niedziela, 20 marca 2011
Libia: Świt Odysei
libya

Zaczyna się podobnie jak w przypadku Kosowa. Francuzi rozwalili Kaddafiemu kolumnę pancerną pod Bengazi. Amerykanie i Brytyjczycy posłali Libijczykom piękną salwę rakietową. RAF też wkroczył do akcji. Odpowiedzią Kaddafiego jest ściągnięcie w rejon bombardowań dobrowolnych i mniej dobrowolnych żywych tarcz. Brygada Chamisa jest już w Bengazi, więc Kaddafi liczy, że jak ją zbombardują to będzie dużo cywilnych trupów w mieście. Całością dowodzi amerykańskie AfCom. 

Tutaj macie fajną mapkę ataków. 

Tymczasem zaczyna się w Syrii.
sobota, 19 marca 2011
Libia: A więc wojna!
libya

A więc wojna! Francuskie myśliwce pojawiły się już nad Bengazi. Jeden z nich zniszczył libijski transporter opancerzony. Do akcji włączą się zaraz Brytyjczycy, Kanadyjczycy, Włosi, Hiszpanie i jako arabski komponent koalicji Katar i Emiraty. Egipt wspiera rebeliantów potajemnie, wysyłając im broń. USA zostawiają na razie sprawę Europejczykom - sami nie mają pomysłu co robić, uważają rebeliantów za zwyczajną zbieraninę. Większą motywację do walki mają Brytyjczycy - albo Cameron chce mieć swoje Falklandy, albo BP dostał od Kaddafiego zbyt mało ropy. Sarkozy'emu zwycięska wojna przyda się przed wyborami, zwłaszcza, że Saif miele ozorem,  Libia finansowała Sarko kampanię wyborczą. Czeka nas zapewne scenariusz kosowski -  niszczące bombardowania, przeciwko infrastrukturze wojskowej i transportowej. Kaddafi łatwo się nie podda - kupił trochę zestawów AA przed wybuchem rebelii - to nie będzie bułka z masłem. Może też podpalić szyby naftowe i dokonać ataków terrorystycznych na francuskie cele.

Czy interwencja jest słuszna? Niektórzy już, nie bez racji, wskazują, że wśród rebeliantów są terroryści z al-Kaidy i to oni będą później współrządzić Libią. Mimo to popieram bombardowania Libii. Skoro Zachód powiedział A (zamrażając konta Kaddafiemu i brużdżąc mu na różne inne sposoby) powinien powiedzie. Najgroźniejszy jest zawsze zraniony dzik. Nie możemy pozwolić, by takim dużym, zasobnym w ropę i leżącym u granic UE krajem rządził szaleniec, który otwartym tekstem mówi, że będzie zestrzeliwał zachodnie samoloty pasażerskie i przyłączy się do al-Kaidy. Zwłaszcza, że ten gostek ma już ogromne doświadczenie we wspieraniu międzynarodowego terroryzmu. Trzeba go jak najszybciej zlikwidować. Zlokalizować jego namiot i puścić tam rakietę. Znacznie skróci to wojnę.

Za interwencją przemawia również konieczność zachowania twarzy przez Zachód - stworzyli strefę zakazu lotów, to nie mogą się skompromitować jak ONZ w Bośni. Muszą, jak powiedział Michael Ledeen "trzeba czasem rzucić jakimś gównianym kraikiem o ścianę". Interwencję Reagana w Libii i Grenadzie mocno podniosły prestiż USA na świecie. Tak samo interwencje Clintona na Bałkanach i operacja "Pustynna Burza". Przez prestiż rozumiem oczywiście, to że USA zaczęły być traktowane z większym respektem. 

 A co będzie dalej? No cóż, al-Kaida walczyła też w Bośni przeciwko serbskim postkomunistom. I Bośnia nie stała się jakoś krajem rządzonym przez fundamentalistów. Kwestia przyszłych władz Libii jest nadal otwarta - wszystko może się tam zdarzyć. Jeśli nawet Libia się pogrąży w irackim chaosie, będzie to mniej groźne niż zostawienie u władzy wściekłego na Zachód i gotowego na wszystko Kaddafiego.


