(...)

Pana zdaniem, ostatnie przecieki ze stenogramów są racjonalne?
- Dla mnie są to kaczki dziennikarskie. Po pierwsze, słowa: "jak nie wyląduję, to mnie zabiją", są sprzeczne z mniej znanym przeciekiem: "patrzcie, jak lądują debeściaki". No to albo się boję, albo jestem chojrak. Te relacje się ze sobą kłócą. Po drugie, ów przeciek pojawił się tuż po zdecydowanym wystąpieniu Jarosława Kaczyńskiego, więc to chyba nie był przypadek."
"Rządowa organizacja pozarządowa"

Organizacja "charytatywna" IHH, znana wszystkim z incydentu na Mavi Marmara, jest ściśle związana z elitami rządzącej w Turcji AKP. W sprawie Mavi Marmara, wśród osób finansujących tę wyprawę przewijają się nazwiska prominentnych polityków tego stronnictwa. Na Mavi Marmara miało się wybrac dziesięciu parlamentarzystów AKP, ale MSZ ostrzegło ich za wczasu, by nie pojawili się na statku. Samo IHH jest nazywane w Turcji "rządową organizacją pozarządową". To powinno niepokoic - dwa tygodnie temu działalnośc IHH została zakazana w Niemczech, dlatego, że organizacja ta przekazywała pieniądze islamskim terrorystom. Przypominam - to organizacja quasirządowa.

Tymczasem izraelski rząd postawił na appeasment wobec Turcji. Starannie tuszuje w śledztwie poszlaki wskazująco na to, że "aktywiści" IHH mogli jako pierwsi otworzyc ogień na Mavi Marmara. 

Poniżej genialny klip, który znalazłem na blogu Alkuda (czytanym przez mnie codziennie:) Dowiemy się z niego jak wygląda w praktyce "zbrodnicza" i "ludobójcza" blokada Strefy Gazy. 


piątek, 23 lipca 2010
Tajne państwo wewnątrz USA


Powyżej: siedziba NSA oraz parking dla pracowników tej agencji. NSA zajmuje się głównie wywiadem elektronicznym, czyli m.in. podsłuchiwaniem.

Tajne państwo rośnie w siłę w USA. Opowiada o tym seria artykułów w "Washington Post" pisanych przez Danę Priest. Polecam lekturę. Dowiemy się z niej m.in. 854 tys. ludzi w USA posiada certyfikaty dostępu do tajnych informacji - to więcej niż mieszka w Waszyngtonie, DC. Przy programach związanych z bezpieczeństwem wewnętrznym pracuje aż 1,9 tys. prywatnych firm. Często zlecane są im różne zadania wywiadowcze. W Waszyngtonie i okolicach powstaje lub zostało zbudowanych po 11 IX 2001 r. 33 kompleksy budynków przeznaczonych na potrzeby służb specjalnych. To 17 mln m kw powierzchni biurowej - trzy razy więcej niż w Pentagonie i 22 razy więcej niż na Kapitolu. Sam parking pod siedzibą NSA w Fort Mead ma 112 akrów. Itd., itp...

Tutaj macie fajną interaktywną grafikę pokazującą zależności oraz obszary działania 45 rządowych instytucji w USA spełniających zadania służb specjalnych. To iście bizantyńska struktura, którą trudno ogarnąć.

Ale co się dziwimy, że służby w Stanach się rozrastają. Prezydenci: Obama, Bush Jr., Clinton i Bush Sr. mieli przecież silne powiązania ze służbami, zanim sięgnęli po najwyższy urząd w państwie.
wtorek, 20 lipca 2010
Amiri - drugi Chalabi?

Ciekawa sprawa z tym Shahramem Amirim. Schronił się w pakistańskiej ambasadzie w Waszyngtonie i oznajmił, że jest irańskim fizykiem nuklearnym, którego porwała w Mekce CIA wspólnie z Saudyjczykami i trzymała w tajnym więzieniu, z którego uciekł.

