wtorek, 31 sierpnia 2010
Iwanow

Okoliczności śmierci generała Jurija Iwanowa, wiceszefa GRU, są naprawdę ciekawe. Zaginął na początku sierpnia. Ostatni raz widziano go w syryjskim porcie Latakia (jest tam baza rosyjskiej marynarki wojennej). 12 sierpnia jego ciało zostało wyrzucone przez morze u wybrzeży Turcji. Było trudne do zidentyfikowania. Wszystko więc wskazuje na udaną egzekucję. Kto jej jednak dokonał? Iwanow miał przecież obok rosyjskiej obstawy syryjską - w Latakii wille ma wielu prominentów z partii Baas i assadowskich służb. To miejsce o dużym nasyceniu tajniaków. Plaże strzeżone są non stop przez służby i profesjonalnych ratowników. Iwanow ponoć odprawił ochronę i poszedł się z kimś spotkać. Z kim? Wcześniej odpowiadał za działania GRU na północnym Kaukazie. Miał też kierować siatkami szpiegowskimi w Polsce.

Co ciekawe, palestyńskie media związane z Hamasem obwiniają o śmierć Iwanowa Mosad. Izraelskie służby miały go porwać i zlikwidować po brutalnym przesłuchaniu.
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Evelyn Salt is my bitch

Przed pójściem na Salt wahałem się - co przeważy bardziej moja nienawiść do Daniela Olbrychskiego, czy też uwielbienie dla aktorstwa Angeliny Jolie (kiedyś jej nie lubiłem, ale polubiłem po świetnych rolach w "Dobrym agencie" i "Aleksandrze":). Oczywiście wygrało to drugie. To jest zdecydowanie film dla fanów Jolie - cudownie wygląda jako blondynka. Cudownie się też obserwuje ewolucję granej przez nią postaci - od nieco nieporadnej i wystraszonej panienki po maszynkę do zabijania.


 Co do Olbrychskiego, to grał żenująco, mimo, że rólka rosyjskiego agenta jest dla niego stworzona (nie tylko ze względu na jego bolszewicką gębę), ale na szczęście scena jego śmierci była bardzo symboliczna.

Co poza tym? Przez pierwsze pół godziny, narzekałem - stare schematy, naciągana fabuła etc. Później jednak zaczęło się robić coraz ciekawej, pojawił się fajny zimnowojenny klimacik w stylu lat '80-tych - i w sumie dało się oglądać. Film raczej dla fanów Angeliny Jolie i czytelników "Gazety Polskiej".
11:43, foxmulder2 , Misc
Link Komentarze (7) »
Brytyjski Stefan Zielonka

Sprawa zgonu Garetha Williamsa, pracownika GCHQ (wcześniej mylnie podałem, że MI6) robi się coraz ciekawsza. Ten gostek był wielką szychą - pracował przy najtajniejszych operacjach. Słuchał nawet na żywo rozmowy telefonicznej Osamy bin Ladena z matką po zamachach z 11 IX 2001 r. Był też łącznikiem z NSA a miał wkrótce wejść do elitarnej grupy zajmującej się cybersecurity. Kto i dlaczego zabił takiego asa wywiadu?
sobota, 28 sierpnia 2010
Rafał Gan-Ganowicz - pistolet do wynajęcia. Must see!!!
Poniższy film dokumentalny opowiada o Rafale Ganie-Ganowiczu, polskim najemniku, wybitnym antykomuniście, który bardzo skutecznie walczył z czerwoną zarazą w Kongo i w Jemenie. Bardzo klimatyczne!!!


14:45, foxmulder2 , Historia
Link Komentarze (4) »
Strzelanina w Teheranie, morderstwo w Londynie i zgon wiceszefa GRU
Wydarzenia ostatnich dni potwierdzają, że szpiegostwo to niebezpieczny zawód. 

