środa, 06 kwietnia 2011
Syria: opozycja strzela do reżimu + Atak na Port Sudan

lost

W Damaszku opozycja zaczęła strzelać do funkcjonariuszy reżimu. W zasadzce zabito dwóch policjantów, w odwecie policja zabiła 15 przypadkowych ludzi. Latakia podzieliła się wzdłuż granic konfesyjnych - alawici boją się wchodzić do sunnickich dzielnic, a sunnici do alawickich. Co prawda sunnickie masy boją się jeszcze uczestniczyć w masowych protestach przeciwko Assadowi, ale rozpoczęła się już akcja biernego oporu - np. nie płacenia rachunków za prąd. Korzystając z okazji, weźmie w niej udział pewnie nie tylko opozycja :)

Tymczasem w Sudanie doszło do tajemniczego ataku lotniczego. Ktoś zbombardował samochód pod lotniskiem w Port Sudan, zabijając dwóch ludzi.

wtorek, 05 kwietnia 2011
Arabia Saudyjska anektuje Bahrajn!

bahrain

Arabia Saudyjska zawarła tajne porozumienie z Bahrajnem, o faktycznym włączeniu Bahrajnu do Arabii Saudyjskiej. Rijad będzie kontrolował politykę zagraniczną, obrony, bezpieczeństwa wewnętrznego i finansową Bahrajnu. Zbuduje też tam dużą bazę dla swojej floty wojennej - o rzut kamieniem od Iranu. Bahrajn stanie się faktycznie 14-tą prowincją Arabii Saudyjskiej, funkcję namiestników będzie sprawowała tam jednak rządzą rodzina Bahrajnu, czyli ród al-Chalifa. To oczywiście mocno wk... Iran, który szykuje się do przeciwdziałania wspólnie z rządzonym przez szyitów Irakiem.

poniedziałek, 04 kwietnia 2011
Krótka historia sabotażu lotniczego: cz. 8 Samora Machel 1986

Kumple gen. Anodiny znaleźli się kiedyś w podobnej sytuacji, co Polacy. 19 października 1986 r. Tu-134A przewożący ich sojusznika, komunistycznego prezydenta Mozambiku Samora Machela rozbił się w górach RPA. Zginął prezydent i 34 innych oficjeli, 9 osób przeżyło. Komisja śledcza z RPA szybko orzekła, że Tupolew rozbił się we mgle z powodu błędu jego rosyjskich pilotów. Z ustaleniami komisji nie zgodzili się Sowieci - napisali własny raport, w którym stwierdzili, że prezydencki Tupolew rozbił się o zbocze góry w wyniku wysłania przez południowoafrykańskie służby błędnego sygnału naprowadzania radiowego.

samora machel

Po latach Hans Lauw, były agent służb RPA, przyznał się, że brał udział w zabójstwie Machela. Samolot prezydenta Mozambiku został skierowany na zbocze góry za pomocą "błędnego" sygnału nawigacyjnego. Spiskowcy mieli jednak plan B, na wypadek, gdyby piloci prezydenckiego Tupolewa zorientowali się, że są błędnie naprowadzani i zdołali poderwać maszynę. Planowano więc zestrzelić Tupolewa. Abdul Minty, wicedyrektor generalny MSZ RPA, potwierdził wersję Lauwa.

machel

Jak wykazały przesłuchania Komisji Prawdy i Pojednania w RPA, na dzień przed "katastrofą", w bazie wojskowej położonej najbliżej miejsca upadku Tupolewa doszło do tajnej narady, w której uczestniczył minister spraw zagranicznych RPA Pik Botha. Dzień później Botha, zapewniał jakim to był wielkim przyjacielem Machela. Z uwagi na politykę apartheidu nie ściskał się na miejscu tragedii z żadnym "czarnuchem".

Coś Wam to przypomina? Sowieckie służby bardzo dobrze zbadały tę katastrofę. Jednym z oficerów tych służb działającym wówczas w Mozambiku (wraz ze swym kumplem Wiktorem Butem) był obecny rosyjski wicepremier Igor Sieczyn, szef klanu "siłowików". Ta katastrofa mocno mu zapadła w pamięć...