Amerykanie puszczają przeciek, że Amiri, był ich szpiegiem. Mimo to, Amiri jest witany w Teheranie jak bohater.

Amiri twierdzi, że CIA zaoferowała mu 50 mln USD za  to, by rozpowszechniał kłamstwa o irańskim programie nuklearnym.

Być może więc Amiri był podwójnym agentem. Był na liście płac CIA i pracował jednocześnie dla irańskich służb. Karmił wówczas Zachód fałszywymi informacjami o programie nuklearnym pokazującymi np., że nie jest on zaawansowany.
niedziela, 18 lipca 2010
Gorąca sobota w Warszawie - relacja

Legitka dziennikarska uratowała mnie w sobotę przed policją. Ale wszystko po kolei...

Mój znajomy, Michał z Janek xyfka Śledź namówił mnie na uczestnictwo w Marszu Grunwaldzkim. Poszedłem z ciekawości, jak wygląda taka impreza. Na miejscu lekkie rozczarowanie - niewiele panienek (choc w MW i różnych organizacjach katolickich jest ich jednak sporo), brak Eugeniusza Sendeckiego oraz innych "narodowych legend", Janek Bodakowski mignął mi tylko na chwilę, z komitetu popracia doturlał się jedynie pod koniec jedynie poseł Górski. Reszta "autorytetów" to olała a dr. Wielomski nawet chyba poszedł na gejparadę. Na miejscu głównie łysi z MW, ONR oraz... węgierskiej partii Jobbik. Podszedłem do gostka z węgierską flagą i przywitałem się. Jo napot kivanok! Przeprowadziłem następnie z nim interesującą rozmowę o węgierskiej historii i scenie politycznej. Dowiedziałem się m.in. że jobbikowcy źle oceniają okres rządów strzałokrzyżowców a odwołują się głównie do tradycji adm. Horthy'ego. Krytycznie wypowiadał się o Orbanie, choc jeszcze dwa lata temu był jego zwolennikiem - "Orban Victor stosuje teraz tę samą retorykę i te same metody, co socjaliści". Nie podobają mu się oczywiście próby delegalizacji Magyar Garda. Porównuje ją do polskiego przedwojennego Strzelca, mówi o jej zasługach chocby w trakcie ostatniej powodzi...
Jak skończyłem rozmowę, to już byliśmy na Nowym Świecie. Uczestnicy marszu co jakiś czas skandują hasła. "Jak Jagiełło na Krzyżaków, tak my na lewaków!!!" Dochodzimy do lokalu Krytyki Politycznej. Nad wejściem wisi tęczowa flaga, ktoś wyszedł z transparentami. Tłum się zatrzymuje. Rytmiczne skandowanie: "Wypierdalac!!! Wypierdalac!!!". Na lokal sypią się puste plastikowe butelki. Rzucona zostaje świeca dymna. Policja nie interweniuje. Na jezdni leży flaga brytyjska w gejowskim, różowym deseniu - zostaje podeptana a później spalona. Demonstranci krzyczą "Polska Duma narodowa!". Pozwalam sobie na złośliwy żart. Mówię do Śledzia: "Wychodzi rusofilia endecji. Zamiast polskiego sejmu, chcą polskiej dumy...". 
Dochodzimy pod Grób Nieznanego Źołnierza. Krótkie przemówienia i złożenie kwiatów. Pogawędka z drem Masnym, znajomym z upeerowskich czasów. Ludzie rozchodzą się po parku Saskim, szukając okazji do zrobienie kontrpikiet przeciwko gejparadzie. Idę z Michałem na Plac Bankowy. Mniej niż pół placu zajmują geje oraz ich sympatycy (później z mediów dowiedziałem się, że było ich 8 tysięcy). W ulicy Senatorskiej stoją dwie ciężarówki z lesbijkami. Z głośników na platformach leci remiks kawałka Katy Perry "I kissed a girl". Zastanawiam się, czemu lesbijki demonstrują oddzielnie. Czyżby geje im powiedzieli" "Mierżą nas wasze babskie ciała. Stańcie sobie dalej od nas"?
Nadchodzi kontrdemonstracja. Michał oczywiście się tam szybko wbija (nie wie za bardzo po co) ja razem z nim (tak dla towarzystwa). Szybko otacza nas policja. Zwracam na to uwagę Śledziowi i sugeruje wycofac się, póki czas - zwłaszcza, że napiłbym się jakiegoś browca i nie mam ochoty zostac potraktowany gazem CS. Michał uparcie stoi. Po pewnym czasie, uznaje jednak, że nic się nie dzieje i nie ma sensu tak stac w słońcu. Chcemy wyjśc. Policjant z kordonu wyskakuje z tekstem: - Żadnego wychodzenia!
Wyciągam legitkę dziennikarską. 
- Aha... Może Pan wyjśc...
Michałowi już jednak odejśc nie pozwolił, chociaż z chłopaka chudzina, która nie wygląda na takiego, któryby robił zamieszki. Próbuje przekonac policjantów, by go wypuścili, że mi pomaga w pracy dziennikarskiej etc. Nie udaje się. Ta ściema nie przechodzi. Odchodzę kilka kroków. Zatrzymuje mnie kolejny policjant (taki co wygląda, jakby karierę zawodową rozpoczął w latach '80-tych):
- Hej! Gdzie Pan idzie...
Wyciągam legitkę.
- Aha... Niech Pan przechodzi...
Za chwilę zatrzymuje mnie następny:
- Gdzie! Co to za chodzenie?!
Wyjmuję legitkę.
- Aha... Niech Pan przejdzie albo tu, albo tam, a najlepiej tam.
Przechodze tam, gdzie mi gostek wskazuje drogę. 
Nagle podbiega do mnie kolejny policjant.
- Co to za przechodzenie?!!! 
- Tak mnie poinstruowano....
- Dokumenty!!!
Wyciągam legitkę.
- Aha... Może Pan przejśc.
Scena jak z Gombrowicza... 
Dzwonię co jakiś czas do Michała. Postał tam jeszcze z godzinę. W tym czasie łysi nie wytrzymali palącego słońca, braku wody i stłoczenia na małym obszarze. Rzucili się na policję. Kordon się rozluźnił a Michał zwiał. Wnukom, po latach oczywiście opowiemy, że obrzucaliśmy policję koktajalmi Mołotowa :)