Ps. Ciekawie się przedstawia polski wątek libijskiej interwencji. Jarosław Kaczyński ją popiera mówiąc: "Nie można dopuścić do drugiej Srebrenicy". Kaczyński kumpluje się z Cameronem, który jest obok Sarko i Hillary spiritus movens interwencji. Tymczasem Donald Tusk, człowiek przez którego nasze życie społeczno-polityczne wygląda jak teutoński szajs pornos, nagle odwołuje wizytę w Londynie, bo nie chce rozmawiać z Cameronem o Libii. Tak się składa, że akurat Frau Merkel, Guido, kochanek Guida, Putin oraz sześciolatek, którego Putin poznał na dworcu są przeciwko interwencji w Libii. Wszystko więc jasne...

Ps. 2. Wielkodupski publicznie poparł Kaddafiego. Argumenty, które zastosował: Kaddafi jest przystojny, maluje się, fajnie ubiera a atakują go jedynie wstrętne homofoby. Czekam na stanowisko Larkowskiego. 

piątek, 18 marca 2011
Libia: Hillary w butach Reagana?
l


Najpierw zramolała i skorumpowana ONZ zaskoczyła świat. RB (przy milczeniu ChRL, Rosji, Niemiec, Indii i Brazylii) uchwaliła zawiłą, ale zarazem zadziwiająco konkretną rezolucję o zakazie lotów. To osobisty sukces Hillary, która wzięła sprawy w swoje ręce korzystając z tego, że Barak Barakowicz Obama zajęty jest ważnymi państwowymi sprawami takimi jak gra w golfa. (Jakież podobieństwo do Tuska:)  Hillaria od paru dni lobbowała w Kairze, by tamtejsza junta pozwoliła Amerykanom na skorzystanie ze swoich lotnisk. Lotnisk ostatecznie użyczą "imperialistom" Włochy. Przyjaźń Boskiego Silvio na pstrym, ale za to wielkim koniu jeździ - miejmy nadzieję, że kiedyś tak potraktuje Putina. :)

Metroseksualny fashionista Kaddafi początkowo groził, że zrobi najeźdźcom piekło i będzie starym zwyczajem rozwalał cywilne samoloty pasażerskie. Mina mu zrzedła, gdy dowiedział się, że brytyjskie myśliwce już lecą, by mu dopieprzyć. Zgodził się więc na rozejm. Mimo to armia libijska jeszcze po południu ostrzeliwała Misratę a chodziły słuchy, że siły NATO dopieprzą Kaddafiemu mimo wszystko. W sumie wystarczyłoby pacnąć mu w namiot Hellfirem z Predatora. Jego reżim  zaraz by się posypał. Ale tutaj pojawia się pytanie: kto by go zastąpił?

Szkoda, że Reagan nie dożył tej chwili...


środa, 16 marca 2011
Libia, Bahrajn, Egipt: bratnie interwencje


Wojska Kaddafiego są już u bram Bengazi. Brega już padła. Przywódcy kiepsko zorganizowanej rebelii skarżą się, że Zachód ich opuścił. A jak wysłannicy Camerona do nich przybyli z ofertą pomocy to ich aresztowali twierdząc, że sami dadzą sobie radę...

Kaddafiemu z "bratnią pomocą" przybyła Syria - gwiżdżąc sobie na to, że administracja Baracka Barakowicza Obamy od wielu miesięcy prowadzi z nią "dialog strategiczny".

Natomiast władcy Bahrajnu z "bratnią pomocą" przybyło 3,5 tys. saudyjskich żołnierzy, którzy sprawnie obsadzili Manamę, od czasu do czasu strzelając do szyickich rebeliantów. Ciekawe, czy teraz Iran rozpocznie terrorystyczną wojnę w Arabii Saudyjskiej?