Tutaj macie ciekawy film o zamachu na Samorę Machela.

niedziela, 03 kwietnia 2011
Krótka historia sabotażu lotniczego - cz. 7 : Zia ul-Haq 1988


17 VIII 1988 r. C-130 wiozący m.in. prezydenta Pakistanu gen. Zia ul-Haqa, szefa ISI i zarazem szefa sztabu generalnego Pakistanu gen. Akhtara Abdula Rahmana, amerykańskiego ambasadora w Islamabadzie Ghulama Arnolda Raphaela i szefa amerykańskiej misji wojskowej w Pakistanie gen. Herberta Wassoma, rozbił się wkrótce po starcie z małego lotniska wojskowego w Pendżabie. Zginęły osoby będące jednymi z głównych architektów antysowieckiej rebelii w Afganistanie. Katastrofy tej do dziś nie wyjaśniono. Amerykańscy śledczy sugerowali początkowo, że doszło do awarii C-130, później jednak się z tego wycofali. Pakistańscy śledczy zwrócili uwagę, na to, że sprawny samolot w pewnym momencie przestał być pilotowany, piloci zamilkli, w CVR słychać było tylko jak jeden z generałów woła ich po imieniu. Analitycy amerykańskiego ATF znaleźli na szczątkach kokpitu resztki materiału wybuchowego używanego w detonatorach. Pakistańczycy przyjęli więc hipotezę, że mała eksplozja rozpaliła w kokpicie gaz, który sprawił, że piloci stracili przytomność. 

Kto to zrobił? Podejrzenia padały na CIA, KGB, służby indyjskie, izraelskie,irańskie, ISI, klan Bhutto... Nigdy nic nikomu nie udowodniono.

Ps. Tutaj macie niepełną listę głów państw, które zginęły w dziwnych katastrofach lotniczych. Organizowanie takich "wypadków" to normalna praktyka służb specjalnych wielu krajów.
Libia: posłaniec pokoju?


Amerykanie nagle zakończyli operacje lotnicze nad Libią. I tak już dosyć ograniczona aktywność koalicyjnych sił zbrojnych spadał o 80 proc.? CO SIĘ STAŁO? Przecież, jeśli wierzyć powyższemu raportowi Al-Jazeery, Amerykanie, wspólnie z egipskimi siłami specjalnymi już zaczęli szkolić rebeliantów. Przecież do Bengazi przybyła misja SAS... 

Wyjaśnieniem mogą być zdarzenia z Londynu, czyli pobyt w brytyjskiej stolicy Mousa Kusy, libijskiego wiceministra spraw zagranicznych i zarazem wysokiej rangi oficera tamtejszych służb. Zachodnie media donosiły, że on zdezerterował od Kaddafiego. Teraz okazuje się, że on przybył tam z ofertą pokojową - tak jak Rudolf Hess w 1941 r. Być może więc za kilka dni dojdzie w Libii do rozejmu i zachowania status quo, a CIA szkoli rebeliantów na dalszą rozgrywkę...
sobota, 02 kwietnia 2011
Krótka historia sabotażu lotniczego - cz. 6 : Strage di Ustica
ustica
Strage di Ustica, czyli masakra w Ustica - tak Włosi nazywają "katastrofę" samolotu linii Itavia lot 870, do której doszło w czerwcu 1980 r. u wybrzeży Sycylii. Samolot eksplodował w powietrzu i... niewiele więcej wiadomo. W każdym bądź razie zginęło 81 osób a na wraku znaleziono ślady materiałów wybuchowych. Do dzisiaj nie przedstawiono żadnego oficjalnego wytłumaczenia tego incydentu.

Jednakże sędzia Rosario Priore (prowadzący m.in. śledztwo w sprawie zamachu na JPII - i w odróżnieniu od pajaca Imposimato nie dający się złapać na lipne bułgarskie ogniwo) po przeprowadzeniu dochodzenia uznał, że "katastrofa" przebiegała następująco: w pobliżu przelatywał samolot z Kaddafim eskortowany przez dwa Migi-23, zapolowały na niego samoloty NATO - Kaddafi zdołał uciec, ale zestrzelono libijskie myśliwce, jeden z nich schronił się za samolotem pasażerskim linii Itavia, który przypadkowo oberwał rakietą. 