Ciekawa, choc oczywiście bardzo tendencyjna fotorelacja na stronach NOP-u. Tekst o wpływie upału na entuzjazm gejów do paradowania - bardzo trafny. :) 


Powyżej: Czy Krystian Legierski nawiązuje strojem do tego, co Naczelnik Kościuszko uważał o wyprawie na Santo Domingo?


Powyżej: to czego zabrakło MW na marszu....
Syria i Kurdowie - kolejna wojna o której się nie mówi
Kolejna wojna o której się nie mówi - syryjsko-kurdyjska. Syria prowadzi obecnie poważną operację wojskową przeciwko kurdyjskim ugrupowaniu. W walkach ginie dużo cywilów, ale media, obrońcy praw człowieka etc. jak zwykle zajmują się bezpiecznymi tematami typu Mavi Marmara. Co ciekawe syryjska armia współdziała przeciwko Kurdom razem z Turkami. Turcy udostępnili Syrii m.in. dane wywiadowcze zbierane przez bezpilotowe drony Heron, kupione niedawno...w Izraelu. 
 
1 , 2 , 3
Zakładki:
Ciekawe strony - moje i moich przyjaciół
FAJNE BLOGI - wybór należy do Ciebie
Geostrategia, globalna polityka etc.
Katolicyzm
Konspiracjonizm, millenaryzm, ufologia (LINKI WYŁACZNIE W CELACH EDUKACYJNYCH!)
Polskie Radio
X
Y