W prestiżowej, bezpieczniackiej dzielnicy Teheranu strzelali do siebie funkcjonariusze Ministerstwa Wywiadu i Korpusu Gwardii Rewolucyjnej. O co chodziło. Agenci resortu potajemnie włamali się do mieszkania wysokiego rangą gwardzisty i jej przeszukali znajdując tam mnóstwo podsłuchów. Prowadzili dochodzenie w sprawie przecieków dotyczących programu nuklearnego. Gdy wychodzili z mieszkania napadli na nich gwardziści ubrani po cywilnemu. Stąd strzelanina. A podsłuchy w mieszkaniu gwardzistów założyła jeszcze inna służba - Shahid Fahmideh podległa Chamenejemu. (Byc może również jedna z tych agencji odpowiada za zamach bombowy na japońskim tankowcu w cieśninie Hormuz - takie ostrzeżenie: wara od naszego programu nuklearnego).

Tymczasem w Londynie, w tajemniczych okolicznościach zginął mtematyczny geniusz pracujący dla MI6 - łącznik tej agencji z NSA.  Rodzina zmarłego skarży się, że rząd fałszywie podaje, że ich syn był gejem i został zabity przez kochanka.

W jeszcze bardziej tajemniczych okolicznościach zginął również wiceszef GRU generał Jurij Iwanow. Śmierc go dosięgła w wannie. Czyżby w ramach czyszczenia po Smoleńsku ktoś mu do wanny wrzucił radio?
środa, 25 sierpnia 2010
TW "Bolek" bez rolek

Na procesie Wałęsa-Wyszkowski, zeznawał m.in. były oficer prowadzący TW "Bolka" Janusz Stachowiak. Jak czytamy w mainstreamowej prasie (najlepsza część artykułu głęboko ukryta w tekście):

"Stachowiak ujawnił, że Wałęsa był źródłem informacji nie tylko dla SB, ale też wcześniej dla Milicji Obywatelskiej i Wojskowych Służb Wewnętrznych. Były esbek informacje te uzyskał podczas procesu opracowywania Wałęsy jako kandydata na TW."

To absolutna rewelacja dla historyków! Potwierdza to bowiem sugestię, dwóch innych świadków wydarzeń. Kazimierz Szołoch, jeden z przywódców strajków w Grudniu '70, twierdził wcześniej, że Wałęsa brał udział w próbie zamachu na niego (jako osoba wystawiająca cel zabójcy). Mówił też, że Wałęsa współpracował ze służbami już w latach '60-tych, po tym jak w PGR ukradł część do ciągnika i złapała go milicja. Ambasador Zdzisław Rurarz, były funkcjonariusz wywiadu wojskowego PRL, który w 1981 r. zbiegł na Zachód, twierdził z kolei, że Wałęsa prawdopodobnie został agentem WSW podczas służby w wojsku w latach '60-tych. I tutaj rodzą się nowe pytania: wiadomo z dokumentów IPN, że Wałęsa przestał być TW SB w 1976 r. Kiedy wobec tego przestał być TW WSW?
12:12, foxmulder2 , Historia
Link Dodaj komentarz »
Kiedy państwo-menelskie ma bombę...


Powyżej: birmański generał Than Swe na tle swojego mokrego snu.

Sukces Iranu na drodze do własnej Bomby ośmielił innych "złych gostków". Szejk Nasrallah, szef Hezbollahu mówi teraz, że "Liban powinien mieć swój własny reaktor nuklearny" (oczywiście kontrolowany przez Hezbollah). O swoim własnym programie nuklearnym myśli Sudan. Nie jest żadną tajemnicą, że nad Bombą pracuje Birma. Kto następny? Zimbabwe? Somalia? Osetia Południowa?