Ujawnione zapisy z radarów pokazały, że w pobliżu lotu 870 rzeczywiście znajdowały się myśliwce NATO oraz... libijskie Migi. Trzy tygodnie po zestrzeleniu samolotu Itavii, w górach Kalabrii odkryto wrak libijskiego myśliwca, z mocno rozłożonymi zwłokami pilota w środku. W 2008 r. prezydent Włoch Francesco Cossiga stwierdził, że lot 870 został zestrzelony przez francuskie myśliwce.

Z zestrzeleniem samolotu Itavii wiąże się fala dziwnych zgonów świadków, tego incydentu:

3 VIII 1981 r. płk Pierangelo Teoldi, świeżo mianowany dowódca bazy lotniczej w Grosseto, ginie w wypadku samochodowym

9 V 1981 r. Maurizio Gari, kontroler radaru z bazy Poggio Ballone, umiera na zawał serca w wieku 37-miu lat

31 III 1987 r. Mario Dettori,  kontroler radaru z bazy Poggio Ballone, popełnia "samobójstwo" wieszając się

28 VIII 1988 r. Mario Naldini i Ivo Nutarelli, piloci wojskowi, którzy przecieli swoimi myśliwcami tor lotu samolotu Itavii, giną w wypadku podczas pokazów lotniczych w niemieckiej bazie Ramstein.

1 II 1991 r. Antonio Muzo, kontroler radaru z Lamezia Terme, zamordowany

2 II 1992 r. Antonio Pagliara, kontroler radaru z bazy Otranto, ginie w wypadku samochodowym

21 XII 1995 r. Franco Parisi, kontroler radaru z bazy Otranto, ginie w wyniku powieszenia
17:22, foxmulder2
Link Komentarze (1) »
Libia: armia Kaddafiego to cioty + Przyczyna wojny

Polecam wszystkim artykuł komandora Kubiaka w dzisiejszej "Rz" poświęcony historii militarnej Libii czasów Kaddafiego. O ile narzekamy, że libijscy rebelianci nie umieją walczyć, to libijska armia wierna Kaddafiemu przedstawia jeszcze bardziej żałosny obraz. Dostawała bęcki od: Egiptu, obdartusów z Czadu (którzy rozwalali libijskie czołgi podjeżdżając do nich terenowymi Toyotami), a nawet Tanzanii (że też o Francuzach i Reaganie nie wspomnę). Teraz uzbrojone po zęby oddziały proreżimowe od tygodnia nie mogą sobie poradzić z wyparciem rebeliantów z Misraty, miasta zbliżonego wielkością do Lublina, ale mimo wszystko będącego zadupiem bronionym przez grupkę cywili nie wąhających wcześniej prochu. A jak zachodnie samoloty wykonały KILKA nalotów, to te cioty od Kaddafiego już straciły pół kraju...

Czemu więc USA przez ponad 20 lat planowały różne warianty wojny z libijskimi ciotami, poważnie rozważając nawet walnięcie taktyczną bronią nuklearną w ten pustynny gejbar?

Czy chodziło o ropę? Nie. Chodziło o wpływy. Kaddafi, mimo że jest ciotą, był jednym z najważniejszych sowieckich sojuszników w Trzecim Świecie. Po upadku ZSRR jego znaczenie w Afryce nawet jeszcze wzrosło. Po prostu hojnie wspierał różnych czarnych bandytów swoimi petrodolarami i wojskami. Przyjaźni się więc z nim do dzisiaj tabun afrykańskich dyktatorów. 

Ps. Według Asia Times, USA i Arabia Saudyjska zawarły ostatnio tajne porozumienie: Saudowie dokonują inwazji Bahrajnu, a w zamian USA zgadzają się bombardować Libię. 