Warto dodać, że interwencja w Bahrajnie odbyła się wbrew opinii administracji Obamy. Wszyscy na Bliskim Wschodzie, oprócz Izraela i Egiptu, mają jak widać tę lamerską administrację głęboko w d... Ot cały reset. Bush co prawda atakował nie te kraje, co potrzeba (Irak pomylił z Syrią, co się jednak zdarza nawet ekspertom), ale przynajmniej wzbudzał strach. Obama tylko uśmieszki politowania.

Iran szykuje już coś w Egipcie. Dlaczego tak sądzę? Bo izraelscy komandosi przechwycili wielki ładunek irańskiej broni idący drogą morską na niemieckim statku, z tureckiego portu do Aleksandrii.
poniedziałek, 14 marca 2011
Bahrajn: Saudyjska "bratnia pomoc"

Zwijania arabskich rewolucji ciąg dalszy: saudyjskie wojska wkroczyły do Bahrajnu. Oczywiście "przywracać porządek". Opozycja z Bahrajnu jest "zdezorientowana". 
sobota, 12 marca 2011
Libia: rebelianci przegrywają + Izrael: rzeźnia w Samarii


Prezydent Obama wspomina, że się z niego śmieli w szkole, bo miał odstające uszy, i będzie walczył z tego typu przypadkami. A może zająłby się swoją robotą np. Libią?

UE też nie podjęła żadnej decyzji w sprawie Libii, choć honoru Europy próbowali bronić Francuzi - co u nich bardzo rzadkie. Co ciekawe, gdy Sarkozy zaczął wzywać do interwencji w Libii, Kaddafi odgryzł się, że ma kwity dotyczące finansowania kampanii wyborczej Sarko.

Za interwencją w Libii opowiada się jednak wiele państw arabskich. Omański minister spraw zagranicznych wezwał do tego, podobnie jak szef Ligii Arabskiej.  Czemu więc Zachód się cyka?


Tymczasem rebelianci przegrywają - doszło ostatnio do ich panicznego odwrotu z Ras Lanuf (o czym więcej w filmie powyżej, warto tam zwrócić uwagę na zdjęcia francuskich flag na demonstracjach w Bengazi). I trudno się dziwić ich klęskom. Raport IISS wskazuje, że Kaddafi wciąż dysponuje dużym arsenałem. Panuje w powietrzu (Migi-23 oraz Mi-24) i ma duże oddziały pancerne złożone z czołgów T-72. Rebelianci mają garstkę T-55... Co ciekawe, rebeliantów bombardują syryjscy doradcy wojskowi - niedawno przybyli do Libii, by tłumić rebelię. Jednego z nich zestrzelono i znaleziono przy nim syryjskie ID.

***

Dzień gniewu w Arabii Saudyjskiej nie udał się. Po prostu zebrało się zbyt dużo bezpieki na miejscu planowanych demonstracji i opozycja wystraszyła się. 

***

W Samarii palestyński terrorysta zarżnął pięcioosobową żydowską rodzinę. Hamas określił to jako "heroiczny czyn", ciekawe jak to określi Ewa Jasiewicz i reszta naszego rodzimego lewactwa? Ten atak miał celowo sprowokować Izrael. Ustalono to niedawno na konferencji terrorystycznej w Chartumie, gdzie irańskie służby spotykały się z przedstawicielami Bractwa Muzułmańskiego z regionu i Wielkiej Brytanii. Teheran ma w planach zaognienie sytuacji na linii Izrael-Palestyńczycy, i dopiero się rozkręca...

czwartek, 10 marca 2011
Libia: tajna dyplomacja

Wspólna Polityka Zagraniczna UE w akcji: Francja jako jedyna uznała władzę tworzoną przez libijskich rebeliantów. 