Tymczasem ciekawostka z Libanu: starcie sunnicko-szyickie, w którym zginęła szycha z Hezbollahu. Hezbollah, Iran i Syria nie rezygnują też ze wspólnego planowania wojennego.
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Wyborcza i mit Tucholi


Paweł Wroński, w GazWyb zrobił rzecz, w najlepszym przypadku kuriozalną. Starał się zrównać polskich żołnierzy z 1920 r. z ich bolszewickimi przeciwnikami. W jego felietonie czytamy:

"To były okrutne czasy i okrutna wojna, ale nie tylko z jednej, bolszewickiej strony.(...) apewne trudno nam przyjąć do naszej polskiej świadomości opinię, że dla wielu ówczesnych Rosjan wojna z Polską nie była wyłącznie "eksportem rewolucji", ale wojną w obronie ojczyzny zaatakowanej przez Polaków pod Kijowem. Wszak do obrony rodiny wezwał carskich oficerów były głównodowodzący carskiej armii Aleksiej Brusiłow, a ci chętnie zgłaszali się do Tuchaczewskiego, którego przodkowie szli z Paskiewiczem na Warszawę w 1831 roku.

Sześć lat temu wraz z Ireną Lewandowską rozmawiałem z prof. Giennadijem Matwiejewem, autorem zbioru dokumentów na temat jeńców bolszewickich w polskiej niewoli. Dopiero prof. Matwiejew zwrócił mi uwagę m.in. na rozstrzelanie 200-300 bolszewickich jeńców po bitwie pod Mławą. To nie był wybryk, bo wyrok "sądu doraźnego" został zaakceptowany przez gen. Władysława Sikorskiego. (...) Licytowanie się, kto w wojnie 1920 roku był okrutniejszy, zdaje się głupotą piramidalną."

Wroński przytacza jeszcze kilka przykładów polskiego okrucieństwa na wojnie 1920 r. Ponieważ wymienił je bardzo ogólnikowo, skupmy się na opisanym przez niego rozkazie o rozstrzelaniu 300 bolszewickich jeńców pod Mławą. Odsyłam do świetnego artykułu dra Baliszewskiego pt. "Anty-Katyń":

"Polacy bezbronnych jeńców nie mordowali. Poza jednym wyjątkiem. Oto 22 sierpnia dowódca 5. Armii gen. Władysław Sikorski wydał odezwę do żołnierzy bolszewickich z 3. Korpusu Kawalerii: „Każdy przyłapany na rabunku czy walce z bezbronną ludnością będzie na miejscu rozstrzelany". Już dwa dni później, 24 sierpnia, pod Mławą rozstrzelano 200 bojców, którym udowodniono wymordowanie polskich jeńców – całej kompanii z 49. Pułku Piechoty."

Mogę przytoczyć przypadek, którego Wroński nie uwzględnił. Znany polski historyk Władysław Pobóg-Malinowski, w młodości stanął przed sądem wojennym za znęcanie się nad bolszewickimi jeńcami. Jako okoliczność łagodzącą przyjęto przeżycia Poboga w bolszewickiej Rosji przed 1920 r. Było zapewne kilkadziesiąt podobnych casusów - wszak takie rzeczy zawsze się zdarzają na wojnie. Były one ścigane przez sądy jako przestępstwa... A jak wyglądało ogólnie traktowanie Sowietów w polskiej niewoli? Jak bolszewicy traktowali naszych? Jak pisze Baliszewski:

"Bolszewicy jeńców nie brali. W dokumentach wojny 1920 r. zachowały się sowieckie dyrektywy: „W krwi rozgromionej armii polskiej utopić przestępczy rząd Piłsudskiego!”. Zachowały się też polskie wezwania Ligi Antybolszewickiej: „Wszystkie osoby będące świadkami znęcania się bolszewików nad ludźmi, wykłuwania oczu, odrąbywania palców, zdzierania skóry, zakopywania i zamurowywania żywcem itd. [są proszone], aby podały na piśmie opis dokładny tych zbrodni”. Dokładny opis tych zbrodni znajdziemy jeszcze dzisiaj w pamiętnikach i wspomnieniach z tamtych lat, w opracowaniach historycznych. Znajdziemy je u Izaaka Babla, który w swej słynnej książce odwraca wzrok na widok tego, co wyczyniała z polskimi jeńcami Armia Konna. Znajdziemy u gen. Lucjana Żeligowskiego czy u lorda D’Abernona piszącego o 18. bitwie, która odwróciła losy świata. Czy los jeńców bolszewickich był podobny? Gen. Jerzy, a ściślej Jurij Bordziłowski, wówczas dwudziestoletni bolszewik, który do polskiej niewoli trafił już w kwietniu 1920 r., zapisał w swej „Żołnierskiej drodze”: „Nie szykanowano nas, nie znęcano się nad nami”. Co więcej, płacono im nawet żołd w wysokości 10 marek miesięcznie. Jedyne, co wydawało się uciążliwe, to szef kuchni, który uczył ich kultury podczas wydawania posiłku. To cenne wspomnienie, bo zapisane przez człowieka, który z rozkazu Moskwy pełnił w Polsce po wojnie funkcję szefa sztabu generalnego Wojska Polskiego i wiceministra obrony. Co znamienne, o anty-Katyniu milczą nie tylko gen. Bordziłowski czy marszałek Rokossowski, ale także najbardziej plugawe wydawnictwa powojenne typu „Zmowa grabieżców – awantura Piłsudskiego w 1920 r.” (S. Arski, A. Korta, Z. Safian). Gdyby ktokolwiek, czy to w Moskwie, czy w peerelowskiej Warszawie, słyszał w latach 50. o mordowaniu przez Polaków bolszewickich jeńców, to na ten temat powstałyby liczne doktoraty i habilitacje.

(...) W świetle tych badań, z mniej więcej 110 tys. bolszewickich jeńców, którzy znaleźli się w polskiej niewoli, do końca października 1921 r. odesłaliśmy do Rosji 65 797 żołnierzy. Według polskich badań, w obozach zmarło 16-18 tys. żołnierzy. Umierali na krwawą dyzenterię i grypę hiszpankę, która w tych latach w całej Europie pochłonęła ponad 20 mln ofiar. Umierali, bo często już chorzy trafiali do polskiej niewoli. Umierali, bo ich ubranie najczęściej było niekompletne. Nierzadko nie mieli butów ani płaszczy, a nawet spodni. Umierali, bo ich poziom higieny osobistej pozostawiał wiele do życzenia. Na ogół nikt ich nie zabijał, choć zdarzały się wypadki rażących zaniedbań obowiązków, z całą surowością karane przez władze.

(...) Jednak nigdy Rosja nie podnosiła sprawy rzekomych win polskich w sprawie losu swoich jeńców w polskiej niewoli. Nawet w trakcie rozmów gen. Sikorskiego ze Stalinem w grudniu 1941 r. czy gen. Władysława Andersa w marcu 1942 r., kiedy Polacy próbowali dochodzić prawdy o losie polskich oficerów z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie, nawet wtedy strona sowiecka nie podjęła tematu jeńców w polskiej niewoli. Anty-Katyń pojawił się nagle na początku lat 90. W rosyjskiej argumentacji ostatnich kilku lat przywoływany jest coraz powszechniej jako uzasadnienie i usprawiedliwienie zbrodni katyńskiej. Oto w XXI wieku, w cywilizowanym świecie uporządkowanym przepisami prawa międzynarodowego, kontrolowanym przez międzynarodowe instytucje narodów zjednoczonych, Rosja – w uzasadnieniu swych wiecznych roszczeń i pretensji i w usprawiedliwieniu swych zbrodni – przywołała pojęcie z kodeksu honorowego Iwana Groźnego czy może Wielkiego Mogoła. Pojęcie sprawiedliwej zemsty – tak jakby istniała także formuła zemsty niesprawiedliwej. Być może rację miał prof. Julian Makowski, wielki polski znawca prawa międzynarodowego, gdy w latach 30., podczas swych wykładów w Hadze, stwierdzał: „Rosja nie należy do społeczności państw cywilizowanych, jako że nie podziela z nimi pojęć społecznych, religijnych, etnicznych i prawnych".