A poniżej: jak bombardowało się Libię, za starych dobrych czasów, gdy Amerykanie mieli jeszcze prezydenta.


czwartek, 31 marca 2011
Libia: Mad Max i gaz dla Hezbollahu

libya

Izraelskie służby donoszą, że libijscy rebelianci sprzedali Hezbollahowi amunicję chemiczną rozszabrowaną z magazynów Kaddafiego. O obecności przedstawicieli Hezbollahu w Bengazi mówił ostatnio adm. James Stavridis, jeden z natowskich dowódców obecnej operacji. O tym, że około 1000 "jihadystów-freelancerów" walczy w szeregach rebelii mówił natomiast ostatnio były szef libijskiej komórki al-Kaidy. Spójrzmy na to optymistycznie - pozostałe 9 tys. rebeliantów to idealistyczni lewicowcy i monarchiści. :)

A poza tym - mówiono nam, że Kaddafi pozbył się już swojej broni chemicznej...

A tutaj quasi-oficjalna,facebookowa stronka z update'ami z Syrii.

syria

poniedziałek, 28 marca 2011
Libia: Skład libijskiej opozycji + Przyczyna inwazji?

libya

Libijscy rebelianci wyzwalają kolejne miejscowości - są już w Syrcie. Ale ich "blitzkrieg" jest wyłącznie efektem tego, że wojska Kaddafiego spieprzają przed bombami Koalicji. Kaddafi być może już pogodził się ze stratą Cyrenajki i chce tylko wyjść w jednym kawałku i ze swoim majątkiem z całej tej awantury. W ostateczności może uruchomić swoje siatki na Zachodzie i zbiec na Saharę, tam jednak będą próbowali go dorwać nie tylko zachodni komandosi, ale również al-Kaida.

Trzeba więc zadać sobie pytanie: czym jest libijska opozycja? Dosyć dobrą odpowiedź na to pytanie daje tutaj prof. Scott. Wygląda na to, że w większości są to różne grupy wspierane od dawna przez Amerykanów, z wyjątkiem miejscowej komórki al-Kaidy, wspieranej wcześniej przez brytyjskie służby (przy okazaji próby zamachu na Kaddafiego w 1996 r.).

Pewne wskazówki co do przyczyn interwencji i zaangażowania w niej Amerykanów daje w tym mocno spiskowym i paranoicznym tekście była agentka amerykańskich służb odpowiedzialna za Libię. Wskazuje on, że w październiku 2010 r. duże amerykańskie koncerny naftowe wycofały się z Libii. Dlaczego? Bo Kaddafi czuł się pokrzywdzony w sprawie Lockerbie i wymuszał na nich duże "odszkodowania", czyli zwyczajny haracz. To oczywiście za mało, ale można się domyśleć, że Kaddafi był bardzo nieprzewidywalnym i trudnym "partnerem". A czego się spodziewać po gostku, który pieprzy podczas swoich przemówień o zabiciu JFK za "inspekcje w Dimonie", związku Jezusa i Marii Magdaleny czy o bułgarskich pielęgniarkach zarażających libijskie dzieci AIDS?

TYMCZASEM w Syrii nadal niespokojnie, choć Assad cofnął stan wyjątkowy. Tutaj macie najświeższe wiadomości. I dobry komentarz o postawie al-Jazeery, która maksymalnie nagłaśniała rewolucje w Tunezji i Egipcie a maksymalnie wyciszyła rewolucję w Syrii.

Komorowski odznaczył palestyńskiego "działacza"

bronek


Prezydent Bronisław hr. Komorowski prowadzi politykę historyczną bardziej chorą od swojej ortografii. Najpierw historia z bolszewickim pomnikiem w Ossowie, później odznaczenia dla prokuratorów zwalczających w PRL opozycję (rozdzielnik orderów Orła Białego łaskawie pominę...), potem jego Kancelaria robi problemy przy wmurowaniu tablicy poświęconej węgierskiej pomocy dla Polski w 1920 r. twierdząc, że... Rosjanie się na nas obrażą.

Teraz prezydent odznaczył Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi RP Abdallaha Hijaziego, byłego ambasadora OWP w Warszawie. Pan Hijazi pewnie się zasłużył, bo był u nas ambasadorem w 1976 r. oraz w latach 1983 - 1994 r., czyli za głębokiego Jaruzela i Kiszczaka, kiedy koledzy prezydenta Komorowskiego noszący zielone mundury robili niezłe deale z OWP oraz innymi palestyńskimi "bojownikami o wolność i socjalizm".