TYMCZASEM

Egipt i kilka państw Zachodu negocjuje rozejm w Libii. W sprawę zaangażowana jest egipska junta, grecki premier Papandreou oraz grupa dyplomatów z Wiednia. To właśnie dlatego wysłannicy Kaddafiego odwiedzali ostatnio Kair, Ateny i Wiedeń. Plan jest taki: rebelianci złożą broń, wojska Kaddafiego nie wkroczy do Bengazi, ropa będzie płynęła a nad wszystkim czuwali obserwatorzy z egipskiej armii. A co jeśli obserwatorzy będą musieli wycofać się do Kairu, by obserwować starcia muzułmańsko-koptyjskie? Co jeśli Kaddafi złamie rozejm i rzuci czołgi na Bengazi?

Na froncie na razie rebelianci przegrywają, ale mimo to kłócą się, czy pomoc USA będzie dla nich dobra czy zła. Kaddafi za swoje ukryte miliony zapewnił sobie poparcie plemion z Sahary. Krótki bunt w siłach powietrznych został już opanowany, reżim bezkarnie uderza z nieba w rebeliantów. Kilka amerykańskich uderzeń na lotniska zmieniłoby sytuację. Problem w tym, że w Waszyngtonie nie rządzi już Reagan.

środa, 09 marca 2011
HK 28


Dzisiaj mam urodziny. Ponieważ wypadły w Popielec, uznałem, że powinienem zdobyć się na chwilę refleksji oraz zastosować się do starej zasady "memento mori". Oto tego efekt:

" 10.04.2030 - (PAP) - Prezydencki samolot rozbił się przy podchodzeniu do lądowania w Smoleńsku, w Wielkiej Korei. Na pokładzie byli m.in. prezydent RP Hubert Kozieł, pierwsza dama i zarazem Naczelna Prokurator Wojskowa (...), były prezydent RP Jan Bodakowski, wicemarszałek Sejmu, minister propagandy, kultury i dziedzictwa narodowego Dawid Zadura, minister oświecenia publicznego Kamil "Kalin" Linnik, prezes IPN Mariusz Bechta, rzecznik praw obywatelskich Michał Kowalczyk, szef Kancelarii Prezydenta Łukasz Kowalski, komisaryczny prezydent Warszawy Tomasz Otocki, prezes TVP Eugeniusz Sendecki, Rzeźbiarz Polski Bartłomiej Kurzeja (...) Obowiązki prezydenta przejął marszałek Sejmu Robert Larkowski"

"12.04.2030 - (PAP) -  Trumna z ciałem prezydenta Huberta Kozieła został przywitana na lotnisku wojskowym Okęcie przez prymasa kard. Rafała Trytka. (...) "To, że przeżywamy tak mocno tę żałobę świadczy o tym, że prezydent Kozieł, był człowiekiem wielkiej  misji - stwierdził ks. prymas. (...) - Ta śmierć nie pójdzie na darmo. Z niej narodzi się pojednanie z wielkim narodem koreańskim i drogim przywódcą Wielkiej Korei Kim Jong Unem - powiedział p.o. prezydenta Robert Larkowski"

"Siły zbrojne Wielkiej Korei zdecydowanie odpowiedziały na polską imperialistyczną prowokację. Pies łańcuchowy imperializmu Hubert Kozieł runął na ziemię razem z resztą polskich awanturników. (...) Nasz Drogi Przywódca Kim Jong Un, wybiera się na pogrzeb tego imperialistycznego psa, po to by rozpocząć tam proces zbliżenia z postępowymi siłami w Polsce. Ufamy, że Polska, wcześniej dziwka Ameryki, przyłączy się pod światłym kierownictwem prezydenta Larkowskiego do Wszechakoreańskiej Strefy Pomyślności i Dobrobytu."
                     Agnieszka Kublik, "Smoleńskim prowokatorom lud pracujący Wielkiej Korei mówi nie!",   "Korea Daily" 12.04.2030

"Choć poszlaki wskazujące na zamach były oczywiste, większość społeczeństwa uznała, że pojednanie z Wielką Koreą i uniknięcie wojny jest ważniejsze. Jedynie grupka oficerów Armii Rezerwowej planowała odwetową likwidację Kim Jong Una. Tak jak wiele spisków i ten nie został zrealizowany.