Wroński, odwołując się do mitu o anty-Katyniu popełnia straszne draństwo i występuje jako rosyjski lobbysta.
16:13, foxmulder2 , Historia
Link Komentarze (2) »
sobota, 21 sierpnia 2010
Barack Obama - agent CIA, podobnie jak cała jego rodzina?
Barack Hussein Obama II vel Barry Soetero jeśli jest lewakiem, to takim samym lewakiem jak Lee Harvey Oswald (funkcjonariusz wywiadu US Marines)...

Przyjrzyjmy się jego otoczeniu, rodzinie, anomaliom biograficznym.

Ojciec - Barack Hussein Obama, kenijski minister, który zginął w wypadku samochodowym, a wcześniej był obiektem zamachu. Obama Sr. był bliskim współpracownikiem Toma Mboyi, kenijskieho nacjonalisty, pracującego dla CIA. Mboya został zabity w 1969 r. przez chińskich agentów, Obama Sr. był świadkiem oskarżenia na procesie zabójców. To Mboya załatwił Obamie Sr. stypendium w USA w 1959 r. Jego program stypendialny był współorganizowany przez CIA. Agencja rekrutowała na nim swoje osobowe źródła informacji.

Miejsce poznania rodziców - Ann Dunham poznała Baracka Obamę Sra. podczas kursu języka rosyjskiego na Uniwersytecie Hawajów. Ta uczelnia mocno wtedy współdziałała z CIA. Realizowano na niej m.in. eksperymenty w ramach programu MK-ULTRA.

Ojczym - pułkownik Lolo Soetero, drugi mąż Ann Dunham. Poznał ją również na Uniwersytecie Hawajów. Szybko ją puślubił i wrócił do kraju, nie kończąc kursu akademickiego, gdyż miał pilniejsze zadanie - przygotowywanie zamachu stanu gen. Sukarto i rzezi indonezyjskich komunistów oraz Chińczyków. Płk Soetero po odejściu z wojska był łącznikiem między koncernem Mobil a prezydentem Sukharto.  

Obywatelstwo - wiele poszlak (w tym akta paszportowe Ann Dunham) wskazuje, że Barack Hussein Obama II vel Barry Soetero był (jest?) obywatelem indonezyjskim. Obama już jako prezydent zrobił indonezyjskim wojskowym wielką przysługę. Cofnął sankcje nałożone na indonezyjski oddział specjalny KOPASSUS przez administrację Clintona (i podtrzymane przez administrację Busha). KOPASSUS był winny łamania praw człowieka m.in. w Timorze Wschodnim.

Praca matki - Ann Dunham, wbrew przedstawianemu w mediach obrazowi nie była żadną hipiską. W 1965 r., a więc wtedy gdy jej mąż wyrzynał komunistów, zaczęła pracowac dla indonezyjskiego biura USAID. Tajemnicą poliszynela jest, że ta rządowa amerykańska agencja "charytatywna" jest przykrywką dla CIA. Dunham pracowała dla USAID m.in. w Tajlandii w latach '60-tych i Pakistanie w latach '80-tych.

Babcia - Madelyn Dunham była wiceprezesem Bank of Hawaii, instytucji finansowej uczestniczącej za jej kadencji w zarządzie w praniu brudnych pieniędzy dla CIA (przeznaczonych m.in. na łapówki dla Marcosa i Sukharto).

Pakistan - Obama na początku la '80-tych odwiedził pogranicze afgańsko-pakistańskie. Oficjalny cel wizyty: polowanie. Polował z politykiem, który później został p.o. prezydenta Pakistanu.

Pierwsza praca Obamy - firma Business International Corporation, zidentyfikowana później jako firma-przykrywka CIA.

Dokumenty - większośc dokumentów dotyczących życiorysu Obamy została wyczyszczona, inne są trzymane w zamknięciu. Nie wiemy nawet jakie imiona prezydenta są poprawne. Paszport jego matki sprzed 1968 r. został zniszczony.