Tutaj macie ciekawy artykuł o pomocy jaką służby "ludzi honoru" udzielały palestyńskim terrorystom w czasie, gdy ambasadorem OWP był u nas Pan Hijazi. Co ciekawe wielu fedainów szkoliło się u nas korzystając ze studenckiej przykrywki, a Pan Hijazi jest prezesem stowarzyszenia Palestyńczyków absolwentów polskich uczelni.

Poniżej: Jaruzelski niestety nie zmieścił się w kadrze

arafat

17:21, foxmulder2 , Historia
Link Komentarze (6) »
sobota, 26 marca 2011
Witold Gadowski: kto skłóca Polaków i Żydów

Witold Gadowski, dziennikarz śledczy, były szef TVP1, fragment wypowiedzi dla portalu izrael.org.il:

Od dawna zbierałem się, aby napisać o tej cholernej chorobie – antysemityźmie – którą przemyślnie wszczepiła nam Rosja.

Nie będę sięgał do osławionej fałszywki wypichconej przez carską ochranę i Matwieja Gołowincewa, znanej jako „Protokoly sijonskich mudrecow”, bo to tylko część starorosyjskiej strategii dzielenia i rządzenia.

Zauważcie, że antysemityzm zawsze był wykorzystywany, najpierw przez carat, a potem przez sowieckich kremlińców dla oddalenia perspektywy racjonalnej współpracy narodów Polskiego i Żydowskiego. Pierwszy rzut sowieckiej bezpieki, która kolonizowała w 1945 roku Rzeczpospolitą, to, jak pamiętacie, starannie wyselekcjonowany przez Stalina korpus bezpieczników pochodzenia żydowskiego. Przypadek?

Nie. Zimno zaplanowana socjotechnika, obliczona na trwałe wzbudzenie w polskim społeczeństwie nienawiści do semitów. Potem heca Moczara, Gomułki i Jaruzelskiego związana z tropieniem syjonistycznej agentury wewnątrz PZPR i bezpieki.

Podział ról w ramach Układu Warszawskiego, gdzie Polsce przydzielono wspieranie wszelkich antyizraelskich ruchów. To PRL – owskie służby przodowały w podkrzepianiu OWP (w PRL – owskiej Warszawie była nawet ambasada OWP), wszelkiej maści antyizraelskich terrorystów. PRL szkodziła jak mogła państwu Izrael. Polscy komuniści ochraniali antysemickich terrorystów z grupy Baader Meinchof, wspierali Abu Nidala, „Carlosa”, Wadi Haddada, George Habbasza – to fakty.

Mało kto wie o tym, że 100 tysięcy nakładu antysemickiej "Rzeczywistości" na pniu wykupowała ambasada Syrii Było to w czasach gdy Breżniew kochał Asada. Jest na to ślad w papierach po SB.

Antysemickie ukorzenienie Polaków miało służyć uniemożliwieniu porozumienia się pomiędzy polskim żywiołem niepodległościowym i syjonistycznymi budowniczymi państwa Izrael.

Nietrudno zauważyć, że od wielu lat i Polska i Izrael maja wspólnego przeciwnika – różne mutacje wielkoruskiego imperializmu.

Dziś również usiłuje się idiotycznie skojarzyć polskie środowiska niepodległościowe i patriotyczne z chorobliwym antysemityzmem. Warto zauważyć przy tym, że towarzystwo „Gazety Wyborczej” w żaden sposób nie jest reprezentatywne dla państwowotwórczych elit syjonizmu. Jeśli szukać paranteli tego grona, to raczej wśród wrogich idei państwa Izrael grup wywodzących się z ZSRR.

reszta tutaj

kaczynski

Libia i Syria: Zmyłka z Kansas City
libia
Brytyjskie Tornada zmasakrowały z powietrza podrzynaczy gardeł Kaddafiego i dzięki temu libijscy rebelianci mogli wkroczyć do Adżabiji. Kaddafi nagle awansował całą swoją armię. Nie ochroni to jej przed bombami. Tymczasem Abdel a-Hakim al-Hasidi, jeden z przywódców rebeliantów przyznał, że w szeregach powstańczej armii walczą terroryści z al-Kaidy, którzy zabijali Amerykanów w Iraku i Afganistanie. Dodał, że "w al-Kaidzie też są dobrzy ludzie". Gostek wie o czym mówi, bo sam walczył w Afganistanie i trafił do Guantanamo, skąd go przesłano do libijskiego więzienia i w 2008 r. wypuszczono na wolność. 