Obóz patriotów musiał się zadowolić wzruszającym pożegnaniem jakie sprawiono Koziełowi i towarzyszom jego ostatniego lotu. Wielogodzinne czekanie w kolejce do trumny prezydenta było tylko jednym z przejawów uczuć Ludu. (...) Na mieście można było spotkać biuściaste panienki w ciasnych t-shirtach z napisami "Bodakowski - Nowy Dmowski" czy  cytatami z Dawida Zadury. Imieniem ministra propagandy i dziedzictwa nazwano m.in. Muzeum Żołnierzy Wyklętych, jego wielkie dzieło. Otocki dostał uliczkę na Bielanach. Kozieł w kilka dni miał już  kilkadziesiąt ulic w Polsce i za granicą. Kowalskiemu już w miesiąc po pogrzebie odsłonięto gustowny pomniczek."

                 Cezary Michalski, "Najnowsza historia polityczna Polski 1989-2045", Paryż 2045

"Tysiące więźniów politycznych zareagowały na wiadomość o śmierci Kozieła wybuchem dzikiej radości. Cieszyli się za wcześnie. Z Kwatery Głównej Armii Rezerwowej wyszedł rozkaz rozładowania więzień. Wściekli pretorianie reżimu odreagowując śmierć swego wodza kilkoma seriami rozprawili się z resztkami ubekistańskiej ramoty. Ex-młodzi, kiepsko wykształceni, z wielkimi kompleksami okazali się totalnymi kretynami. Mogli poczekać z okazywaniem radości do "odwilży" zainicjowanej przez Larkowskiego. A tak ich prochy znalazły się w kopcu-mauzoleum Kozieła a ten tłusty kapłon Larkowski nie miał kilka miesięcy później komu podpisywać ułaskawień."
               Ryszard Tokarski, "Sakiewicz od przodu i tyłu", Gdynia 2044 r.

"Hubert Kozieł oddał swoje życie Rewolucji. Należał do Warszawskiego Komitetu Rewolucyjnego w czasie, gdy wykonywał on najcięższą pracę nad reformowaniem Polski. Został później komendantem obozu odosobnienia Szczytno-Szymany, gdzie trzymano najgorszych zdrajców z ery PRL i III RP. Awansował na Ministra Bezpieczeństwa Narodowego. Nie zapomni go żaden z żołnierzy Armii Rezerwowej - budzącej strach wśród wrogów Państwa i Narodu formacji"
                            "Hubert Kozieł - idea i czyn", Kraków 2030 r.

"To była męcząca praca. By wytrzymać trzeba było wiadra perfum i wiadra wódki. Kozieł radził sobie bez wódki. Chyba mu to sprawiało przyjemność, zwłaszcza przesłuchiwanie kobiet. (Śmiech) Snobował się trochę na Kostka-Biernackiego. Powiesił sobie nad biurkiem jego portret"
          Centralne Archiwum Armii Rezerwowej, Relacja płka Mariusza Kowalczyka o działalności obozu odosobnienia Szczytno-Szymany, CA/AAN/001/2030 k.12

"Do Rewolucji doszło, bo część obozu patriotycznego uznała, że należy wrogów Ojczyzny zwalczać ich metodami. Pod względem moralnym jest to oczywiście błędne, wtedy wydawało mi się to też wątpliwe politycznie. Dzisiaj uważam, że sama idea była dobra, ale wykonanie nie zawsze właściwe. Kozieł twierdził, że służby są młotem, który wykuwa kształt narodu. "Patrioci" wzięli ten młot w swoje ręce - kuli lepiej od poprzedników, ale wciąż nie byli mistrzami".
            Michalski, ibidem

"Z tym mauzoleum to było totalne wariactwo. Trytek chciał pochować Kozieła na Wawelu, ale nie zgadzał się abp krakowski, zidiociały endek, Natanek. Nie zgadzał się też Larkowski, który najchętniej swojego poprzednika utopiłby w gnojówce. W końcu Wielkodupski ze swoją małżonką Skurzakiem oficjalnie zaprotestowali przeciw Wawelowi argumentując, że Kozieł był homofobem i pochowanie go na Wawelu byłoby obrazą dla Warneńczyka i Walezego. Zrobili nawet manifę w Krakowie, którą aktyw Partii Narodowo-Rewolucyjnej obrzucił płytami chodnikowymi. Armia Rezerwowa odkurzyła więc szalony, neopogański plan "Kalina" zbudowania mauzoleum. (...)