Doradca - jak słusznie stwierdził dr. Darski, ktoś tego Obamę odkrył, ładnie ubrał i sprzedał idiotom z fastfoodów. Kto to był? Ten sam człowiek, który odkrył wcześniej Jimmy'ego Cartera - Zbigniew Brzeziński. Obama dziwnym trafem ukrywał swoje związki z Brzezińskim w trakcie kampanii. Dlaczego? Widac przecież gołym okiem, że Obama realizuje teraz fatalne pomysły Brzezińskiego dotyczące Rosji, Iranu, Izraela....  
 

Bibliografia:

Obama - All in the Company - częśc pierwsza, druga, trzecia

Raport WND o przeszłości Obamy, kontrowersjach z jego obywatelstwem i miejscem urodzenia - ponad 200 artykułów

czwartek, 19 sierpnia 2010
Skutki gmerania przy Tupolewie...


Powyżej: skutek remontu w Samarze

Przed lotem do Smoleńska Tu-154M był sprawdzany przez ekipę ściągniętą z zakładu w rosyjskiej Samarze. Naprawa miała miejsce w Warszawie. Mechanicy usuwali awarię bloku sterowania w układzie autopilota. Chodzi o kanał poprzeczny, odpowiedzialny za regulację przechyłu skrzydeł. Wszelkie usterki tupolewa powinny być odnotowane w tzw. książce pokładowej. Sęk w tym, że książka była 10 kwietnia na pokładzie tupolewa i jeśli przetrwała, jest w rękach Rosjan. Czytaj więcej tutaj.

Przypominam: część ekspertów wskazuje, że rządowy Tupolew rozbił się w Smoleńsku z powodu awarii bloku sterowania. Odkąd ten samolot przeszedł generalny remont w Samarze, w zakładach Olega Deripaski (oligarchy mającego zakaz wjazdu do USA z powodu sowich domniemanych związkach z mafią rosyjską), w ciągu kilku miesięcy, miał 11 awarii. Tupolew był po raz pierwszy remontowany w Samarze - wcześniej naprawiano go w zakładach we Wnukowie.
Koniec wojny w Iraku (ale tylko dla USA)
a

4-ta Brygada Strykerów i 2-ga Dywizja Piechoty - ostatnie amerykańskie jednostki bojowe opuściły Irak. Dla USA skończyła się wojna, która kosztowała Imperium 4,4 tys. zabitych (jeden dzień w Normandii w 1944 r.). Konflikt nie skończył się jednak dla Irakijczyków. W Bagdadzie nadal wybuchają bomby a kraj od kilku miesięcy nie ma rządu. Szyici szykują się, by skoczyć do gardeł sunnitom, a Kurdowie Arabom. Do przejęcia pól naftowych pod Basrą i świętych miejsc gotuje się Iran. Zamieszać mogą również Syria, Saudowie i Turcja. Nie wiadomo do końca, po co Amerykanie tam wchodzili, ale wiadomo, że ich odwrót jest przedwczesny.
środa, 18 sierpnia 2010
Postawmy pomnik Sawinkowowi!


Powstał komitet budowy pomnika Borysa Sawinkowa oraz żołnierzy jego Rosyjskiej Armii Ludowej, walczących po stronie Polski w wojnie z bolszewikami w latach 1919-21. Gorąco popieram!

Sawinkow, to jedna z najpiękniejszych postaci polsko-rosyjskiej historii. Przedstawiciel tzw. Trzeciej Rosji będącej w opozycji do Pierwszej Rosji (carskiej) i Drugiej Rosji (bolszewickiej). Przyjaciel Polski i Polaków. Twórca i szef Partii Socjalistów Rewolucjonistów (eserów), która dokonała wielu spektakularnych zamachów na carskich siepaczy (m.in. ministra spraw wewnętrznych Wiaczesława von Plehwe) oraz na komunistów (Lenina, Trockiego). Sawinkow został zabity przez OGPU na Łubiance w 1925 r. po konspiracyjnym powrocie do Rosji.