I tu się rysuje ciekawa sytuacja. Nazwałbym ją nawet "Zmyłką z Kansas City". Patrzymy w lewo... a tymczasem w prawo :) Na Bliskim Wschodzie powstał teraz kuriozalny sojusz. Zachód i al-Kaida są po jednej stronie przeciw Kaddafiemu. W sąsiednim Egipcie USA wraz z miejscową armią obaliły prezydenta ostro walczącego z islamskimi fundamentalistami. Zaraz potem socjalistyczna i świecka armia zaczęła romans z fundamentalistami z Bractwa Muzułmańskiego i ściągnęła do kraju Qardawiego. Teraz Qardawi wzywa syryjskich sunnitów do powstania przeciw Assadowi.

Baszarowi (gostek mi przypomina "kota Sylwestra") grunt zaczyna się palić pod nogami. Głównym jego zmartwieniem jest jak zachowa się w większości sunnicka armia. 19 tajnych służb powinno ją kontrolować. Ale... Może się stać,  że Assad użyje do tłumienia rewolucji palestyńskich terrorystów, Hezbollahu,irackich sadrystów albo irańskich wojsk. 

Ps. Powstający sojusz to nie dzieło Obamy. Jak już tutaj pisałem, amerykańskie służby zaczęły przygotowywać rewolucję w Egipcie przewidzianą na 2011 r. w 2008 r., a więc za kadencji G.W. Busha. Wcześniej do sojuszów taktycznych al-Kaidy i Zachodu dochodziło w Bośni i w Kosowie. Przypominam również o incydencie z Abu Umarem al-Amrikim, czyli sierżantem Alim Mohammedem w 1997 r. 
piątek, 25 marca 2011
Libya: wątki poboczne + Syria: Hama 2

libya

W Libii cele stacjonarne ponoć się kończą, a rebelianci mimo to średnio sobie radzą, więc lotnictwo koalicji przenosi akcent bombardowań na ruchome cele opancerzone, ale tylko takie, które znajdują się poza obszarami zabudowanymi. Jest też lądowy komponent operacji: w Libii operuje 350 żołnierzy SAS. Mimo to Biały Dom twierdzi, że nie mamy w Libii do czynienia z wojną, tylko z "kinetyczną operacją militarną".

Dość tej nowomowy. Zainteresowanych wątkiem współpracy al-Kaidy i zachodnich służb w Libii (przy okazji obecnego konfliktu, ale nie tylko - również w ramach działań przeciwko Kaddafiemu w latach '90-tych) polecam ten spiskowy artykuł.

Zainteresowanym poznaniem odpowiedzi, dlaczego różni "eksperci", których widzimy różnych TVN-ach i SLD Info (np. generał Dukaczewski), mają smutne mordki, gdy mówią o Libii, polecam ten krótki, acz treściwy tekst Witolda Gadowskiego. (Według mnie MUST READ!!!)

TYMCZASEM BARDZO CIEKAWE RZECZY DZIEJĄ SIĘ W SYRII

W Derze wojsko i bezpieka zabiły ponad setkę ludzi. Ale protestu nie zdołały stłumić. Runął pomnik Hafeza Assada. Zamieszki rozszerzają się na inne miasta - w tym Damaszek i Hamę. To w Hama w 1982 r. starszy Assad utopił we krwi (używając czołgów i gazów bojowych) sunnickie powstanie, zabijając nawet 40 tys. ludzi. Reżim przebąkuje już o reformach...