Na pogrzebie Kozieła w Bazylice Mariackiej Kim Jong Un otoczony wianuszkiem prezydentów z regionu, którzy w odróżnieniu od "Grubego Kima" przyjaźnili się z Koziełem, wzruszał się gdy Staszek Satanista, artysta mocno dotowany przez poprzedni reżim, grał na organach "Alejandro" Lady Gagi, Marsz Armii Rezerwowej i kawałki Von Thronsthala. Wszyscy dziwili się, czemu się tak rozpłakał. A on się smucił, że wciąż podbił za mało ziem (...)

W końcu złożono nieco zmanierowane przez bombę paliwowo-tlenową truchło Kozieła (Larkowszczycy do dzisiaj utrzymują, że żadnego zamachu nie było a Kozieł urządził sobie orgietkę ze stewardessami i po pijaku rozbił samolot) do mauzoleum a wraz z nim innych jego towarzyszy ostatniego lotu. Z wyjątkiem Janka Bodakowskiego. On, skromny chłopiec z Falenicy, został złożony obok swojego idola Feliksa Perla na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie przy Okopowej".
Tokarski, ibidem

09:22, foxmulder2 , Misc
Link Komentarze (15) »
wtorek, 08 marca 2011
Libya: dowcipy o bombach


US Special Forces są już pewnie od dawna w Libii, a SAS już na pewno :) (baj de łej: ci zatrzymani oficerowie SAS mieli list Camerona do przywódców rebelii), ale Obama wciąż się zastanawia, czy interweniować w Libii, czy nie. Z bardzo niepewnych danych, które otrzymuje wychodzi mu bowiem, że jednak al-Kaida odgrywa pewną rolę w rebelii a Kaddafi ma jeszcze trochę rakiet i nowoczesnych myśliwców, które mogą zaszkodzić US Air Force.

Kaddafi tak bardzo chyba w swojej możliwości nie wierzy jak Obama. W każdym bądź razie przebazował na głębokie południe swoje siły powietrzne. Niech se Amerykanie tankują w powietrzu...

Co jakiś czas dochodzą do opinii publicznej informacje o negocjacjach pokojowych i gotowości Kaddafiego do ustąpienia, pod warunkiem zapewnienia mu bezpieczeństwa. Chyba się nie udają, bo w rebelii jest za dużo frakcji...

Mała rzecz a cieszy: gen. Petraeus żartuje z Robertem Gatesem o bombardowaniu Libii. Filmik, który trzeba zobaczyć.
niedziela, 06 marca 2011
Egipt: druga faza rewolucji

Nagły zwrot akcji w Egipcie: rewolucja wymyka się wojsku z pod kontroli. Tłumy szturmowały wczoraj siedzibę bezpieki w Kairze. Zdobyto placówkę tego typu w Aleksandrii. Obama wysyła Roberta Gatesa do Kairu, by zorientował się co się tam dzieje. W Waszyngtonie podejrzewają Iran o tę niemiłą niespodziankę. 

Tutaj macie fotki ze zdobytej kairskiej kwatery głównej bezpieki.
sobota, 05 marca 2011
Żydowscy antysemici

Powyżej: tego nie zobaczycie w TV. Żydowski prezydent Iranu Mahmud Sabourdżian vel Ahmadinedżad spotyka się ze swymi ziomkami - żydowskimi ultraortodoksami z organizacji Neturei Karta zwalczającej państwo Izrael z talmudycznych pozycji.

Poniżej: działacz Neturei Karta w rozmowie z palestyńskim radykałem. Razem przed chwilą obrzucali kamieniami izraelskich żołnierzy. A jednak koegzystencja jest możliwa :) Koegzystencja poj*bów...