Zamiast budować pomniki bolszewikom, postawmy pomnik Rosjanom, którzy byli naszymi autentycznymi przyjaciółmi i sojusznikami. W ten sposób budujmy pojednanie.
17:05, foxmulder2 , Historia
Link Komentarze (5) »
Buszera

Wokół reaktora w Buszerze (który wkrótce, z pomocą Rosji, ma zostać uruchomiony) dzieją się naprawdę dziwne rzeczy. 6 km od niego rozbił się irański myśliwiec. Prawdopodobnie został zestrzelony, gdyż w leciał w strefę zakazu lotów. I tu ciekawostka: strefa rozciąga się w promieniu 20 km od reaktora, myśliwiec zbliżył się na 6 km. Wcześniej, na terenie elektrowni rozbijały się bezpilotowe drony. Jeden z nich nawet uderzył w kopułę reaktora. Czyżby testy obrony przeciwlotniczej pokazywały, że ta obrona jest dziurawa? Czy ma to jakiś związek ze śmiercią, w zamachu bombowym szefa irańskiego programu budowy dronów?
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
Zamach jako inicjatywa rozbrojeniowa

Reza Baruni, szef irańskiego programu budowy bezpilotowych dronów, zginął w eksplozji bomby w swojej willi. Liczba szczegółów "technologii" zamachu podanych przez Debkę sugeruje, że za zamachem stały izraelskie służby. Wiadomo: Izrael obawia się, że Iran przekaże drony Hezbollahowi.
sobota, 14 sierpnia 2010
Płk Ignacy Matuszewski - zwycięzca Bitwy Warszawskiej
Marszałek Józef Piłsudski spośród osób, dzięki którym wygraliśmy wojnę z bolszewikami, na pierwszy plan wysuwał płka Ignacego Matuszewskiego, szef Oddziału II SG, czyli służb wywiadowczych. Wskazywał, że to właśnie dzięki Matuszewskiemu, prowadziliśmy po raz pierwszy wojnę, w której wiedzieliśmy więcej o przeciwniku, niż on o nas. 

Matuszewski jest jednym z wielu zapomnianych polskich Nadludzi. Peowiak, sanacyjny dyplomata i minister skarbu, wybitny publicysta i geopolityk. To on w 1939 r., w brawurowej akcji wywozi z kraju 75 ton złota NBP. Rząd Sikorskiego w nagrodę stawia go przed sądem, za "defraudację" polegającą na zakupie opakowania aspiryny z państwowych środków. Matuszewski emigruje do USA i tam razem z innymi piłsudczykami oraz miejscową Polonią tworzy KNAPP, organizację prowadzącą olbrzymi lobbing na rzecz Polski w USA, w czasie drugiej wojny światowej. KNAPP jest solą w oku zarówno sowieckiech agentów działających w Waszyngtonie (Bolesław Gebert, Oskar Lange), jak i niestety bardzo licznych pożytecznych idiotów ze Wschodniego Wybrzeża, oraz rządów Sikorskiego i Mikołajczyka. Owocem działań KNAPP jest powołanie Instytutu Józefa Piłsudskiego w Nowym Jorku, bardzo zasłużonej dla Polski instytucji badawczej. Matuszewski umiera nagle, na zawał serca, 3 sierpnia 1946 r. Jak dotąd żaden polski dyplomata nie pofatygował się na jego grób...



 

A tymczasem Wesoły Bronek odsłania w Radzyminie pomnik bolszewików zaj*banych przez naszych w 1920 r. A żołnierzom dywizji SS-Viking bohatersko broniącym Radzymina przed Sowietami w 1944 r. pomnika nie odsłoni. Nieładnie...


16:02, foxmulder2 , Historia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3
Zakładki:
Ciekawe strony - moje i moich przyjaciół
FAJNE BLOGI - wybór należy do Ciebie
Geostrategia, globalna polityka etc.
Katolicyzm
Konspiracjonizm, millenaryzm, ufologia (LINKI WYŁACZNIE W CELACH EDUKACYJNYCH!)
Polskie Radio
X
Y