Sytuacja pod pewnymi względami może być ostrzejsza niż w Libii. Syria jest bowiem sunnickim krajem rządzonym przez alawitów (z dodatkiem druzów i kilku chrześcijan) - a dokładnie przez alawicki klan w socjalistycznej partii Baas. Alawici, niegdyś najbiedniejsi i najbardziej pogardzani mieszkańcy Syrii są jej właścicielami. Przez ponad 40 lat udawało im się utrzymywać lud w ryzach za pomocą kilkunastu tajnych służb oraz konfliktu z Izraelem. Arabskie rewolucje sprawiły, że Izrael nagle przestał być numerem jeden w hierarchii gniewu arabskiej ulicy. Osunął się jeden z filarów władzy Assadów.

Niewiele wiemy jednak o syryjskiej opozycji. Z prostej przyczyny: została wcześniej w większości eksterminowana. Syria stanowi pod tym względem podobną tabula rasa jak Albania w 1989 r. Wiemy, że Bractwo Muzułmańskie jest tam ponoć silne w Allepo. Ale, rewolucja wybuchła w Dera i okolicach Kunejtry, czyli regionie, w którym rzekomo reżim miał duże poparcie. Liderami emigranckiej opozycji są były wiceprezydent Chadam oraz ... Rifaat Assad, brat Hafeza.

Jak to widzą w regionie? Tutaj macie fajny komentarz libańskiego chrześcijanina-falangisty.

środa, 23 marca 2011
Libia: w poszukiwaniu celów
libya
Na froncie niewiele się zmieniło, choć spadł jeden amerykański F-15, a ekipa ratunkowa ostrzelała libijskich rebeliantów pomagających pilotom, bo myślała, że to ludzie Kaddafiego. Przypominają mi się wspomnienia pewnego marines z Pustynnej Burzy. Gostek chwalił się tym, że kierował ogień artyleryjski na sojuszniczych Syryjczyków, bo wyglądali podobnie jak Irakijczycy. No cóż, mylą się nawet mistrzowie - więc powinniśmy docenić humanitarny gest brytyjskiej załogi, która oszczędziła cel, bo wokół niego kręciło się za dużo cywilów.

W każdym bądź razie ta operacja jest jakoś dziwna. Siły w nią zaangażowane są bardzo małe. Libijskie niebo patroluje tylko sześć zachodnich samolotów! Mimo to, jak donosi kanadyjska prasa: alianckie samoloty często wracają do baz bez zrzucania bomb. Albo brakuje celów, albo ktoś bombardowania zbytnio ogranicza.

Oficjalne cele operacji nie zostały jeszcze ustalone, nieoficjalne nie są podawane do wiadomości. W każdym bądź razie Amerykanie postawili na totalną rozwałkę na Bliskim Wschodzie. Ostatnio toczyłem dyskusję, w której zostałem potępiony, za to że zaproponowałem, by alianci pieprznęli pociskiem cruise w Kaddafiego w trakcie jednego z licznych wieców. Moje rozumowanie: będzie go wtedy łatwo namierzyć, a rozwalenie go przed kamerami da do myślenia wielu złym ludziom. Argumenty mojego dyskutanta: "przecież byłaby to zbrodnia wojenna!!! świat arabski obróciłby się przeciw Ameryce! Doszłoby do fali zamachów terrorystycznych!" A kto byłby na takim wiecu jak publika starannie dobrana przez bezpiekę? A dzisiaj arabska ulica kocha USA? Czy znienawidziłaby Amerykanów bardziej, za to, że rozwaliliby gostka, którego szczerze nienawidzą? Czy może nabraliby respektu i uznali, że Barack Obama to pieprzony Kaiser Soeze współczesnych stosunków międzynarodowych i lepiej mu nie podskakiwać?

Krytycy operacji wskazują, że libijska opozycja to w dużej mierze al-Kaida. Pamiętajmy, że Libijczycy stanowili dużą część terrorystów, z którymi Amerykanie walczyli w Iraku. Amerykańskie służby ostrzegają zaś, że interwencja może zaaktywizować al-Kaidę, jeśli konflikt będzie się przedłużał. Czy mamy się bać?  Jak twierdzi w tym arcyciekawym wywiadzie włoski profesor Vittorio Emanuele Parsi:

Wszyscy próbują zrozumieć, kim są i czego chcą libijscy rebelianci. Czy mają związki z al Kaidą, czy to walka o wolność i demokrację, a może chodzi o wojnę plemienną?