A na koniec odniosę się do "Złotych żniw" hucpiarza Grossa. Żeby trochę uciec od stereotypów, malutki cytacik z "Niemcewicza od przodu i tyłu", wspaniałej książki Karola Zbyszewskiego wydanej w 1939 r. - pasuje doskonale zarówno do Grossa jak i judeotalibów z Naturei Karta:

" Odwiecznym zwyczajem, na pamiątkę Męki Pańskiej, żacy warszawscy tłukli żydów w Wielki Czwartek, Wielki Piątek i Wielką Sobotę. Straż marszałkowska nie przeciwstawiała się pięknej tradycji, żydzi wzniecali srogi wrzask, ale ani im do głowy nie przychodziło siedzieć w domu. Bogobojni mieszczanie nie handlowali w te wielkie dnie - były to więc ich benefisy. Dla podwójnego zarobku można było znieść parę kuksańców, żałowali, że tak nie jest krągły rok."

Libia: turecka propozycja + Arabia Saudyjska: zaczyna się
Siły wierne Kaddafiemu znowu odbijają Zawiję. Poza tym na froncie bez zmian. Nadal walka zbieraniny ze zbieraniną. Brytyjska prasa donosi, o doradcach wojskowych z SAS, którzy gotowi są przybyć do Libii. Ciekawą propozycję przedstawił ponoć turecki premier Erdogan. Miał zaproponować, że jego armia obali Kaddafiego a w zamian przyjmą Turcję do UE. Plan w sferze fantazji, ale Turki nieźle potrafią negocjować :) Zachód mocno się cyka, choć światowa opinia publiczna chciałoby, by posłano Kaddafiemu w tyłek Hellfire'a z Predatora. USA i Wielka Brytania, jeśli już coś zrobią, to będą to robić maksymalnie po cichu. Nie wiem po co, wszak huk myśliwców nad libijską pustynią dałby do myślenia takiej Syrii czy Iranowi. 

Inna sprawa, że nie wszyscy libijscy powstańcy chcą interewncji Zachodu, o czym świadczy poniższy obrazek:


Apropos powstańców: media przedstawiają ich jako miłujących pokój i prawa człowieka demokratów. Problem w tym, że pokój, prawa człowieka i demokracja mają na Bliskim Wschodzie nieco inne znaczenie niż u nas. Tak więc libijska opozycja na kontrolowanych przez siebie terenach prześladuje Czarnych. 

Libia, Libią a ZACZYNA SIĘ JUŻ W ARABII SAUDYJSKIEJ. Inspirowana przez Iran rewolucja przechodzi naturalnie do Wschodniej Prowincji z Bahrajnu, gdzie pokojowe protesty przekształciły się w starcia szyitów z sunnitami.  U Saudów już się zaczęły protesty, jest mobilizacja sił bezpieczeństwa i są groźby, że ci, którzy pójdą na demonstracje zostaną wybatożeni przez bezpiekę. Teheran grozi Rijadowi, by nic nie robił szyitom. Monopol na bicie, torturowanie i zabijanie szyickiego ludu ma przecież tylko ekipa Ahmadinedżada. Spekulanci już czują co się święci i spieprzają z regionu. Jeden jedyny Soros mówi tylko, że irański reżim zostanie obalony w "najkrwawszej z rewolucji". Krwawszej niż bolszewicka? Pamiętajmy, że na Bliskim Wschodzie semantyczna przesada (często występująca np. w Biblii) jest w dobrym tonie...

piątek, 04 marca 2011
Libia: zbieranina walczy ze sobą + Pochodzenie etniczne Kaddafiego


Na początek parę uwag o libijskiej szutce wojennej: siły, którymi dysponuje libijska opozycja to zwyczajna zbieranina, nawet tam gdzie jest wzmocniona zbuntowanymi oddziałami zawodowych wojskowych. Ale również libijska armia wierna Kaddafiemu to zbieranina. Nie popisała się podczas wojny w Czadzie, w 1986 r. kilka amerykańskich nalotów omal jej nie rozwaliło, a teraz niemal się rozpadła w wyniku społecznych zamieszek. Źle o niej świadczy posiłkowanie się czarnymi najemnikami - czyli naćpaną dziczą, która potrafi co prawda wyrzynać jakieś wioseczki w dżungli, ale nie dała sobie rady z cywilami (!) w Bengazi. Czeka więc nas wiele dni walk o różne pustynne zadupia. Bo ani Kaddafi nie jest w stanie zdobyć Bengazi, ani rebelianci Trypolisu.

Przeważyć szalę może zewnętrzna pomoc. Armia USA chciałaby dopieprzyć Kaddafiemu, ale nie ma ku temu woli politycznej w Waszyngtonie. Interwencję na drodze prawnej będą blokować w ONZ Rosja i Chiny. Kaddafi może liczyć też na rosyjską broń transportowaną via Białoruś. Ciekawym wątkiem jest natomiast pojawienie się egipskich sił specjalnych w Libii.

Tymczasem narastają plotki co do pochodzenia Kaddafiego. Włoska dziennikarka napisała książkę, w której dowodzi, że libijski dyktator jest synem włoskiego, faszystowskiego oficera. I że został potajemnie ochrzczony w Wenecji. Hmmm.... Włoskie pochodzenie tłumaczyłoby jego styl... Kaddafi to niezły fasshionista.

Wcześniej pojawiły się informacje, że libijski dyktator jest synem korsykańskiego pilota, który zginął w czasie II wojny światowej.

Nie zapomnijmy też o wrzutce izraelskich służb mówiącej, że Kaddafi jest Żydem, co ochoczo podchwycił arabski lud.

A ponieważ wspomniałem o włoskim faszyźmie, to poniżej wklejam klimatyczną piosenkę z tamtych czasów:


środa, 02 marca 2011
Afganistan: dzieci bawią się w zamachowców-samobójców

Powyżej: afgańskie dzieci bawią się w zamachowców-samobójców. Muszę powiedzieć, że mają fantazję i zdolności aktorskie. Inna sprawa, że dorastają w takim a nie innym środowisku. Ciekawe na kogo wyrosną...
Libia: pretekst do inwazji

Libijska opozycja powiedziała Zachodowi, że nie chce jego pomocy militarnej i poradzi sobie sama. Amerykanów i Brytyjczyków ręce jednak świerzbią (mnie też by świerzbiły:), więc szukają pretekstu, by zrzucić parę bomb na Libię. Nie chodzi o żadną inwazję na pełną skalę, ale raczej o rajdy typu hit-and-run dokonywane przez lotnictwo i komandosów np. przeciwko tej części libijskich sił lotniczych wiernych Kaddafiemu. Szukają więc pretekstu. I podobnie jak w przypadku inwazji na Irak tym pretekstem mogą być bronie masowego rażenia. Nagle brytyjscy politycy mówią nam bowiem, że straszny dyktator Kaddafi ma gaz musztardowy, którym wytruje opozycję jak Saddam Kurdów. Więc SAS musi mu zająć te składy gazu musztardowego. Hmmm...



Tymczasem: Iran zakłada w syryjskim porcie Latakia swoją pierwszą bazę floty nad Morzem Śródziemnym. Rosja ma już swoją bazę niedaleko - w Tartus. To tam się w zeszłym roku torturował i utopił wiceszef GRU.

Bonsu: fajny artykuł o pożytecznych idiotach z London School of Economics. Opisuje on jak różne kuźniaropodobne akademickie mendy biorą kasę za wspieranie obrzydliwych idei.
Zakładki:
Ciekawe strony - moje i moich przyjaciół
FAJNE BLOGI - wybór należy do Ciebie
Geostrategia, globalna polityka etc.
Katolicyzm
Konspiracjonizm, millenaryzm, ufologia (LINKI WYŁACZNIE W CELACH EDUKACYJNYCH!)
Polskie Radio
X
Y