Vittorio Emanuele Parsi: To jest anarchiczna rewolucja, w której można znaleźć wszystkie te elementy. Z jednej strony rebelianci domagają się demokracji, z drugiej to jest też walka Cyrenajki o uniezależnienie od Trypolitanii. Trudno również lekceważyć wpływy islamskich integrystów, ale proszę zwrócić uwagę, że w Bengazi nikt na razie nie pali flag Izraela czy USA. Jeśli natomiast Kaddafi utrzyma się przy władzy, wówczas rebelianci – w poczuciu własnej klęski i zdrady Zachodu – mogą faktycznie dać się wciągnąć w orbitę al Kaidy i z tych pozycji atakować i Kaddafiego, i Zachód. W tym konflikcie al Kaida byłaby prawdziwym zagrożeniem, gdyby Kaddafi pozostał przy władzy, a nie odwrotnie.

A tymczasem:

SYRIA - maskary w Derra (albo Darra, różnie piszą), ciąg dalszy. Tym razem wojsko strzela do ludzi wychodzących z meczetu. Niepokoje rozlewają się na resztę kraju.

syria 

JEMEN - Saudowie szykują się na porzucenie Saleha.

IZRAEL - ciąg dalszy palestyńskiej ofensywy terrorystycznej, tym razem standardowy zamach na autobus. Dziwne, że tylko jedna ofiara śmiertelna.

EGIPT- demonstranci znowu sfajczyli siedzibę kairskiej bezpieki. Breaking the law! Breaking the law!

WŁOCHY - prokuratura zrobiła przeciek w postaci fotek z bunga bunga.

18:20, foxmulder2
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 21 marca 2011
Libia: szok i zajeb*stość
libya
Putin próbuje sprowokować muzułamanów do działania przeciwko Zachodowi porównując interwencję w Libii do wypraw krzyżowych. Porównanie kuriozalne, zwłaszcza, że inicjatorem wyprawy jest laicka Francja, a w takiej Serbii Putin uchodzi za obrońcę prawosławia przed islamem.

Koalicja rozpieprzyła Kaddafiemu pałac. Zrobiła to raczej w celach propagandowych, bo gostek przecież i tak śpi w namiocie a centrum dowodzenia ma pewnie w jakimś bunkrze. Jak na razie operacja idzie według kosowskiego schematu. Metodyczne rozpieprzanie celów z powietrza. (Tutaj i tutaj relacje ze zgrillowania części Brygady Chamisa pod Bengazi). Lotnictwo Kaddafiego już ponoć zamienione w dymiący złom. Amerykanie chwalą się też, że rozwalili mu obronę przeciwlotniczą, ale wiele wskazuje, że Kaddafi mógł schować nowocześniejsze rakiety na wypadek walki partyzanckiej. Pewnie się do niej przygotował tak dobrze jak Saddam i ma już obmyśloną drogę ucieczki do wiernych plemion z Sahary - a tam trudno go będzie znaleźć. Jeśli chcą go zabić to niech się spieszą...

SYRIA: zaczyna się robić ciekawie. Od trzech dni trwa powstanie w mieści Darra, 100 km na południe od Damaszku. Tłum spalił miejscowy komitet partii Baas. Do akcji wkroczyła 4-ta Dywizja Pancerna, otaczając miasto i odcinając cały region od Damaszku. Wygląda na to, że będzie taka rzeź jak w Hama.

JEMEN: Po piątkowej masakrze, wysocy rangą dowódcy przechodzą na stronę opozycji.



Zakładki:
Ciekawe strony - moje i moich przyjaciół
FAJNE BLOGI - wybór należy do Ciebie
Geostrategia, globalna polityka etc.
Katolicyzm
Konspiracjonizm, millenaryzm, ufologia (LINKI WYŁACZNIE W CELACH EDUKACYJNYCH!)
Polskie Radio
X
Y